11

Telefon z dobrym aparatem w 2020 roku – wybieramy najlepsze urządzenia

samsung s20 ultra
Mówi się, że ludzie wybierają smartfona biorąc pod uwagę przede wszystkim trzy kategorie - cena, aparat i bateria. Telefon służy dziś nie tylko do dzwonienia czy przeglądania sieci, ale również do robienia zdjęć i kręcenia filmów. Dlatego też odpowiednio dobre aparaty to dziś podstawa by uznać smartfona za godny polecenia.

Telefon z dobrym aparatem – czy mocno różni się od tego sprzed roku?

Od wielu lat nie było prawdziwej rewolucji w temacie aparatów w smartfonie. Raczej rok do roku obserwujemy ich ewolucją i przesuwanie granic, które jeszcze kilka lat temu wydawały się niemożliwe do osiągnięcia. Niegdyś smartfony po prostu robiły zdjęcia – często nieostre, zaszumione i nadawały się raczej do szybkiego uwiecznienia chwili. Dziś wielu osobom zastępują normalne aparaty, choć oczywiście wciąż mocno odstają od dobrych urządzeń tego typu. Kiedy jednak użytkownik nie potrzebuje lutrzanki czy bezlusterkowca z dobrym obiektywem, w zupełności wystarczy mu smartfon z dobrym aparatem. A są i tacy, którzy zrobią telefonem tak dobre zdjęcia, że aż trudno uwierzyć jakiego sprzętu używali. Rok 2020 nie był przełomowy dla aparatów w smartfonach i raczej kolejni producenci szli we wcześniej obranym kierunku jeszcze bardziej ulepszając swoje zoom-y i oferując matryce z większą rozdzielczością. Tu największy skok zanotował Samsung, który przez lata wierny matrycy 12 Mpix, w tegorocznym Galaxy S20 Ultra zdecydował się aż na 108 Mpix. Czy przełożyło się to znacząco na jakość zdjęć? Niekoniecznie, ale na pewno było niezbędne by zaoferować 100-krotny zoom. Wciąż nie optyczny, ale właśnie z wykorzystaniem nowej matrycy. Przez rok magicznie nie zmieniły się również algorytmy odpowiedzialne za ulepszanie zrobionych smartfonem zdjęć, choć z każdym modelem dodawane są nowe opcje i faktycznie w niektórych sytuacjach efekt może robić wrażenie. Jeśli jednak zapytacie, czy smartfony z 2020 roku mają znacząco lepsze aparaty niż modele z 2019 roku, odpowiedzią będzie „nie”,

Telefon z dobrym aparatem = Huawei?

Jeśli miałbym wybrać jednego producenta, który w krótkim czasie zrobił największy skok w możliwościach fotograficznych swojego smartfona, byłby to bez wątpienia Huawei. Jeszcze kilka lat temu nikt nie spodziewał się, że to właśnie oni pchną mobilną fotografię do przodu. A jednak to właśnie chiński producent w swoich smartfonach zaprezentował imponujący hybrydowy zoom. To właśnie oni dość długo nie mieli sobie równych jeśli chodzi o tryb nocny, czyli specjalną funkcję robiącą zdjęcia z długim czasem naświetlania. Dla wielu użytkowników to był szok, że aparaty kojarzone ze sztucznymi efektami (chyba każdy pamięta wirtualny makijaż) z modelu na model zaliczą tak spektakularną rewolucję. Wiele starszych modeli smartfonów Huawei do dziś uważana jest za świetne urządzenia pod kątem robienia zdjęć właśnie. Nie ustępują im też nowe smartfony producenta – wystarczy spojrzeć na profesjonalny ranking DXO Mark (choć kontrowersyjny, to jednak wciąż stanowiący wyznacznik) gdzie pierwsze miejsce okupuje Huawei P40 Pro, drugie Honor 30 Pro+ (Honor to submarka Huawei), a na piątym miejscu zadomowił się Huawei Mate 30 Pro.

Czy Samsung wciąż może uchodzić za telefon z dobrym aparatem?

Samsung od wielu lat kojarzony jest ze świetnymi aparatami w swoich flagowych smartfonach. Wystarczy przypomnieć Galaxy S6, który wciąż potrafi zrobić świetne, ostre i dobrze nasycone kolorami zdjęcia. Koreański producent z modelu na model starał się jednak ulepszać, a nie całkowicie zmieniać swoje aparaty, przez co może nie notował spektakularnych rewolucji, jednak flagowa seria S zawsze charakteryzowała się kapitalnymi zdjęciami, podobnie jak biznesowe modele Galaxy Note.

Tak naprawdę konkretne zmiany przyszły dopiero w modelach S20 (oraz przede wszystkim Galaxy S20 Ultra) ze względu na zastosowanie większych matryc. Nie zmieniło to drastycznie jakości zdjęć wykonywanych tymi smartfonami, stanowi jednak logiczną ewolucję i konieczność, by dostosować się do rynku, na którym dużo tańsze modele dysponowały już matrycami z o wiele większą rozdzielczością. W przypadku Galaxy S20 jedna rzecz jednak sprawia, że konkurencja może im jedynie pozazdrościć. Na chwilę obecną tylko iPhone 11/iPhone 11 Pro dysponują tak dobrymi funkcjami wideo i nagrywają tak dobre filmy jak Galaxy S20. A trzeba pamiętać, że to przecież również bardzo ważna funkcja aparatu fotograficznego w smartfonie.

Telefon z dobrym aparatem nie musi kosztować kroci

Zasadniczo najlepsze aparaty montowane są we flagowych smartfonach, ale na rynku można znaleźć kilka wyjątków. Może nie będzie to tak samo wysoki poziom, ale na pewno imponujący jeśli spojrzeć na ceny wybranych modeli. Na niższych półkach warto jednak uważać, bo często obietnice świetnych zdjęć nie mają przełożenia na finalny efekt i potwierdzają tylko tezę, że niższa półka cenowa automatycznie równa się gorszym aparatom.

Na te tańsze smarfony warto zwrócić uwagę jeśli interesują Was bardzo dobre zdjęcia:

Google Pixel 3A

Google Pixel 3A - świetny aparat za niewielkie pieniądze

Smartfony z serii Google Pixel od lat cieszą się uznaniem jeśli chodzi o aparaty fotograficzne. Tańszy, można powiedzieć – budżetowy – Google Pixel 3A nie jest tu wyjątkiem i swoimi zdjęciami potrafi zawstydzić niejednego flagowca z większą liczbą obiektywów. Smartfon nie jest oficjalnie dostępny w Polsce, ale bez problemu kupicie go w Polskich sklepach – ceny są różne, od około 1800 złotych do 2299 złotych.

Honor 20 Pro

Honor 20 Pro - bardzo dobry aparat, niezła cena

Kosztujący dziś około 2000 złotych Honor 20 Pro może pochwalić się świetnymi zdjęciami. Pewnie część osób zwróci największą uwagę na 30-krotne przybliżenie, ale to nie one jest najmocniejszą cechą aparatów. Choć 5-krotny hybrydowy robi wrażenie. Główny aparat robi bardzo dobre, ostre, dobrze nasycone fotki. Udał się tu też tryb nocny, który nawet ze słabo oświetlonego kadru wyciągnie sporo szczegółów.

iPhone 11

iPhone 11 - jeden z najlepszych aparatów na rynku

3500 złotych jakie kosztuje iPhone 11 to nie jest mała kwota, jednak wciąż dużo mniejsza niż flagowe modele smartfonów z Androidem. A nie sposób nie umieścić iPhone 11 w tym zestawieniu, bowiem aparaty to jedna z jego najmocniejszych cech. Tańszy smartfon Apple robi kapitalne zdjęcia i to chyba największy skoro w aparatach amerykańskiej firmy od lat. Do tego kręci niesamowicie dobrze filmy i ma bezbłędną stabilizację obrazu.

Oppo Reno 2

Oppo Reno 2 - bardzo dobre aparaty, niezła cena

Oppo w modelu Reno 2 zdecydowało się na bardzo udany 5-krotny zoom hybrydowy, który zadowoli osoby lubiące robić zdjęcia z przybliżeniem. Zwykłe zdjęcia z głównego aparatu to natomiast bardzo dobre odwzorowanie kolorów i udany HDR, przez co finalny efekt jest bardzo miły dla oka. Dedykowany tryb nocny Ultra Dark Mode sprawdza się w nocy – nie przepala jaśniejszych obszarów i nie zaszumia tych ciemniejszych. Za Oppo Reno 2 trzeba zapłacić około 2300 złotych.

Samsung Galaxy A51

Samsung Galaxy A51 - solidne aparaty za niewielkie pieniądze

Najtańszy smartfon w zestawieniu, wyceniono go bowiem na około 1500 złotych. I choć daleko mu do flagowców Samsunga z serii S, to jak na swoją półkę cenową potrafi pozytywnie zaskoczyć możliwościami fotograficznymi.

Oczywiście do tej listy nie sposób nie dodać takich smartfonów, jak Huawei P20 Pro czy starszego Samsunga Galaxy S10. To wciąż świetne urządzenia, które robią kapitalne zdjęcia – a ze względu na to, że nie są to tegoroczne modele, ich cena zasadniczo spadła względem tej premierowej. To bardzo dobry pomysł zakupowy jeśli zależy Wam na świetnych zdjęciach, a nie przykładacie wagi do tego, że na rynku są już nowsze modele. Szczególnie, że wspomniane telefony potrafią zrobić lepsze zdjęcia niż niejeden tegoroczny smartfon, a potrafią wręcz przebić możliwościami fotograficznymi niejednego flagowca innych firm.

W jakim kierunku będzie ewoluował telefon z dobrym aparatem?

Patrząc na to, co dzieje się na rynku mobile, można śmiało stwierdzić, że w ostatnich latach najwięcej innowacji dotyczyło dwóch rzeczy – ekranów i aparatów. Pierwsze straciły wcięcia lub zmieniono je na małe dziurki w wyświetlaczu, nie bez znaczenia są również wyższe wartości odświeżania. Szczególnie to drugie mocno zmieniło komfort korzystania z urządzenia, choć oczywiście odbiło się również negatywnie na baterii. Jeśli chodzi natomiast o aparaty, praktycznie każdy producent decyduje się już na kilka obiektywów, w tym koniecznie „oczko” szerokokątne. Prawie zawsze odstaje ono jakością zdjęć od podstawowego obiektywu, daje jednak zupełnie inną perspektywę sprawiając przy tym masę frajdy. Nie da się również nie zauważyć nieco niezdrowego pędu za jak największym zoom-em. Ten jednak jest cały czas zarezerwowany dla flagowych smartfonów, ale tam też wartości potrafią sięgać niebotycznych rozmiarów (Samsung i jego 100-krotne przybliżenie). Przydatność jest raczej mała, ale kiedy zdecydujecie się na niższe wartości, można zrobić naprawdę świetne zdjęcia z daleka.

Myślę, że w kolejnych latach aparaty w smartfonach będą dostawać matryce z jeszcze większą rozdzielczością, a mocne przybliżenia staną się jeszcze bardziej przydatne ze względu na poprawę jakości zdjęcia zrobionego z zoomem. Kluczowe w smartfonowych aparatach jest również oprogramowanie, czego doskonałym dowodem są smartfony Google Pixel. Ubogie w ilość obiektywów, ale finalne zdjęcia prezentują się wyśmienicie i deklasują niejeden technicznie lepszy produkt konkurencji. O tym, że software w aplikacji aparatu oraz sztuczna inteligencja ulepszająca zdjęcie jest ważne, przekonało nas również Apple implementując w smartfonach iPhone 11 algorytm Deep Fusion. Różnica nie była może kolosalna, ale faktycznie telefony amerykańskiego producenta lepiej radzą sobie ze zdjęciami robionymi w przeciętnych warunkach oświetleniowych i w wielu przypadkach gołym okiem widać różnicę.

Na niższych półkach cenowych natomiast smartfony będą przejmować część funkcji z flagowców, co oczywiście odbije się pozytywnie na jakości samych zdjęć. Trzeba jednak pamiętać, że najwięcej nowości i najlepsze fotki będą zawsze zarezerwowane dla flagowych, najdroższych urządzeń i nie ma co liczyć na to, że nagle smartfony za tysiąc czy dwa tysiące złotych przegonią te dwukrotnie droższe modele.