Samsung

Samsung prezentuje wyniki kwartalne: wybuchające smartfony mocno namieszały w biznesie?

MS
Maciej Sikorski
4

Parę lat temu świat kpił z flagowca Apple, który wyginał się w zadziwiająco łatwy sposób, żartowano, że pozwów patentowych mogą się obawiać producenci bumerangów. W tym sezonie antybohaterem jest Samsung Electronics, przy czym problem jest poważniejszy: Galaxy Note 7 eksploduje z powodu wadliwych akumulatorów. Korporacja prowadzi kosztowny program wymiany sprzętu, a analitycy i akcjonariusze zastanawiają się, jak ów proces wpłynie na wyniki koreańskiego giganta. Odpowiedzi można szukać we wstępnych rezultatach korporacji za trzeci kwartał. O dziwo, nie są one złe.

Samsung Electronics długo będzie wspominał model Galaxy Note 7, podejrzewam, że za tę wpadkę polecą głowy, bo koszty będą ogromne. Po pierwsze, firmę uderzy po kieszeni sam proces wymiany sprzętu - mówimy o kilku milionach urządzeń w różnych krajach. Po drugie, wpłynie to negatywnie na dalszą sprzedaż urządzenia (ale też pozostałych smartfonów producenta), wielu klientów wybierze pewnie inny model - może będzie to drugi flagowiec Samsunga, a może produkt Apple, HTC, LG albo Google? Liderem i rekordzistą sprzedaży linii Galaxy Note siódemka raczej nie zostanie.

Ważne są też straty wizerunkowe: pisałem dzisiaj o rankingu najdroższych brandów świata, Samsung znajduje się dość wysoko na tej liście, ale opisywana afera może zaszkodzić marce. Zwłaszcza, że media informują, iż samozapłonu doznał smartfon, który do właściciela dotarł w ramach wymiany. Jeżeli Samsung wymienił wadliwy sprzęt na wadliwy sprzęt i nie jest to odosobniony przypadek, to kłopot będzie naprawdę duży. Szacowana już dzisiaj na miliard dolarów wpadka, może się okazać znacznie bardziej bolesna.

Trudno stwierdzić kiedy wspomniany problem najbardziej odbije się na wynikach, który raport kwartalny Samsung Electronics wykaże jesienne niepowodzenie. Możliwe, że stanie się to najbardziej widoczne w raporcie za bieżący kwartał. Bo dane za okres od lipca do końca września pokazują, że nie było najgorzej. Zaznaczam przy tym, że są to wstępne dane - pełny raport korporacja przestawi za kilka tygodni. Jak to wygląda dzisiaj?

Przychody Samsung Electronics nieznacznie spadły i osiągnęły poziom 44 mld dolarów. Wzrósł natomiast, i to o ponad 5%, zysk operacyjny, który sięgnął pułapu 7 mld dolarów. Klienci nie przejmowali się wybuchami akumulatorów i kupowali smartfony? To tylko część odpowiedzi - znacznie ważniejsze jest to, że firmie znowu pomógł jej drugi potężny filar: produkcja i sprzedaż komponentów. Podzespoły ratowały firmę, gdy nastąpiło załamanie sprzedaży inteligentnych telefonów, w poprzednim kwartale znowu okazały się kołem ratunkowym. Odpowiadają za większość zysku operacyjnego, wraz z wynikami smartfonów dominują nad pozostałymi segmentami firmy.

Pisałem już niejednokrotnie, że Samsung Electronics ma przewagę nad innymi firmami, a wynika ona właśnie z posiadania przynajmniej dwóch silnych filarów. Apple jest uzależnione od wyników iPhone'a, HTC stoi smartfonami, a Google czy Facebook reklamą. Potężne biznesy uzależnione od jednego strumienia zysków. Na tym tle Koreańczycy mogą się wyróżniać. Zastanawia przy tym, jak to będzie wyglądało w przyszłości? Zwłaszcza, gdy weźmie się pod uwagę ostatnie poczynania korporacji - wczoraj pisałem, że firma inwestuje w startup Viv pracujący nad sztuczną inteligencją. Jeśli zapowiedzi towarzyszące tej inwestycji znajdą potwierdzenie w rzeczywistości, to przejmowana platforma SI ma być otwartym projektem, co stwarza szanse na budowanie kolejnej solidnej podpory, aktywizowane będą też segmenty RTV i AGD.

Na razie nie jest źle, wyniki korporacji nie doznały załamania, a już tym bardziej nie ma sensu mówić/pisać o wielkim kryzysie, który zagrozi funkcjonowaniu oraz istnieniu firmy. Ot, przytrafiła się spora wpadka, która uderzy Samsung Electronics mocno po kieszeni, ale trzeba pamiętać, że na biednego nie trafiło. Po kilku latach będzie to pewnie rzadko wspominany temat - tak, jak stało się z przywołanymi na początku wyginającymi się iPhone'ami. Gigant powinien jednak wyciągnąć wnioski z tej lekcji, bo kolejny antypopis tego typu miałby już poważniejsze konsekwencje.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu