Recenzja

Z Razer Kishi mobilne granie ma dużo więcej sensu - nie tylko w podróży

Kamil Świtalski
11

Ostatnie tygodnie zagrywałem się na smartfonie za pośrednictwem Razer Kishi v2. Nowemu, usprawnionemu, kontrolerowi do iPhone'a. Jeżeli lubicie granie na smartfonie - to gadżet, obok którego nie powinniście przejść obojętnie.

Mobilne granie większością kojarzy się z Candy Crush Sagą, klikerami i prostymi grami - wciąż. Owszem, trudno ukryć że to tytuły które pozwoliły wydawcom / twórcom wzbić się na wyżyny. Nikt nie twierdzi też, że to nie one zarabiają najwięcej ze wszystkich. Jednak czystą ignoracją jest mówienie, że to tylko popierdółki. Od lat dostępne są tytuły na tyle zbalansowane, że są głównymi bohaterami sceny e-sportowej. Ponadto nie brakuje też gier pełnych - nierzadko nawet konsolowych portów. Ponadto zdarzają się też perełki od utalentowanych twórców, jak chociażby World of Demons, które trudno nazwać popierdółką. Jasne, sprzedaż tej gry za ponad 300 złotych na konsolę byłaby sporym nadużyciem, ale w niższej kategorii cenowej - myślę że niewielu odważyłoby się narzekać.

Sam od lat jestem ogromnym fanem takich gier. Tych prostych - na chwilę; i tych bardziej złożonych - na dłużej. Uwielbiam je zarówno w domu, jak i w podróży. Dlatego na wieść o opcji przetestowania najnowszego kontrolera Razer Kishi v2 dla iPhone niezwykle się ucieszyłem. To nie pierwszy raz kiedy mam styczność z produktem — ostatni raz miałem tę przyjemność w 2020 z Razer Kishi USB-C pierwszej generacji. Ale jako że od lat mam coraz radziej sięgam po Androida na co dzień, to... mialem w ostatnich miesiącach naprawdę niewiele okazji by go użyć. Szczęście w nieszczęściu — od kilkunastu dni pracuję "w drodze" - więc taki kontroler jest dla mnie jak znalazł. Ale choć korzysta mi się z niego wygodniej niż pada który ma dedykowany uchwyt (jak np. SteelSeries Nibus+), to skłamałbym pisząc, że jest to rozwiązanie zupełnie nieskazitelne.

Razer Kishi v2 + iPhone 13 Pro. Próbuję podłączyć, ale...

Pierwsza próba podłączenia kontrolera - i już napotkałem problem. Nie był zgodny z moim etui. Od kilku tygodni korzystam z ochrony od UAG — ich nowego modelu z MagSafe. Tak, to są etui, które nie dość, że wykonane zostały z twardego tworzywa, to dodatkowo są dość grube. Sprawdziłem jak sprawy mają się z dwoma innymi etui — skórzanym i silikonowym. Tam, po zdjęciu podpórek, na milimetry, ale udało się podpiąć iPhone'a do kontrolera. Oczywiście bez etui problemu nie było najmniejszego - ani z samym iPhone 13 Pro, ani iPhone 14 Pro Max bez obudowy. Dlaczego o tym piszę? Bo wiem, że lwia część użytkowników sięga po rozmaite formy ochrony telefonu, a brak opcji podłączenia kontrolera bez kombinacji w przypadku co większych konstrukcji może okazać się dla nich dyskwalifikująca.

Działa, no to zaczynamy zabawę!

Ale tuż po podłączeniu Razer Kishi, cała zabawa staje się kompletnie bezproblemowa. To po prostu działa. Uruchamiam gry wspierające kontrolery - i bawię się świetnie. Nie potrzeba tam żadnej dodatkowej konfiguracji (choć o tej więcej za chwilę), po prostu. Wpinamy smartfon, uruchamiamy grę która wspiera sterowanie fizycznymi kontrolerami i ruszamy na podbój wirtualnych światów. Sam podczas mojej kilkutygodniowej zabawy z Razer Kishi V2 dla iPhone'a dałem szansę kilku grom, m.in. w Oceanhorn 2, Gris, Fantasian czy fantastycznej Castlevanię: Grimoire of Souls. Każda z tych gier charakteryzuje się swoją dynamiką. W jednych zwinność i responsywność schodzi na dalszy plan, w innych, w innych odgrywa pierwsze skrzypce. Dlatego też miałem przyjemność sprawdzić kontroler do smartfona w wielu warunkach - i przyznaję, że nigdzie nie sprawił mi problemów. A to ciche, ale mimo wszystko wyraźne, kliknięcie które jest niezwykle satysfakcjonujące. Same klawisze są natomiast dość "płytkie" - co akurat dla mnie jest plusem, ale zakładam, że nie każdemu ten niewielki "skok" przypadnie do gustu.  Ale skoro mowa o grach, to warto pamiętać, że obsłużycie za pośrednictwem pada tylko te tytuły, które mają zaimplementowane odpowiednie opcje. Z bólem serca informuję, że pikselkowe wydania Final Fantasy (które poza mobilkami dostępne są wyłącznie na PC i do tej pory nie wydano ich na żadną z konsol) takowego nie mają. A jeżeli planujecie przygodę z konkretną grą - warto wrześniej sprawdzić bazę MFi Games albo katalog Razer Nexus, byście nie popełnili mojego błędu.

Razer Kishi v2 dla iPhone'a - jakie przyciski mamy do dyspozycji?

Na kontroler Razer Kishi składają się: dwa analogi, krzyżak, triggery, bumpery i po jednym dodatkowym przycisku obok nich (który mozna przemapować). Ponadto są klasyczne cztery klawisze (A B X Y) akcji, a także cztery... funkcyjne. Jeden z nich dedykowany jest zrzutom ekranów / nagrywaniu ekranu, reszta to klasyka odpowiedzialna za uruchamianie aplikacji obsługującej kontroler, a także odpowiednik Start i Select. Pakiet w zupeności wystarczający, to najzwyczajniej w świecie wzbogacony układ znanych i lubianych konsolowych padów. Poza tym w kontrolerze znalazło się także miejsce dla portu Lightning. Dzięki niemu możemy ładować telefon podczas gry.

Aplikacja dla nowego Kishi to nie... Razer Kishi

Jakież było moje zdziwienie, kiedy po pobraniu aplikacji Razer Kishi z App Store'a — kontroler nie został wykryty. Było to o tyle zaskakujące, że przecież działał: uruchamiam grę i mogę normalnie sterować postacią, wszystko jest jak należy. Okazało się, że do przemapowania przycisków i aktualizacji kontrolera w nowym Razer Kishi należy skorzystać ze wspomnianej już wyżej aplikacji Razer Nexus. Poza tymi dwiema opcjami związanymi z kontrolerem, aplikacja ta posiada także rozbudowany - podzielony na kategorie - katalog gier z odnośnikami do App Store'a, które mają pełną kompatybilność z nowym padem. Czy to wszystkie wspierane, dostępne w sklepiku, gry? Nie, na pewno nie - i tutaj producent ma sporo do nadrobienia. Czy się zdecyduje? Zobaczymy. Przyznam, że kwestia nazewnictwa aplikacji jest myląca - i nie do końca rozumiem taki zabieg ze strony Razera. No ale to ich produkt - pewnie stoi za tym jakaś logika.

Czy warto kupić Razer Kishi v2? To zależy

Nie ukrywam, że z kontrolerem bawię się doskonale. Nareszcie mam okazję nadrobić kilka mobilnych zaległości, które z wyrzutem patrzyły na mnie z ekranu iPhone'a od wielu miesięcy. W dobie rosnącej popularności takich tytułów jak PUBG Mobile czy Apex Legends Mobile dla wielu zaprawionych w bojach takie rozwiązanie wydaje się doskonałe - zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę wysoką jakość wykonania i wygodę użytkowania. Dodając do tego jeszcze cały zestaw przycisków - w tym programowalne na krawędziach - otrzymujemy kompletne urządzenie.

Jest jednak pewien problem. I nie mam tu na myśli ani wspomnianych kwestii etui, ani też kompatybilności gier. Chodzi o cenę. Kontroler w polskich sklepach kosztuje około 550 złotych. To dużo - nawet bardzo. I trudno mi sobie wyobrazić, by okazjonalni gracze pokusili się na taki wydatek. Nie widzę go nawet u entuzjastów — to sprzęt, który prawdopodobnie trafi co najwyżej do tych najbardziej zaangażowanych graczy mobilnych, przynajmniej zanim doczeka się pierwszych solidnych przecen. Ale cóż mogę powiedzieć - w takiej formie na pełnoprawne gry mobilne, nie narzekają nawet sceptycznie nastawieni do grania na telefonie ludzie - po prostu czerpią frajdę z zabawy! Poza tym warto też pamiętać o grach w chmurze, które w ten sposób stają się znacznie bardziej przystępnymi.

Druga generacja Razer Kishi - z delikatnie podrasowanym wyglądem i nowym typem przycisków to strzał w dziesiątkę. Kontroler, z którego korzysta się przyjemnie i tak długo jak nie macie za dużego etui - kompletnie bezproblemowo. Przynajmniej tak długo, jak interesujące was gry posiadają odpowiednie wsparcie...

Razer Kishi v2 dla iPhone'a - plusy i minusy
plusy
  • wygodny, pełnoprawny, kontroler do smartfona;
  • fajnie działające przyciski;
  • łatwe podłączanie;
  • możliwość mapowania dwóch dodatkowych przycisków na krawędziach.
minusy
  • nie sprawdzi się przy co grubszych etui;
  • myląca sprawa z aplikacją;
  • cena, która czyni próg wejścia w mobilne granie na tę modłę zbyt wysokim.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu