Gry

The Matrix Awakens wgniata w fotel, chociaż konsole nowej generacji średnio sobie radzą z Unreal Engine 5

Kacper Cembrowski
53

Niedawno na PlayStation 5 i Xbox Series X|S niespodziewanie pojawiła się darmowa pozycja o tytule The Matrix Awakens. Na tegorocznej gali The Game Awards zdradzono, że jest to tak naprawdę technologiczne demo silnika Unreal Engine 5.

Silnik ten ma być jednym z głównych narzędzi nowej generacji. Epic Games wraz z Warner Bros. postanowili uchylić rąbka tajemnicy graczom, dając do dyspozycji grywalne demo, prezentujące możliwości zarówno Unreal Engine 5, jak i nowych konsol. Chociaż demo nie zawiera masy kontentu, robi kolosalne wrażenie, szczególnie pod względem wizualnym.

Unreal Engine 5 korzysta z wielu nowych rozwiązań

Unreal Engine 5 wykorzystuje technologię Nanite, czyli zwirtualizowaną geometrię mikropoligonów, umożliwiającą opracowanie licznych szczegółów oraz detali geometrycznych, ile tylko ludzkie oko będzie mogło zobaczyć, bez obaw o liczne ograniczenia mocy obliczeniowych wielu urządzeń. Dodatkowo nowy silnik korzysta z technologii Lumen, która odpowiada za oświetlenie i realistyczne odbicia światła, oraz technikę Temporal Super Resolution, która jest w stanie osiągnąć rozdzielczość podobną do 4K, kiedy wyjściowe jest Full HD. Wszystko to sprawia, że doznania z rozgrywki są naprawdę wyjątkowe - szczególnie w świecie Matrixa.

The Matrix Awakens oprawą wizualną stoi, ale to nadal gra

Główną zaletą The Matrix Awakens jest grafika. Gra wygląda wprost bajecznie i jestem w stanie bezproblemowo stwierdzić, że nie ma w tej chwili produkcji, która by wyglądała lepiej. Zabawa światłem, dbałość o szczegóły, poziom realizmu niesamowicie wysoki na każdej płaszczyźnie, w kwestii modeli postaci również, wgniata w fotel. Fizyka, system jazdy oraz zaawansowany poziom zniszczeń to kolejne elementy, które wypadają tutaj bardzo dobrze. Pozytywne wrażenie jedynie piętnuje żyjące miasto - nie ma tutaj mowy o pustych ulicach, jak to było chociażby w Cyberpunku 2077. Miasto jest pełne spacerujących przechodniów i pęka w szwach od ilości zaparkowanych oraz jeżdżących samochodów. Korki, masa neonów, mnóstwo lokali, długie przejścia dla pieszych, działająca sygnalizacja świetlna - czujemy się jak w sercu ogromnej metropolii. Nienaganne są również przerywniki filmowe, jednak skłamałbym pisząc, że można pomylić to wszystko z rzeczywistością. Fakt, tak zaawansowanej realistycznej grafiki jeszcze nie widzieliśmy, ale to nadal jest gra komputerowa. I to widać. Trzeba więc utrzymać stosunkowo chłodną głowę.

The Matrix Awakens dzieli się na dwie części

Technologiczne demo Unreal Engine 5 dzieli się na dwie części. Pierwsza z nich to oskryptowany pościg, podczas którego poznamy delikatny zarys fabularny, obejrzymy mnóstwo efektownych przerywników filmowych oraz postrzelamy do wrogich pojazdów. Całość robi fenomenalne wrażenie i jest świetną pokazówką możliwości silnika. Po wybuchowej przejażdżce z Neo i Trinity, gra przenosi nas do otwartego świata, który możemy eksplorować wzdłuż i wszerz, bawiąc się ustawieniami graficznymi i oglądając wszystko “od zaplecza”. Nie mamy w tej sekwencji żadnego głównego celu, żadnej misji czy ograniczenia czasowego. Możemy biegać, jeździć samochodami, driftować, zwiedzać ogromne i żywe miasto, a nawet latać, podziwiając tym samym symulacyjny świat z góry.

W drugiej części The Matrix Awakens spore wrażenie zrobiły na mnie samochody. System jazdy jest bardzo dobry, ale prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero wtedy, kiedy zaliczymy pierwsze stłuczki. System kolizji jest tutaj niesamowicie realistyczny - miejsce oraz siła uderzenia odgrywają tutaj kluczową rolę. Przekłada się to nie tylko na realistyczne odwzorowania wizualne, ale również na późniejszy styl jazdy. Warto również zwrócić uwagę na fakt, że zależnie od budowy samochodu, wjeżdżając z dużą prędkością w inne auto, wywołamy całkowicie różne skutki. Kiedy prowadzimy pick-upa, nasz “oponent” zwyczajnie nie ma szans. Jeśli siedzimy za kółkiem niskiego, sportowego samochodu, a wjedziemy w auto o wyższym zawieszeniu, skończymy zgnieceni, oglądając podwozie. W żadnej grze kolizje nie były tak realistyczne, jak tutaj.

Obecna generacja konsol mimo wszystko jeszcze nie jest na to gotowa

The Matrix Awakens wygląda pięknie i oferuje bardzo dużo, ale kiedy sporo się dzieje na ekranie, to ilość klatek na sekundę gwałtownie spada. I nie mówię nawet o sytuacjach, kiedy jest wiele eksplozji w jednej chwili, bo nawet takiej możliwości tutaj nie ma - wystarczy wjechać w kilka samochodów, a gra przez dłuższą chwilę zostaje zamrożona. Nie wiem czy to kwestia krótkiego stażu silnika, czy po prostu konsole nowej generacji są jeszcze za słabe na taką innowację.

Czy warto sprawdzić The Matrix Awakens?

Zdecydowanie tak. The Matrix Awakens, pomimo spadków płynności, to niesamowite doświadczenie, wnoszące rozgrywkę na nowy poziom. Technologiczne demo silnika Unreal Engine 5 możecie pobrać za darmo na konsolach nowej generacji - jeśli dysponujecie PlayStation 5, Xboksem Series X lub S, to nie zastanawiajcie się i sprawdźcie, jak całość wypada w praktyce. Nie pożałujecie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu