Smartfony ogłupiają — wyniki badania
0

Selfie nie tylko do społecznościówek, ale też do pomiarów ciśnienia

Pierwsza myśl na hasło selfie? Media społecznościowe, oczywiście! To w nich roi się od wszelkiej maści fotografii "z ręki", ale przecież to dopiero początek — bo nawet w Polsce są już banki, które pozwalają założyć konto na podstawie... takiego właśnie zdjęcia. Selfie od lat są tematem do drwin i żartów, ale... wkrótce ma szansę się to zmienić. Trwają właśnie prace nad rewolucyjnym zastosowaniem dla tego typu autoportretów — i to taką, która obecnie wydaje mi się bardzo... abstrakcyjna. Chodzi o mierzenie ciśnienia krwi.

Zobacz też: ADHD to nie wymysł. Zidentyfikowano geny indukujące chorobę

Zrób selfie, by zmierzyć ciśnienie krwi — brzmi jak abstrakcja, ale naukowcy już nad tym pracują

Naukowcy z uniwersytetów w Toronto oraz Hangzou Normal University opublikowali dowód na to, że za pośrednictwem zdjęcia selfie można zmierzyć ciśnienie krwi. Używają w tym celu technologii nazywanej przezskórnym obrazowaniem optycznym. Polega ona na użyciu światła emitowanego przez kamerę aparatu, by wykryć białka odbijające się od skóry. Dzięki algorytmom opartym na maszynowym uczeniu, naukowcom udało się przetłumaczyć te pomiary na odczyty ciśnienia krwi — i to całkiem skutecznie. Twierdzą, że są one trafne w około 95%. Na tę chwilę jest jednak pewien haczyk: z grupy testowej liczącej 1328 osób, lwia część z nich była pochodzenia europejskiego albo wschodnioazjatyckiego. I choć przy tej grupie badawczej mierzenie ciśnienia krwi za pomocą selfie działa nadspodziewanie dobrze — nie wiadomo jak sprawy będą miały się w przypadku innego koloru skóry.

Zobacz też: Najsmutniejszą chorobę „starych ludzi” zdiagnozujemy znacznie wcześniej

W teorii — nie powinno być najmniejszego problemu. Ale lwią część testów przeprowadzano na jasnej skórze — i w kwestii użycia światła z aparatu i wykrywaniu białek nie powinno być różnicy niezależnie od jasności i barwy. Ale na tę chwilę nie przeprowadzono jeszcze żadnych testów, które dowodziłyby, że faktycznie nie będzie w tym problemów: co więcej. Istnieje szansa, że dokładność tych pomiarów nie będzie równie trafna, co na testowanej grupie.

Póki co: ciekawostka, która nie zastąpi profesjonalnych pomiarów

Ludzie zmagający się chociażby z nadciśnieniem regularnie dokonują pomiarów, które skrupulatnie notują w swoich dzienniczkach — i myślę, że na tym etapie trudno mówić o tym, by były one w stanie zastąpić ciśnieniomierze. Mimo wszystko mogą się wkrótce okazać dobrym… dodatkiem — który prawdopodobnie nigdy (albo przynajmniej: jeszcze długo) nie zrówna się skutecznością z profesjonalnym sprzętem, ale może okazać się dla niego fajnym uzupełnieniem gdy jesteśmy poza domem. I orientacyjnie pozwoli sprawdzić jak się sprawy mają. Trzymam kciuki za ten projekt — no i, oczywiście, za to, by kiedyś pozwolił na bardzo precyzyjne pomiary!

Zobacz też: Genialne badanie z nadzieją dla nieuleczalnie chorych. Bardzo bym chciał, żeby odbyło się wcześniej