Konsole

SwitchDeck, czyli jak z humorem zaprezentować nowy produkt

Kamil Świtalski
1

Kreatywny marketing to podstawa. dbrand doskonale o tym wie, dlatego prezentując swoje nowe ochronne naklejki oraz etui dla konsoli Nintendo Switch zadbał o to, by było z przymrużeniem oka. I opłaciło się!

dbrand to jedna z tych firm, o której prawdopodobnie słyszał każdy, kto choć raz zabłądził w kierunku rozmaitych naklejek i modyfikacji dla konsol. W ostatnich latach jedną z najgłośniejszych historii z ich udziałem były bez wątpienia faceplate'y do PlayStation 5. Firma przygotowała swój produkt tak solidnie, że Sony ścigało ich drogą prawną (po czym kilkanaście miesięcy później wprowadziła do sprzedaży własne wymienne panele do PlayStation 5). Ostatecznie dbrand zmieniło design faceplate'ów i wciąż oferuje taki produkt, ale jednak na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to oficjalny produkt Sony.

Ale dbrand lubi się bawić konwencją — i z tej okazji przedstawia światu... SwitchDecka. Co to takiego?

SwitchDeck od dbrand, czyli naklejki w ikonicznych kolorach konsoli Nintendo

SwitchDeck to projekt, który najwyraźniej ekipa dbrand zrobiła z przymrużeniem oka i uśmiechem na twarzach. O co chodzi? O zestaw naklejek dla sprzętu Valve, które są w tej samej kolorystyce co najbardziej ikoniczne kontrolery Joy-Con dla konsoli Nintendo. Na stronie produktu czytamy m.in.:

Przez lata, niezliczone blogi nakłaniały miliony do uwierzenia, że "Switch Pro" jest tuż za rogiem. Jeden Switch Lite i jeden Switch OLED później, postanowiliśmy sami zmierzyć się z tym problemem. Po zgromadzeniu sporej ilości amunicji, nasi prawnicy po cichu zauważyli, że woleliby, gdybyśmy porzucili wątek najemników i zamiast tego wrócili do bezwstydnego plagiatu. Niestety dla piszących bloga, umiemy działać wielozadaniowo.

W gruncie rzeczy SwitchDeck to nic innego, jak tylko ochronne naklejki (opcjonalnie: jest także wersja etui w tej kolorystyce). Ale dzięki wysokiej jakości wykonania, rozpoznawalności marki oraz zaczepności ze strony dbrand - mówi się o nich sporo od chwili, w której zostały zaprezentowane.

Przeprowadzając badania konkurencji dla SwitchDeck, naszym pierwszym impulsem było oczywiście przeniknięcie do twierdzy Nintendo w Kioto. Po zatrudnieniu włoskiego hydraulika, zapewniliśmy mu dwie rzeczy: samoprzylepne wąsy i bilet lotniczy do Japonii. Być może nie jest zaskoczeniem, że jego ciało zostało później wyłowione z Zatoki Tokijskiej - od jakiegoś czasu mamy problemy z yakuzą. W każdym razie, nasz plan awaryjny wydawał się działać dobrze: wziąć Nintendo Switch z magazynu i skopiować go. Szach-mat, Miyamoto.

Ile taka przyjemność kosztuje? No cóż — to dbrand, więc jakoś spektakularnie tanio nie jest. Za naklejki ochronne przyjdzie wszystkim zainteresowanym w oficjalnym sklepie zapłacić 49,95 dolarów (+ koszt przesyłki). Etui zaś wycenione zostało na 64,90 dolarów — chociaż w przedsprzedaży mozna je zgarnąć za 59,95.

Niezależnie od wyboru produktu, możemy jeszcze dokupić kilka dodatków (m.in. szkło ochronne, naklejki na gripy czy bogatszą wersję etui stworzoną z myślą o podróżach).  Więcej szczegółów na temat poszczególnych zestawów znajdziecie na oficjalnej stronie produktu.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu