4

Udostępnij całemu światu widok ze swojego okna, dzięki aplikacji Koozoo

Czy zdarzają się Wam sytuacje gdy wybieracie się do Waszego ulubionego klubu lub restauracji, a na miejscu okazuje się, że nie ma już miejsc? Lub sytuacje gdy z Waszą lubą wybieracie się do parku by odpocząć i zjeść lunch, a na miejscu okazuje się, że park jest pełen krzyczących dzieci i psów, które usilnie będą […]

Czy zdarzają się Wam sytuacje gdy wybieracie się do Waszego ulubionego klubu lub restauracji, a na miejscu okazuje się, że nie ma już miejsc? Lub sytuacje gdy z Waszą lubą wybieracie się do parku by odpocząć i zjeść lunch, a na miejscu okazuje się, że park jest pełen krzyczących dzieci i psów, które usilnie będą Wam przeszkadzały w relaksie? Takich sytuacji można by wymieniać bez końca, zasadniczo nie ważne czy wybieramy się do pubu, sklepu, do dyskoteki, parku czy na plażę, w każdym z tych przypadków chcemy wiedzieć czy to miejsce jest zatłoczone czy też nie. Koozoo to aplikacja, która pozwoli się Wam tego dowiedzieć.

Zasadniczo większość osób stwierdzi, że zamiast korzystać z takiej usługi jaką oferuje Koozoo, przed wyjściem do restauracji po prostu tam zadzwoni i się upewni, że miejsca jeszcze są lub po prostu z wyprzedzeniem zarezerwuje stolik. Racja, tak też można, jednak z drugiej strony czasem nachodzi nas po prostu ochota na wyjście do knajpy, decyzję podejmujemy ad hoc, bierzemy płaszcz i idziemy. W takich wypadkach Koozoo ma rację bytu.

Thumbnail_verge_super_wideZ resztą, restauracja i park to dwa najbardziej prozaiczne przykłady w jakich może się przydać appka Koozoo. Zasadniczo cała idea jest  bardzo prosta, bo aplikacja Koozoo pozwala na livestreaming bezpośrednio z telefonu użytkownika. Nie jest potrzebna specjalna kamera, ani jakiś kabel, którym użytkownik będzie musiał spiąć telefon z komputerem. Twórcom Koozoo chodzi o stworzenie sieci mobilnych kamerek, które w czasie rzeczywistym pokazywałyby różne miejsca na Ziemi. Na sam pomysł wpadli po znalezieniu informacji o ricksline.com, czyli informacji o młodym studencie, który wrzucił do internetu livestreaming z kolejki, która ustawiała się przed popularnym w jego okolicy klubie. Całość filmował ze swojego okna, które umiejscowione było naprzeciwko samego wejścia. Dzięki temu ci, którzy odwiedzali klub mogli przed wyjściem z domu sprawdzić jak długa jest kolejka i jak długo będą czekać. W internecie możemy znaleźć wiele darmowych kamerek, dzięki którym mieszkając w Polsce możemy pooglądać to co się dzieje np. w Londynie. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że do takich kamerek (które mogą obsłużyć kilkaset oglądających naraz) trzeba mieć: odpowiedniej jakości kamerkę, software do jej obsługi, oraz stały dostęp do internetu.

Właśnie tym tropem poszli twórcy Koozoo, którzy chcą stworzyć sieć takich livestreamów. Podstawowym problemem z jakim borykają się ludzie, jest brak czasu i pieniędzy na kupowanie kamerek, które trzeba podpiąć pod kompa, który musi chodzić 24/7 o ile chcemy wrzucać nagranie na żywo. Dlatego wpadli na pomysł, by wykorzystać stare telefony, które zalegają w szufladach większości ludzi. Więc jeżeli mamy ciekawy widok z naszego biura lub domu, a w szufladzie zalega stary telefon np. iPhone (w przyszłości aplikacja pojawi się także na platformę Android), możemy w przeciągu kilku sekund streamować widok z naszego okna do internetu. Co ciekawe, Koozoo streamuje obraz jedynie gdy jakiś użytkownik jest podłączony do danego urządzenia, a wtedy urządzenie to wrzuca jedynie zdjęcia w wybranych przez użytkownika interwałach w trybie stand by. Co ciekawe, jeżeli dane miejsce/widok będzie cieszył się dużą popularnością wśród użytkowników, to twórcy Koozoo oferują osobie streamującej dany widok, darmowy uchwyt na urządzenie.

