si
2

SI w aparacie smartfonu to już nie zabawka. Kto jej nie rozwinie – przegra

Jeżeli kojarzycie sztuczną inteligencje wyłącznie z hasłem marketingowym - pomyślcie jeszcze raz. SI w dzisiejszych smartfonach potrafi bowiem więcej niż wam się wydaje.

Kiedy zapytam, co potrafi sztuczna inteligencja w aparatach współczesnych smartfonów, zapewne otrzymam różne odpowiedzi. Wszystko będzie zależne od tego, na ile ktoś interesuje się technologicznymi nowinkami. Jedni powiedzą, że potrafi ona rozpoznawać scenerię i dopasowywać do tego jasność i kontrast. Inni – że wiedząc, na co mamy skierowany aparat potrafi wyszukać nam obiekt w sklepie bądź przetłumaczyć tekst z jednego języka na drugi. I wszyscy będą mieć racje. Z tym, że nie do końca. Takie funkcje były już w smartfonach lata temu i od tamtego czasu twórcy oprogramowania SI starali się wycisnąć z tej technologii jak najwięcej. Dziś doszli do momentu, w którym faktycznie staje się ona użyteczna nie tylko jako gadżet, ale też – jako narzędzie dla twórców. Dlatego warto się jej przyjrzeć, zobaczyć co oferuje i czego w najbliższym czasie będzie można się po niej spodziewać.

SI dziś usunie nie tylko refleksy, ale i przechodniów – ze zdjęcia oczywiście

Zaczynając dyskusję o tym, co potrafi sztuczna inteligencja, nie można nie wspomnieć o ostatniej konferencji Huawei, na którym firma pokazała, do czego ich SI jest zdolna. Chodzi mi tu oczywiście o ich funkcje AI Golden Snap. Przy prezentacji P40 firma zdradziła, jakie funkcje wchodzą w jej skład. Na mnie największe wrażenie wywołała możliwość usuwania z kadrów niepożądanych odbić oraz osób. I tak, może ktoś tutaj wypomni, że przecież eksperymenty z tą techniką były już parę lat temu. Tak, były – w 2012 r. chciała to osiągnąć firma Scalando. Dziś człowiek uśmiecha się tylko pod nosem patrząc, jak działała ich aplikacja, która nigdy nie trafiła do powszechnego użytku. W wykonaniu Huawei wygląda to dużo bardziej przekonująco.

Na tej samej zasadzie działa inna funkcja – usuwania refleksów. Tę akurat miałem okazję przetestować podczas używania P40. Nie dawała ona idealnych rezultatów za każdym razem, ale kiedy już działała – efekt był zaskakująco dobry. Aparat w P40 ma też możliwość automatycznego usuwania mgły oraz wybierania najlepszego z serii kilku ujęć.  Wszystko oczywiście napędzane przez SI.

Edycja wideo w czasie rzeczywistym – tak, to też potrafi SI

Po niedawnej premierze Xiaomi Mi 10 Youth Edition dowiedzieliśmy się, co jeszcze potrafi AI w smartfonach. Jak widać na poniższym klipie, sztuczna inteligencja pozwala wykryć osobę w kadrze i po naciśnięciu przycisku – nagrać tylko jej ruchy. Następnie, dzięki oprogramowaniu, możliwe jest „dogranie” reszty sceny, np. z tą samą osobą wykonującą obok inną czynność.

I tak, to prawda, że równie dobrze moglibyśmy podobny efekt uzyskać nagrywając dwa osobne filmy i potem skorzystać z magii postprodukcji w edytorze wideo. Z tym, że po pierwsze zajęłoby to coraz więcej czasu, a po drugie – byłoby niemożliwe do wykonania przez osoby nie posiadające choć podstawowej wiedzy o obróbce wideo. Sztuczna inteligencja natomiast pozwala coś takiego osiągnąć za naciśnięciem jednego przycisku.

Jaka będzie przyszłość SI w smartfonach? Prosta!

W komentarzach pod wpisem poświęconym 600 Mpix kamerze w telefonie wszyscy byli zgodni. Hardware telefonów kiedyś spotka się ze ścianą i wszystkie nowe funkcje będą zależały od tego, jak twórcy rozwiną swoje oprogramowanie. Kluczową rolę odgrywa tu właśnie SI, pozwalająca amatorom wykonywać ujęcia wcześniej zarezerwowane dla segmentu „Pro” bądź wymagające obróbki znacznie przekraczającej ich umiejętności. Co więcej – widzą to też firmy produkujące takie właśnie oprogramowanie, dostrajając się do potrzeb rynku i konsumenta.

Wzrost możliwości sztucznej inteligencji nie będzie oczywiście równy u wszystkich producentów. Zależy on bowiem od możliwości ko-procesora sieci neuronowej, który obecnie najmocniejszy jest w należących do Huaweia Kirinach 990. Jest to też po części odpowiedź na pytanie, dlaczego Huaweie w tak krótkim czasie stały się tak mocną marką na rynku fotosmartfonów.  Teraz, kiedy sztuczna inteligencja naprawdę zacznie pokazywać pazur, jestem przekonany, iż wymagania konsumentów doprowadzą to tego, że inne marki również będą musiały dołączyć się do tego wyścigu.

I dobrze. Im więcej osób będzie miało dostęp do takich rozwiązań na wyciągnięcie ręki, tym więcej pokładów kreatywności będzie mogło zostać wyzwolone. Dzięki SI więcej osób mających zerowe pojęcie o fotografii będzie w stanie zrobić dobrze wyglądające zdjęcie bądź nagrać klip. I nie – sztuczna inteligencja to nie byt nadprzyrodzony, który zamknie przepaść dzielącą smartfony i np. tradycyjne lustrzanki. Nie da się jednak zaprzeczyć, że to właśnie SI będzie stało w najbliższym czasie za podnoszeniem jakości fotografii mobilnej.

Szykujcie się na jeszcze lepsze ujęcia obiadów na instagramie :)