black lives matter
22

#BlackLivesMatter również na Oscarach. Oby nie nominowano samych filmów o niewolnictwie

Świat wciąż się zmienia, a wraz z nim masa rzeczy, które znaliśmy. Wygląda na to, że Oscary również chcą pójść do przodu, a to wszystko za sprawą ostatniego nagłośnienia haseł z cyklu „black lives matter” po śmierci George'a Floyda.

Akademia filmowa ogłosiła nowe zasady odnośnie do Oscarów. Inicjatywa została nazwana Academy Aperture 2025 i obejmie kwestie dotyczące klasyfikacji filmów jak i dobierania jury. Zmiany wydają się dość proste, ale mogą nieść ze sobą naprawdę spory przekaz, z którego ostatecznie wyniknie bardzo wiele. To nie przypadek, że zmiany ogłoszono właśnie teraz, gdy cały świat śledzi sytuację wywołane przez zabójstwo George’a Floyda. Dyskusje nad modyfikacjami trwały już od jakiegoś czasu, ale obecne tygodnie okazały się perfekcyjnym momentem, aby móc przybliżyć je fanom Oscarów. Zachęci ich to do dalszych dyskusji oraz przemyśleń. Zmiany nie wpłyną jeszcze na najbliższą (93.) galę.

Nowe zasady dotyczące Oscarów

Zacznijmy od tych „drobniejszych” zmian. W kategorii Najlepszy film powróci stała liczba dziesięciu nominowanych tytułów. Od kilku lat wahała się bowiem między pięcioma a dziesięcioma własnie.  Myślę, że to całkiem dobry pomysł. Pozwoli to rzucić nowe światło na jeszcze większą liczbę ciekawych produkcji. Wszyscy dobrze wiemy, że sama nominacja do tej prestiżowej nagrody wystarczy, aby o filmie zrobiło się bardzo głośno. Co roku dostaniemy kilka dodatkowych tytułów, które zasługują na uwagę i nie powinny zostać pominięte – świetnie.

Obejrzeli kilkaset filmów i odkryli, że Hollywood nie przejmuje się Polską. Raport traktuje czytelników jak idiotów

Większe zmiany dotknęły członków Akademii. Po pierwsze, otrzymają szansę na wzięcie udziału w warsztatach i panelach na temat walki z uprzedzeniami. Przekazana zostanie na nich wiedza odnośnie do poniżających stereotypów czy klasyfikacji etnicznych. Natomiast przewodniczący Gildii Producentów będą od teraz mieli limity kadencji. Akademia we współpracy z Gildią Producentów powoła również specjalny zespół, którego zadaniem będzie praca nad nowymi standardami dotyczącymi poszerzenia kręgu twórców mających szansę na realny start w konkursie oscarowym.

Microsoft pokazał dlaczego akcje jak #BlackLivesMatter to marketing. I tylko marketing!

Najciekawsza, ale i najbardziej kontrowersyjna zmiana dotyczy warunków kwalifikacji do rywalizacji. O temacie jest głośno od kilku lat, kiedy to popularny stał się hasztag #OscarsSoWhite. W tym roku temat powrócił z o wiele większą mocą. Akademia musiała w końcu ustąpić długoletniemu konfliktowi. Od ponad 90 lat Oscar nie trafił do żadnego czarnoskórego reżysera, żadna czarnoskóra kobieta nie została w tej kategorii nawet nominowana, zaledwie dwa filmy stworzone przez czarnoskórych reżyserów otrzymały statuetki za najlepszy film. Co ciekawe, oba dotykają kwestii rasowych – Moonlight oraz Zniewolony. 12 Years a Slave. Trudno w pełni uwierzyć, że to całkowity przypadek i jakoś tak przez niemal wiek nie pojawiła się ani jedna gwiazda czy ani jeden film, który zasługiwałby na poklask… tak po prostu. Ważną kwestią ma być również dyskryminacja kobiet. W 2015 roku stanowiły 25% członków Akademii, obecnie jest to 32%.

Wkurza mnie, że firmy wycierają sobie gęby protestami w USA

Zmiany są potrzebne, nie możemy wciąż żyć w stagnacji i udawać, że problemy nie istnieją. Reprezentanci zarządu Akademii przyznają, że zdają sobie sprawę, że przed nimi jeszcze wiele pracy, ale cieszą ich postępy, które już możemy zaobserwować. Chciałbym dożyć do momentu, w którym kwestie rasowe, etniczne, płciowe czy dotyczące orientacji seksualnej nie będą miały żadnego znaczenia. Oczywiście po ogłoszeniu tych informacji w sieci pojawiło się wiele głosów sprzeciwów. Niektórzy uważają, że Oscary staną się do cna „poprawnie polityczne”, a nagradzane „czarne” filmy będą marnej jakości, ponieważ będą służyły jedynie ucinaniu dyskusji. Szczerzę liczę, że tak się nie stanie. W walce o tolerancje wcale nie chodzi o to, aby się nad kimś litować i pokazywać wokół, jak ta mniejszość ma trudno. Chodzi przede wszystkim o równość.

Różnorodność oscarowa

Nie chcę, aby czarnoskórzy reżyserzy byli chwaleni tylko za to, że zrobią piękne filmy o niewolnictwie czy brutalności policji. Jeśli coś takiego się trafi, to super. Brawa się należą. Ale tak samo powinny być doceniane świetne filmy fantasy, akcji, animacje czy komedie. Nie szukajmy żadnych nagród na siłę, nie próbujmy przypodobać się nie-wiadomo-komu. Po prostu doceniajmy piękną sztukę, niezależnie od tego, kto ją stworzył. Podchodźmy z trzeźwym umysłem do każdej roli i każdego filmu, a dzielące nas różnice przestaną mieć znaczenie. Jeżeli wielu osobom trzeba tłumaczyć łopatologicznie, że pochodzenie czy płeć nie wpływa na jakość wytwarzanej sztuki, to trudno. Zróbmy to, poczekajmy cierpliwie, aż coś do niego dotrze i idźmy dalej. Z czasem wszystko się przecież zmieni. Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie, prawda? Rozumiem z czego mogą wynikać krytyczne głosy w stronę Akademii, ale wydają mi się niepotrzebne. Dajmy im jakąś szansę. Śledźmy uważnie ich nominacje i poczynania, doceniajmy i promujmy filmy, które naprawdę są dobre i wywołują w nas emocje.