Felietony

Steam Deck w Polsce - Valve robi to dobrze. Szkoda że PlayStation nie kupimy jak Steam Decka

Kamil Świtalski
27

Nie byłem przekonany do Steam Decka na starcie, ale w końcu... zapragnąłem spróbować. I naprawdę podoba mi się forma, w jakiej Valve ma możliwość sprzedawania swoich produktów.

Od blisko dwóch lat obserwuję walkę upartych zakupowiczów o to, by zdobyć PlayStation 5 bez przepłacania. Samą konsolę, bez dodatków. Może i się da - ale nie jest to zadanie łatwe, zwłaszcza w Polsce. Ale w dobie kiedy wszystko drożeje, brakuje części, wszystkie firmy zmagają się z problemami związanymi z dostawą... wszystko to staje się jeszcze bardziej skomplikowane. Najłatwiej oczywiście producentom, którzy mają własną sieć dystrybucji. Może i współpracują z resselerami i rozmaitymi partnerami biznesowymi, ale oprócz tego mają także własne opcje dystrybucji. Wielotorowo działa m.in. Apple — bo choć mamy w Polsce kilka sieci resselerów (m.in. iSpot czy Lantre), to nic nie stoi na przeszkodzie by zamówić ich sprzęt z oficjalnego sklepu — a już na stronie produktu widać, ile przyjdzie nam na niego poczekać. PlayStation ani Xboksa tak nie zamówimy, ale na szczęście - Steam Decka tak.

Można przepłacić, albo poczekać. Nie trzeba polować

Steam Deck to ciekawostka która podbija serca graczy. Szczerze? Na początku byłem do niej nastawiony dość sceptycznie. Ale pozytywne opinie przyjaciół (podobnie jak ja, grających na wszystkich konsolach, ale nie mających komputera do gier) na temat sprzętu sprawiły, że postanowiłem się skusić. Czy da się kupić Steam Decka od ręki? Da - nie brakuje ich na OLX, są też dostępne na Allegro. Trzeba jednak liczyć się z tym, że tamtejsza odsprzedaż to także kilkaset złotych bonusu. A ja nie jestem fanem przepłacania. Dlatego zamiast skorzystać z opcji "tu i teraz" - zrobiłem za kilkanaście złotych zamówienie przedpremierowe w oficjalnym sklepie Valve i... kompletnie o nim zapomniałem. Aż do ubiegłego tygodnia.

Zobacz również: Steam Deck

Wtedy to bowiem gruchnęły wieści, że wszyscy którzy zamówili sprzęt między lipcem a wrześniem, mają już w skrzynkach wiadomości z odnośnikiem do płatności. Nie miałem. Ani w dniu ogłoszenia informacji, ani przez kilka kolejnych. Ale trafił także do mojej skrzynki w ubiegły weekend. Teraz tylko odrobina walki z samym sobą by przekonać siebie, że się bez niego nie obejdę w życiu i znalezienie powodu dla którego musi trafić w moje ręce... i zapłaciłem. W końcu Razer Kishi v2 nie pozwolił mi wygodnie ograć pikselowych remasterów klasycznych Final Fantasy. Teraz nadarzy się okazja.

Po uiszczeniu opłaty - kilkadziesiąt godzin później nadszedł mail z numerem śledzenia. A trzy dni później Steam Deck był w moich dłoniach. Bez przepłacania, bez odświeżania stron z ofertami, bez polowania. Po prostu.

Wygodnie, ale tylko dla cierpliwych

Wiadomo że najlepiej byłoby po prostu otworzyć stronę internetową, kupić, zapłacić i odebrać przesyłkę. Ale nie da się. A skoro się nie da, to uważam, że to absolutnie najwygodniejsza z opcji zakupowych dla trudnodostępnych przedmiotów — i Valve dzięki infrastrukturze którą dysponuje rozgrywa to znakomicie. Jestem przekonany że zakup PlayStation VR 2 nie będzie łatwym zadaniem — i na miejscu wszystkich zainteresowanych składałobym zamówienia przedpremierowe kiedy tylko wystartują. Bo niestety, ale ze względu na charakterystykę biznesu i sposobu dystrybucji u Sony, nie wierzę, by do przyszłoocznej premiery cokolwiek się w tej materii zmieniło.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu