8

Dzień klęski urodzaju, czyli najważniejsza premiera Disney+ w tym roku

Polscy użytkownicy nie będą wracać pamięcią do 23 lutego 2021 roku, bo prawdopodobnie wszystko to otrzymają w dniu polskiej premiery Disney+, ale z punktu widzenia całego rynku to niezwykle ważna chwila. Taki debiut to istna klęska urodzaju i sam nie wiem, czy najpierw nadrabiałbym zaległości, czy powtarzał ulubione hity sprzed lat.

Sukces Disney+ jest niepodważalny. Platforma szturmem podbiła rynek VOD i w mgnieniu oka zgromadziła kilkadziesiąt milionów subskrybentów. Być może Netflix jest i pozostanie poza jej zasięgiem jeszcze w najbliższej przyszłości, ale gdy serwis pojawi się w kolejnych regionach, to sytuacja zdecydowanie stanie się mniej oczywista. Niektórych te osiągi Disney+ zaskakują i muszę przyznać, że mnie częściowo także szokuje tak duże zainteresowanie usługą, która w dużej mierze opiera swój katalog na powszechnie znanych i lubianych tytułach.

Disney+ ma 95 mln subskrybentów, 4 lata wcześniej niż zakładał

Czy widzowie rzeczywiście tak bardzo tęsknili, że pragną ponownie i bez końca oglądać sagę Gwiezdnych Wojen albo filmy z uniwersum Marvela? Wiem, generalizuję i upraszczam, a na Disney+ jest całkiem sporo nowości, które mogą zachęcić użytkowników do płacenia. Sprytna strategia dystrybucji seriali – cotygodniowe premiery nowych odcinków – na pewno się temu przysłużyła, ale z drugiej strony sam zdaję sobie sprawę, jak silnym magnesem jest możliwość uzyskania dostępu do tych treści. A magnes ten nabrał jeszcze większej mocy przyciągania.

Star na Disney+. Zagubieni i Chirurdzy nareszcie dostępni online

Zgodnie z zapowiedzią, oferta Disney+ została dziś poszerzona o setki nowych filmów i seriali, a wszystko za sprawą włączonych do konglomeratu Disney m. in. FOX i ABC Studios. Z dnia na dzień katalog został rozbudowany o to, czego na Disney+ najbardziej brakowało (seriale i filmy dla dojrzałych widzów). A takich osób jak ja, które z przyjemnością powrócą do takich tytułów jak „Lost”, „Prison Break” czy „Desperate Housewives” na pewno nie brakuje, dlatego utrzymanie aktywnej lub wykupienie subskrypcji wydaje się formalnością.

Disney pozazdrościł DC Harley Quinn więc robi film o Cruelli – zwiastun

Zapowiedziane przez Disney+ nowości, które ujrzą światło dzienne na przestrzeni najbliższych kilku lat, z pewnością przyczynią się do wzrostu zainteresowania platformą i powiększania bazy klientów, ale łatwo zauważyć, że na rynku VOD równie duże znaczenie, co nowości dostępne na wyłączność, mają także znane klasyki. Niech pierwszy zarzuci mi naciąganie faktów ten, kto choć raz nie włączył znanego i lubianego filmu/serialu, zamiast jakiejkolwiek nowości. Uwielbiamy oglądać to, co znamy, a dzisiejszy debiut Star jest tego potwierdzeniem.

Dzięki Disney+ i Star w Polsce mogą pojawić się wcześniej niedostępne online seriale

Jednocześnie Disney wprowadza na wiele rynków produkcje, których obejrzenie online w legalny sposób nie było w ogóle możliwe. To najlepszy przykład na to, jak skomplikowany, pokręcony i nielogiczny bywa ten rynek, gdzie widzowie ewidentnie domagają się dostępu do konkretnych tytułów, ale nikt nie jest zainteresowany zaoferowaniem im tego. Jestem zszokowany faktem, że serial pokroju „Zagubionych”, który w Polsce emitowało co najmniej pięć stacji telewizyjnych, nadal nie trafił do katalogu żadnego serwisu VOD. To mój sztandarowy przykład, ale jest ich znacznie więcej i dla innych osób takimi Zagubionymi będzie coś innego. Zasada pozostaje jednak taka sama – niedostępność w Sieci niektórych produkcji zaskakuje, a sytuacja nie zmienia się od lat.

 

Będziecie przytłoczeni nowościami od Disney – ogrom nowości na następne lata!

Jeszcze w 2021 roku czeka nas kilka mocnych debiutów na Disney+, a najbliższy z nich już w marcu, kiedy to nastąpi premiera „The Falcon and the Winter Soldier”, dzięki któremu wrócimy do uniwersum Marvela w nowej fazie. Chętnych na taki seans nie zabraknie, ale mało kto wyrobi się do marca z obejrzeniem wszystkiego, na co ma ochotę spośród kilkudziesięciu tytułów na Star. Istna klęska urodzaju.