Jednak cała idea Koozoo wyszła poza podstawowy koncept livestreamingów 24/7. Aplikacja pozwala także dzielić się krótkimi streamingami. Jeżeli ktoś ma ochotę podzielić się np. pięknym widokiem wschodu słońca, lub tym co go aktualnie otacza, może to pokazać poprzez nagranie krótkiego wideoklipu i wrzucenie go do Koozoo. Jednak w odróżnieniu od podobnych tego typu rozwiązań, wszystkie „chwilowe” klipy są porządkowane pod względem miejsca, oznacza to tyle że urządzenie, którym nagrywany jest klip taguje film współrzędnymi geolokalizacyjnymi. Dzięki temu użytkownicy, którzy szukają filmów/streamingów z konkretnych miejsc mogą być pewni, że znajdą to czego szukają. Co ciekawe, by ograniczyć wielkość przesyłanych plików, Koozoo nagrywa jedynie obraz, a nie dźwięk. Koozoo w pewnym momencie może być ciekawą skarbnicą krótkich unikatowych niemych filmików.

Oczywiście największą bolączką w tego typu pomysłach jest polityka prywatności. Co ciekawe, twórcy Koozoo zastrzegają, że każdy 24-godzinny stream jest sprawdzany przez nich samych. Dzięki temu mogą być pewni, że w internecie nie pojawiają się nie odpowiednie treści lub że któryś z użytkowników Koozoo nie łamie czyichś praw. Dodatkowo, wszystkie 24igodzinne streamy muszą być nagrywane w miejscach publicznych. Jeżeli użytkownik chce streamować np. kawiarnię lub pub musi mieć zgodę właściciela tego miejsca. Nie zmienia to jednak faktu, że temat polityki prywatności Koozoo jest ich piętą Achillesa, która będzie tematem wielu rozmów i dyskusji, o ile pomysł, który wprowadza w życie ta aplikacja stanie się popularny.

Drugim problemem może być sama tematyka streamów. O ile popularnością teoretycznie powinny się cieszyć kamerki/streamy, których tematem będą np. restauracje, puby czy popularne kluby, o tyle mało osób będzie raczej oglądało streamy, które są kręcone np. z drapacza chmur, z którego można obejrzeć piękny zachód/wschód słońca. No właśnie tu pojawia się problem nudy, bo trzeba z góry powiedzieć, że większość tego co zobaczymy w Koozoo może być po prostu nudne lub nieciekawe. Twórcy tej aplikacji jednak zapewniają, że w każdej szerokości geograficznej na pewno pojawi się co najmniej kilkanaście ciekawych livestreamingów, z których każdy będzie mógł znaleźć coś dla siebie.

Twórcy Koozoo pod koniec zeszłego roku zakończyli rundę seed, podczas której zebrali 2,5 miliona dolarów na rozwój swojego pomysłu. Pieniądze pozyskali od New Enterprise Associates oraz od Tugboat Ventures. Zgodnie z informacjami, które udostępnił CEO Koozoo, w tym momencie startup skupia się na zbudowaniu społeczności wokół swojego pomysłu. Dopiero po zbudowaniu solidnej bazy użytkowników, planują zacząć zarabiać na swojej aplikacji. Dokładnych informacji na temat modelu biznesowego Koozoo nie udostępniono publicznie. Jednak wydaje mi się, że najrozsądniejszą formą monetyzacji byłoby wprowadzenie mikropłatności za dostęp do najpopularniejszych streamingów. Nie wydaje mi się, żeby udało się zarabiać w tym pomyśle na reklamach. Po wprowadzeniu reklam użytkownicy mogliby porzucić tę aplikację, gdyż mogłyby one przeszkadzać w swobodnym oglądaniu i nadawaniu streamingów. Zresztą oparcie modelu biznesowego o dochody z reklam nie należy do najlepszych pomysłów, gdyż ciężko skalować taki biznes, a szczególnie tyczy się to przypadku Koozoo.

Co do samego pomysłu mam trochę mieszane uczucia, z jednej strony jest to coś ciekawego i do tej pory niespotykanego na rynku. Z drugiej strony ciężko ocenić na ile ten pomysł się może sprawdzić, fakt, że CZASEM można skorzystać z tej formy sprawdzenia czy np. kolejka pod naszą ulubioną knajpą jest długa. Zasadniczo już wcześniej na rynku pojawiły się dwa dosyć proste pomysły, które od swojego początku cieszyły się ogromnym zainteresowaniem użytkowników, mam tu na myśli Instagrama oraz Vine. Obie te aplikacje są oparte o bardzo proste pomysły i jak się okazało to było ich kluczem do sukcesu. Może tak samo będzie z Koozoo? Może to kolejny startup, który w przyszłym roku zostanie wykupiony przez Facebooka za miliard USD? Myślę, że warto obserwować najbliższą przyszłość Koozoo i tego co się z nim dzieje.

 

Źródło: The Verge