13

Technologia to nie wszystko – nawet najlepszy produkt może przepaść przez swój wygląd

Pisałem kiedyś, że wyobrażam sobie, jak powstają lokale na kształt kafejek internetowych. Tyle, że ludzie przychodziliby do nich nie po, by posiedzieć przed kompem podłączonym do neta, ale po to, by założyć na głowę gogle VR i przy drinku oddać się rozrywce w zupełnie innej rzeczywistosci. Może nawet w gronie podobnie podłączonych znajomych. Nadal uważam, że jet to możliwe, a jeżeli uliczka okaże się ślepa, uznam, iż powodem był wygląd - zarówno samego sprzętu, jak i człowieka, który go używa. Pytanie, czy ten wygląd i towarzysząca mu wygoda mogą się szybko zmienić?

Rzeczywistość rozszerzona i wirtualna od kilku lat przeciskają się do mainstreamu. Ktoś powie, że rzeczywistość wirtualna istnieje od dawna i przyznam mu rację. W tym przypadku chodzi mi o gogle VR, które są dzisiaj rozwijane przez szereg firm. I właśnie na tych goglach, kaskach, hełmach, okularach chciałbym się skupić przez chwilę. A powodem patent Magic Leap.

Jest patent i… nie tego się spodziewałem

Pamiętacie firmę Magic Leap? Kilka razy o nich pisałem, to biznes, w który inwestują duże pieniądze giganci technologiczni. Przedsiębiorstwo intryguje, ponieważ zdobywa uznanie dużych graczy, potrafi wokół siebie zrobić sporo szumu, czaruje dziennikarzy mających styczność z ich produktem. A jednocześnie pozostaje bardzo tajemnicze: nie wiadomo do końca, nad czym pracują. To coś z pogranicza VR i AR, ale nie jest jasne, jak to działa, jak wygląda sprzęt, kiedy to wszystko trafi na rynek. Filmy z prezentacji robią wrażenie, lecz pozostawiają spory niedosyt.

Dlatego zacierałem ręce, gdy dostałem dzisiaj link do informacji o patencie przyznanym firmie – w końcu jakieś konkrety. Przyznam, że patrząc na ten sprzęt, właściwie na jego szkic, byłem trochę rozczarowany. Bo nie tak to sobie wyobrażałem. Produkt jest duży, wygląda na dość rozbudowany i z pewnością trudno go nie zauważyć. Co prawda potem firma przekonywała dziennikarzy, że ich sprzęt tak nie wygląda, lecz jednocześnie nie dowiedzieliśmy się, jakie są realia. Biorę pod uwagę, że stworzyli coś niewielkiego i mało absorbującego, ale mam też na uwadze, jak ten proces wychodzi innym firmom – rzeczywistość rozszerzona czy wirtualna w ich wykonaniu to nadal spore urządzenia. A to stanowi pewien problem.

Rzeczywistość rozszerzona i wirtualna, czyli ubieraj hełmofon

Nie ukrywam, że intryguje mnie potencjał tkwiący w VR i AR, niektóre prezentacje robią wrażenie – HoloLens od Microsoftu czy wspomniane Magic Leap mogą być świetnymi narzędziami, dla których znajdzie się naprawdę szerokie zastosowanie. Gogle od Samsunga, Oculusa czy HTC już trafiają do mainstreamu i są wykorzystywane nie tylko do zabawy, ale też w nauce czy w biznesie. Ciągle jednak nie jestem przekonany w 100%, że to się przyjmie na dużą skalę. I nie stanowi tu problemu brak treści czy odpowiednich mocy obliczeniowych. W obu przypadkach firmy dadzą sobie radę. Problemem nie jest nawet cena. Największy kłopot to dzisiaj… wygląd.

Mimo zmian te gogle czy hełmy nadal prezentują się dość masywnie, czasem wręcz topornie, a człowiek potrafi w nich wyglądać śmiesznie. Słynna fotka, na której Zuckerberg przechodzi obok grupy ludzi z goglami na głowie, jednych przeraziła, a innych rozbawiła. Jeżeli ludzie uznają, że źle się w tym czują, że to niewygodne, to VR i AR będzie miało problem. Nawet, jeśli technologia będzie super. Potrzebna jest zatem dalsza miniaturyzacja i to szybko postępująca. Tyko czy to jest możliwe? Google próbowało już z okularami i okazało się, że na to na razie nie ma szans. O soczewkach pewnie nie ma sensu wspominać. Pozostają duże urządzenia na głowę. No chyba, że Magic Leap rzeczywiście stworzył sprzęt z bajki i wszystkich nas wbije w fotel nie tylko efektami, ale też ich „opakowaniem”.