Mobile

Rynek smartfonów w Europie skurczył się o 10 proc. Jedna marka wciąż na plusie

KR
Krzysztof Rojek
2

Dane nie pozostawiają wątpliwości - w trudnych czasach klienci w Europie postawili na jedną markę. realme deklasuje konkurencję.

O problemach branży smartfonowej mówi się dziś tak naprawdę już wszędzie. Lista rzeczy, które niekorzystnie wpływają na sprzedaż tych urządzeń jest bowiem bardzo, bardzo długa. Zaczynając od tego, że dziś telefony są mocniejsze, więc nie trzeba wymieniać ich tak często, przez takie kwestie jak nasycenie rynku, wzrost cen i stagnację w rozwoju oprogramowania, po rzeczy kompletnie nieprzewidywalne, jak pandemia i związany z nią kryzys na rynku półprzewodników i dostaw, a także - wojna na Ukrainie. To wszystko składa się na fakt, że nowe smartfony sprzedać jest coraz trudniej. Można by podejrzewać, że taka sytuacja znajdzie odbicie w statystykach sprzedażowych, szczególnie w Europie, gdzie widmo wojny jest najbardziej realne.

I tak się dzieje, ale jest jeden wyjątek. Smartfony realme schodzą jak ciepłe bułeczki

Jak podaje Canalys, cały rynek smartfonów w pierwszym kwartale 2022 w Europie skurczył się o 10 proc. względem analogicznego okresu rok wcześniej. Powodem jest oczywiście wycofanie się wielu marek z Rosji. Dostawy do tamtego kraju zostały ograniczone o 50 proc., mocno wpływając na europejską średnią. Jak widać na poniższej grafice, praktycznie każda marka przesłała na rynek Europejski (badanie dotyczy sell-in) mniej sztuk urządzeń niż w pierwszym kwartale.

 

Jak widzimy, największe marki na kontynencie mają spory problem i ograniczają dostawy swoich urządzeń i są to ograniczenia idące w miliony sztuk. U Samsunga jest to 1,5 mln, a u Xiaomi - ponad 2 miliony sztuk. Jedynymi markami które opierają się tendencji jest Apple, które pozostaje mniej więcej na tym samym poziomie sprzedaży i... realme. O tym, że marka szturmem zdobywa rynki, szczególnie takie jak Polski, nie trzeba nic pisać, ponieważ w tym temacie już wszystko zostało powiedziane. Teraz jednak mamy wymierny dowód ich wzrostu. Chociaż wciąż daleko im do Xiaomi, Apple, czy Samsunga, byli oni w stanie, w najtrudniejszym okresie, wysłać do sklepów o 1,3 mln smartfonów więcej niż przed rokiem.

Myślę, że ta infografika dobrze pokazuje cykl, jaki przechodzą marki na rynku. Pisałem o tym już jakiś czas temu. Jeszcze kilka lat temu ze względu na zabójczy stosunek ceny do jakości w takich czasach królowałoby Xiaomi i, zapewne, Huawei. Teraz nowym Xiaomi jest realme, jednak, jak pokazał inny chiński producent, tak niskich cen i marż nie da się utrzymywać w nieskończoność. Jestem więc zdania, że jeżeli realme swoją strategią wespnie się do poziomu największej europejskiej trójki (a umówmy się, przy wzrostach rzędu 177 proc. długo to nie zajmie) możemy spodziewać się delikatnej zmiany w portfolio producenta.

I karuzela zacznie kręcić się na nowo.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu