warrior nun
13

Tak absurdalny, że aż chcę go obejrzeć. Zwiastun walecznej zakonnicy na Netflix

Są takie seriale, które nie pasują do naszego gustu, ale mimo wszystko mamy sporą frajdę w ich oglądaniu. W "Warrior Nun" nie ma nic, bo mi odpowiadało, ale ta nowość może być naprawdę niezłą rozrywką.

Seriale na podstawie komiksów na Netflix

Ekranizacje lub adaptacje komiksów to coraz częściej realizowane projekty filmowe i serialowe. Nie powinno to nikogo specjalnie dziwić, bo w kartach komiksów drzemią fantastyczne (w znaczeniu świetne) materiały na historie, które w aktorskim wydaniu mogą wypaść naprawdę dobrze. Udowodniły to pierwsze projekty wspólne Netfliksa z Marvelem, jak „Daredevil” czy „The Punisher”, a także niedawne „The Umbrella Academy”, które powstało w oparciu o mniej znany tytuł, z mniejszego wydawnictwa, ale okazało się strzałem w dziesiątkę, bo drugi sezon jest niezwykle wyczekiwany (pojawi się już na koniec lipca na Netflix).

Polecamy: Netflix w Polsce ma się świetnie. Niedługo dobije do miliona klientów!

warrior nun
warrior nun
warrior nun
warrior nun

Serwis najwyraźniej planuje pójść za ciosem i postawił na jeszcze bardziej widowiskowy projekt pod tytułem „Warrior Nun”. Trzeba przyznać, że serial pojawił się trochę znikąd (a jeśli cokolwiek było o nim wcześniej wiadomo, to takie drobne informacje potrafią ginąć w szumu medialnym), lecz swoim zwiastunem od razu zwrócił na siebie uwagę. Serial należy do gatunku „fantasy drama” i na podstawie tego zapisu oraz materiału promocyjnego można sądzić, że nie będzie to typowe podejście do codzienności nastolatków znajdujących się w nietypowych okolicznościach. Na całe szczęście.

Zobacz też: Co nowego w lipcu na Netflix? Znamy pierwsze nowości

„Warrior Nun” – zwiastun. To może być niezła rozrywka

Zamiast tego otrzymujemy dość mroczną, nieco bardziej poważną i wyglądającą na ciekawą historię 19-latki, która pewnego dnia budzi się… w kostnicy. W kieszeni znajduje szansę na nowy życie, a na plecach znajduje się… fantastyczny artefakt. Z czasem dowiaduje się, że Ava należy do starożytnego zakonu zajmującego się polowaniem na demony. O jej ciało natomiast toczy się dodatkowa walka pomiędzy potężnymi mocami z piekła i nieba. Jak zdradza zwiastun, jednocześnie na świecie pojawia się nowy wynalazek, który rzekomo pozwala przenieść się do tak upragnionego przez ludzi nieba. Zdziwieni? Ja też.

Dlatego zwiastun obejrzałem już dwukrotnie, by upewnić się, że nic mi się nie przewidziało. Rzeczywiście Netflix postawił na tak zakręcony projekt i trzeba przyznać, że inwestycja ta nie mogła być znacząco ograniczana pod względem finansowym, bo efekty specjalne i scenografia prezentują się nad wyraz dobrze. W obsadzie znaleźli się: Alba Baptista (Ava), Tristán Ulloa (ojciec Vincent), Kristina Tonteri-Young (siostra Beatrice), Lorena Andrea (siostra Lilith), Toya Turner (Shotgun Mary), Thekla Reuten (Jillian Salvius).

Premiera serialu już 2 lipca na Netflix

Seriale różnej maści na Netflix

Należy też dodać, że „Warrior Nun” (jestem bardzo ciekaw polskiego tytułu serialu, jeśli takowy będzie wprowadzony) jest chyba jednym z najlepszych przykładów tego, jak bardzo Netflix jest skazany na… siebie. Platforma chcąc utrzymać tempo rozwoju i ekspansji po prostu musi stawiać na treści każdego rodzaju i nie specjalizować się w żadnym konkretnym gatunku filmów czy seriali. „Warrior Nun” mogłoby kiedyś być kojarzone z kanałem The CW czy ABC, które bardzo często produkowały niezbyt zobowiązujące seriale z dość skromnym budżetem. Dzisiaj i tego rodzaju projekty znajdziemy na Netflix zaraz obok filmów, które zamiast premier online równie dobrze mogłyby trafić do kin, a także seriali, które są/były obiektem zazdrości innych nadawców.

Czytaj też: #BlackLivesMatter również na Oscarach. Oby nie nominowano samych filmów o niewolnictwie