19

Dajcie spokój: Samsunga nie wykończy wybuchający Note, a o przyszłości Apple nie zadecyduje iPhone 7

smartfony iphone 7
Pożar w Samsungu; sprzęt, który zweryfikuje kondycję Apple - tak brzmi część doniesień z ostatnich dni. To albo fragmenty tytułów albo myśli przewodnie, wnioski związane ze świeżymi wydarzeniami w branży mobilnej. Bo dzieje się sporo: flagowiec Samsunga okazał się wielkim problemem, a wokół Apple znów rozpętała się dyskusja pod tytułem "czy korporacja z Cupertino się kończy". Wiele osób bierze na celownik ich smartfony, to zrozumiałe, ale część opinii jest chyba przesadzona, zbyt dużą wagę przywiązuje się do tych urządzeń, szczególnie do konkretnych modeli. Firmy nie są uzależnione od jednej premiery, nie padną po kiepskim sezonie...

Smartfony Samsunga i Apple zdominowały branżowe doniesienia. Tak niby jest po każdej premierze flagowców tych firm, lecz tym razem sprawy zabrnęły jeszcze dalej. Stałem wczoraj dłuższą chwilę przed wielką reklamą nowego Note’a i zastanawiałem się, jak długo będzie trwała afera akumulatorowa, jakie będą jej skutki, jak mocno uderzy to firmę po kieszeni. Kilka godzin wcześniej przewijałem kolejne tytuły, z których wynikało, że jest naprawdę źle. Trzeba przy tym dodać, że w tych doniesieniach sporo jest chaosu, dezinformacji oraz niedopowiedzeń. Czytam o chłopcu poparzonym przez Galaxy Note 7, za chwilę trafiam na tekst, że to jednak nie był Note, tu wpis z pytaniem, o które telefony właściwie chodzi, tam wątpliwość czy wszystkie informacje o groźnym telefonie są prawdziwe… Bałagan.

W tym bałaganie można trafić na opinie, że Samsungowi ten smartfon długo będzie się odbijał czkawką. Mowa o pożarze, klęsce, piorunującej wpadce i nokaucie, pojawiają się pytania o to, czy firma zrezygnuje z linii Note, jak bardzo poobijana będzie korporacja po tych wybuchach. Z jednej strony można się bawić w takie spekulacje, z drugiej pojawia się pytanie, czy opinie i pytania nie są na wyrost.

Podobne rzeczy dzieją się w przypadku Apple, chociaż tutaj nie ma mowy (póki co) o jakiejś aferze. Nie przeszkadza to jednak tworzyć tekstów okraszonych tytułem „Nowy iPhone 7 – być albo nie być Apple’a”. Sporo w tym dramatyzmu (albo zwyczajnej dramy). Jeszcze zrozumiałbym takie zdanie w kontekście np. HTC. Ale Apple? Firma ma na kontach kilkaset miliardów dolarów, co kwartał kasa jest zasilana wielkimi pieniędzmi, to najdroższa spółka świata, gracz posiada oddane grono fanów-klientów, rozkręcono biznes usług, a autor pisze o być albo nie być? Zgodzę się, że iPhone odgrywa ważną rolę w przychodach i zyskach Apple, ale nie jest to jedyny silnik firmy. Ta olbrzymia korporacja nie jest uzależniona od dwóch słuchawek zaprezentowanych w ubiegłym tygodniu.

Ani Samsung nie padnie po kłopotach z Note 7, ani Apple nie odczuje zbytnio ewentualnej gorszej sprzedaży świeżego iPhone’a. To ważne produkty, ale w tym sezonie, na przestrzeni kilku miesięcy. W kontekście rozwoju korporacji, ich historii, to niewielkie elementy układanki. Może za dekadę ktoś stworzy zestawienie wielkich klęsk w IT i umieści tam Note 7, lecz dla większości Czytelników będzie to pewnie ciekawostka, bo mało kto będzie o tym pamiętał. A po iPhonie z numerem 7, przyjdą 8, 9 i pewnie 10. Kolejne przystanki na mapie Apple – za każdym razem będziemy się zastanawiać, czy doprowadzą one do upadku firmy?

Mówimy o zbyt dużych organizmach, by miały im zagrozić nawet bardzo nieudane produkty. HTC, firma uzależniona póki co od rynku mobilnego, od kilku lat jest w dołku, a mimo to nadal walczy. Jak długo musiałaby trwać zła passa Apple czy Samsunga, by te firmy znalazły się w tarapatach? Gorsza sprzedaż smartfonów Samsunga, którą obserwowaliśmy kilka kwartałów temu, pokazała, że Koreańczycy mają koła ratunkowe, że wyniki może ratować np. sprzedaż komponentów. A na tym przecież nie kończy się oferta gracza. Smartfony są dla tych firm ważne, nawet bardzo ważne, przynoszą miliardy dolarów zysku, lecz nie ma sensu przeceniać ich roli. Obaj gracze istnieli przed nastaniem ery mobilnej, ta ostania pozwoliła im się wybić, ale nie jest powiedziane, że firmy wypadną z gry, gdy czas smartfonów przeminie (o ile do tego dojdzie). A już na pewno nie można napisać, że tych gigantów powali jeden gorszy sezon…