VOD

Słowenia chce stworzyć europejskiego Netfliksa, by postawić się Ameryce

KK
Konrad Kozłowski
2

Przyszłoroczne premiery tylko zwiększą znaczenie i popularność amerykańskich serwisów VOD w Europie, dlatego przewodnicząca Unii Europejskiej Słowenia sugeruje utworzenie własnej platformy, by promować lokalne treści.

Wymogi nakazujące posiadanie odpowiedniej liczby europejskich produkcji oraz inwestycji w lokalne treści to nie wszystko. Unia Europejska może przejść do ofensywy i podjąć decyzję o uruchomieniu własnej, wspólnej platformy VOD, która miałaby rywalizować z napływającymi do Europy gigantami streamingu. Ich rodowitym krajem są USA i Słowenia obawia się, że będzie to miało wpływ na na brak balansu pomiędzy dostępnością i dofinansowaniem powstających na Starym Kontynencie seriali i filmów.

Słowenia proponuje europejski sojusz przeciwko amerykańskim gigantom streamingu

Dokument z 1 października opisuje Politico i podkreśla, że nie znalazły się w nim żadne wzmianki na temat konkretnych platform. Powtarzana jest jednak kwestia suwerenności Europy i potrzeby jej odzwierciedlenia w sferze cyfrowej i technologicznej. W tym celu miałaby powstać europejska platforma z europejskimi treściami, a później miałaby być dostępna dla jak największej liczby mieszkańców Unii Europejskiej. A będzie kogo gonić, bo w sumie Netflix, Amazon Prime Video i Disney+ zbliżają się do 100 mln użytkowników w Europie.

Aktualnie jest ich około 90 mln, ale w najbliższych miesiącach w wybranych europejskich krajach pojawi się HBO Max, które zastąpi inne lokalne odpowiedniki od HBO. Taki ruch - lepsza platforma z obszerniejszym katalogiem - na pewno będzie silnym katalizatorem do wzrostu subskrybentów, a przecież przed nami także debiut Disney+, które dość opieszale realizuje plan ekspansji. Można być jednak pewnym, że w 2022 roku liczba widzów amerykańskich platform VOD znacząco wzrośnie.

Netflix coraz bardziej polski, a co z resztą?

Ostatnie miesiące to na pewno okres, w którym Netflix wykonał sporo pracy, by zaskarbić sobie przychylność polskich widzów. W ofercie znalazły się popularne polskie filmy i seriale (nawet te od TVP, jak "Ranczo"), a platforma nieustannie zapowiada własne produkcje, które są pisane i kręcone w naszym kraju. Zapowiedź kilkunastu lokalnych produkcji na kilka miesięcy z góry zrobiło niemałe wrażenie i pokazało, że pod względem rozmachu inne platformy będą tracić dystans. CANAL+ online oraz HBO Polska dość regularnie dostarczają nam polskich treści, ale Prime Video czy Disney+ daleko do nawet pierwszej polskiej produkcji.

Zupełnie inne podejście stosuje za to Viaplay, które jeszcze przed oficjalnym startem wyprodukowało 1. sezon reality show "Fort Boyard", a w dniu debiutu w Polsce potwierdziło prace nad trzema polskimi serialami. Tych regularnie ma przybywać, podobnie jak w późniejszym czasie filmów. Ale Viaplay wywodzi się ze Skandynawii, twierdzi, że dobrze poznało polski rynek, a współpraca między innymi z polskim dystrybutorem Monolith Films zdaje się to potwierdzać.

Szczytny cel może nie wystarczyć

Wizja powstania jednej platformy dla krajów członkowskich UE wydaje się... nieco oderwana od rzeczywistości. W pełni rozumiem próby tworzenia opozycji dla amerykańskiego monopolu, tym bardziej, że nasze europejskie oraz polskie produkcje nie mają się czego wstydzić i powinno nam zależeć na tym, by docierały do jak największej liczby widzów i to nie tylko na terenie Europy. Nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, w której powstałaby rządowa platforma VOD, której prawdopodobnie trudno byłoby odnaleźć się na rynku, chyba że znalazłby partnerów w już obecnych w branży firmach oraz decydentach. Tylko czy CANAL+, HBO i Viaplay byłyby zainteresowane współdzieleniem katalogu? Szanse na to są iluzoryczne, więc chyba lepszym wyjściem będzie zwiększenie starań w egzekucji prawa, które już istnieje. Ewentualnie jego zmiana, by wymusić na platformach większą europejskość, ale i to może wyjść nam bokiem.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: