8

Streaming to już 80% zysków rynku muzycznego. A winyle generują większe zyski niż kompakty…

Jesteśmy świadkami rewolucji oraz arcyciekawego zjawiska w tym samym czasie. Streaming odgrywa pierwsze skrzypce na rynku muzycznym, a wiekowy winyl - po powrocie do łask - będzie w stanie wyprzedzić nowocześniejsze kompakty w rankingach sprzedaży.

Po 33 latach winyle mogą wygenerować większe zyski niż płyty CD…

Pamiętacie rok 1986? Właśnie wtedy debiutował album Master of Puppers Metalliki oraz soundtrack do filmu Top Gun, który doczeka się teraz sequela z Tomem Cruisem powracającym do roli Mavericka. Nie bez przyczyny wspominam właśnie o tej dacie, od której mijają 33 lata, bo po raz pierwszy od tamtego momentu wyniki sprzedaży winyli zbliżają się do rezultatów uzyskiwanych przez płyty kompaktowe. Sprzedaż tych drugich leci na łeb na szyję, podczas gdy czarne krążki regularnie odzyskują znaczenie na rynku. Co ciekawe, pomimo sporej różnicy w liczbie sprzedanych sztuk, winyle wcale nie zarobiły na siebie o wiele mniej. Tylko spójrzcie: w ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2019 roku sprzedano 8,9 miliona winyli, co wygenerowało 224,1 miliona dolarów. Płyty kompaktowe, których sprzedało się 18,6 miliona, zarobiły 247,9 miliona dolarów.

Nie oznacza to oczywiście, że miłośnicy płyt CD porzucają nowocześniejszych nośnik na rzecz tradycyjnego czarnego krążka. Trendy na rynku są nieco inne – największy przypływ słuchaczy notują serwisy streamingowe, które w USA generują około 80% zysków całego przemysłu. Mowa tu o kwocie 4,3 miliarda dolarów i 26-procentowym wzroście tylko w pierwszych 6 miesięcy tego roku! Te liczby nie powinny nikogo dziwić, bo Spotify może pochwalić się ponad 100 milionową bazą użytkowników, a Apple Music przekroczyło próg 56 milionów słuchaczy i obydwie liczby stale rosną.

Internet przegrywa z winylami i CD. Statystyki zaskakują

Winyle i kasety powracają do łask słuchaczy

Nie sposób w tej sytuacji nie wrócić do tematu kaset magnetofonowych, które również mają się coraz lepiej. Oczywiście ich udział w rynku pozostaje marginalny, ale delikatnie rośnie i taki trend może się jeszcze utrzymać, bo coraz więcej wykonawców decyduje się na wydanie nowego albumu właśnie na tym nośniku. Sam mam wpływ na ten wynik, bo zdarza mi się zamówić nowe nagrania na kasetach magnetofonowych, co przede wszystkim wynika z sentymentu i nostalgii do nośnika, z którym dorastałem. Winyle traktuję w nieco inny sposób – raczej jako przedmiot uosabiający pewną epokę w historii muzyki, z którą nie miałem większej styczności, co też pobudza pewne emocje i pozwala w inny sposób doświadczyć nagrań.

Ogromna popularność streamingu to żadne zaskoczenie – wygoda i swoboda odsłuchu dowolnej muzyki na dowolnym urządzeniu w dowolnym miejscu to coś, z czego trudno zrezygnować, gdy się raz tego spróbuje. Mimo, że uwielbiam fizyczne wydania, czyli właśnie kompakty, kasety i winyle, to jestem subskrybentem usług streamingowych, właśnie z wymienionych wcześniej powodów. Nie zrezygnowałem też z kolekcji w iTunes, gdzie zgromadziłem pokaźny zbiór albumów w cyfrowej wersji.

Rynek muzyczny się zmienia i choć nie wszystko mi się podoba, to trudno mi narzekać

Niestety, nie jest to tylko efekt mojego wymysłu, bo oprócz pierwiastka kolekcjonera współodpowiedzialny jest za to sam rynek, który mimo wszystko nadal uwielbia exclusivy. Dodatkowe utwory lub całe płyty albo specjalne wydania wyposażone w obszerne booklety niedostępne w innej postaci niż fizyczna/cyfrowa powodują, że skupienie się tylko na jednym sposobie konsumpcji muzyki jest niemożliwe. O niedostępnych w innych, niż jedna konkretna usługa muzyczna treściach już nawet nie będę szerzej wspominał.

Kasety magnetofonowe wracają, a ja przyczyniłem się do tego świetnego wyniku

Rynek się zmienia i to nie do końca tak, jak przewidywano. Dzięki temu fani mają jednak powody do zadowolenia, bo muzyka nigdy wcześniej nie była tak łatwo dostępna i przystępna, a winyle, kompakty czy kasety powodują, że pasjonaci mają się czym zająć.