VOD

Ten dźwięk znacie wszyscy. A jak powstał? Netflix zdradza historię ta dum

KK
Konrad Kozłowski
3

Mimo, że nie zwracamy na nie większej uwagi, to wielokrotnie zasłyszane, kultowe wręcz dźwięki z intro studia 20th Century Fox czy MGM łatwo zapadają nam w pamięć. Fanfary i ryczenie lwa zna prawie każdy, podobnie jak Netfliksowe “ta dum”. A jaka jest jego historia?

Gdy w 2012 roku debiutował “Lilyhammer”, pierwszy oryginalny serial Netfliksa, platforma nie miała jeszcze przygotowanego własnego intro. Podobnie sytuacja wyglądała w chwili debiutu “House of Cards” - pierwszego serialu realizowanego na zlecenie Netfliksa, w który zainwestowano miliony dolarów. Ted Sarandos, szefujący działem treści, podjął decyzję o zamówieniu zupełnie samodzielnie, bez porozumienia z CEO Netfliksa Reedem Hastingsem. Wszyscy czekali na efekty, a gdy serial stał się hitem, na pewno odetchnęli z ulgą i formalnością było zamówienie drugiego sezonu.

Kto stworzył intro do Netflix Originals?

Todd Yellin z Netflix

Serial stał się wizytówką platformy na wiele lat - to właśnie dzięki niemu mnóstwo osób zaczęło postrzegać Netfliksa jako platformę z własnymi serialami, a nie tylko produkcjami na licencji od innych twórców. Taka sytuacja wykreowała potrzebę utworzenia jednego, wspólnego intro charakterystycznego dla platformy. Zadaniem tym zajęli się Lon Bender - dźwiękowiec, zdobywca Oscara oraz Todd Yellin - VP of Product z Netfliksa, który jest byłym filmowcem z zamiłowaniem do projektowania dźwięku, dlatego to on kierował tym procesem ze strony Netfliksa.

Jak powstał "ta-dum" intro do Netflix Original?

Jak się okazuje wcale nie jest to proces szybki i krótki - całość zajęła około roku. Pomysłów było co nie miara, a wśród powracających motywów był odgłos zwierzęcia, który tak często wykorzystywany jest przez wiele innych firm. W pewnym momencie powstał pomysł wyboru odgłosu kozy - prowadzący podcast Twenty Thousand Hertz, Dallas Taylor, przyznał, że słyszał wybrany dźwięk, ale nie mógł go użyć w audycji, więc spróbował go naśladować.

Jedna z pierwszych plansz Netflix Original

Brzmiał on tak, jak sobie wyobrażacie - typowy odgłos beczenia kozy. Choć niektórzy przyznawali, że podoba im się ta ścieżka, to nie zdecydowano się na jego użycie. Dziś, blisko dekadę później, Yellin przyznaje, że była to dobra decyzja.

"Ta-dum", jak jest wewnętrznie nazywany dźwięk towarzyszący planszy Netfliksa, powstał z połączenia różnych dźwięków. U jego podstaw znalazł się odgłos uderzenia obrączką o blat szafki w sypialni Lona. Dźwięk ten spowolniono i dodano mu więcej muzykalności. Wpływ na to ma odgłos z nagrania sprzed kilkudziesięciu lat - to 30-sekundowe brzmienie gitary elektrycznej, które odtwarzane jest od tyłu. Todd Yellin przyznał, że celem było uniknięcie skojarzeń z jakimikolwiek konkretnymi instrumentami, dlatego brzmienie gitary z intro ma się nijak do tego, co znamy.

Ewolucja intro Netflix Original

Jeśli wydaje Wam się, że gdzieś słyszeliście podobny dźwięk do tego z intro, to pragnę przypomnieć finał 2. sezonu "House of Cards", gdzie Frank Underwood dwukrotnie uderza pięścią z sygnetem w blat biurka w Gabinecie Owalnym. Nikt w Netflix tego nie przyznaje i oficjalna wersja historii "ta-dum" wybrzmiewa jak powyżej, ale trudno uniknąć takiego porównania (odtwórzcie wideo poniżej).

Intro Netflix w kinach od Hansa Zimmera

Warto dodać, że ze względu na coraz częstsze pokazy filmów Netfliksa w kinach, zdecydowano się wydłużyć wideo wprowadzające. U jego podstaw nadal znajduje się ten sam dźwięk, który słyszymy podczas każdego seansu na Netfliksie, ale za sprawą kompozytora Hansa Zimmera poprzedza go symfoniczny wstęp, który prowadzi do wielkiego finału w postaci "ta-dum".  Jednocześnie też wydłużono sekwencję wideo, która towarzyszy muzyce.

Sprawdź też: Jak oglądać Netflixa na telewizorze i smartfonie

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu