14

Jest projekt podatku handlowego. Nowa danina może pomóc branży e-commerce w Polsce

Od kilku miesięcy głośno mówi się o nowych podatkach i parapodatkach - trwają przygotowania do wprowadzenia opłaty audiowizualnej, mamy już podatek bankowy, jednocześnie opracowywany jest podatek handlowy, nazywany czasem podatkiem od hipermarketów. Danina zdążyła już wywołać sprzeciw branży i nie dotyczyło to jedynie wielkich sieci, w które podatek miał być wymierzony. Projekt ulegał zmianom, rezygnowano z niektórych pomysłów, inne dodawano i chyba zmierzamy do finału tej historii. Bardzo ważną informacją jest to, że podatku unikną e-sklepy, a to powinno rozkręcić sprzedaż internetową nad Wisłą.

Podatek handlowy pojawiał się już na AW – na początku roku Grzegorz pisał, że może on uderzyć w sklepy internetowe, które nierzadko i tak ledwo wiążą koniec z końcem. Opłata mogłaby zaszkodzić rodzimej branży e-commerce, biznes pewnie uciekałby poza Polskę, klientów czekałyby wyższe ceny. Wydawało się wówczas, że sprawa jest przesądzona, ale autorzy projektu ustawy w końcu zauważyli, że sprawa nie jest prosta i zmiany mogą wywołać więcej szkód niż pożytku. Powstało zamieszanie, nie brakowało sprzecznych informacji i chyba nikt nie był w stanie powiedzieć na 100%, jaki kształt przybierze nowe prawo. W połowie kwietnia pisałem, że cieszę się z faktu, iż nie prowadzę e-sklepu, bo ich właściciele nie wiedzą, na czym stoją i co czeka ich biznes. W mediach i w samej branży panował zamęt, Ministerstwo Finansów raczej nie pomagało zainteresowanym. Na szczęście zaczyna się to zmieniać.

Kwota wolna od podatku i skala progresywna

Na stronie MF pojawił się dwa dni temu Projekt ustawy o podatku od sprzedaży detalicznej. Pełnego tekstu i wszystkich założeń nie będę przywoływał, ale o kilu rzeczach warto wspomnieć. Przedmiotem opodatkowania będzie przychód ze sprzedaży detalicznej, ów przychód nie będzie obejmował podatku VAT. Przewidziano kwotę wolną od podatku: 17 mln zł miesięcznie, czyli ponad 200 mln złotych w skali roku. W projekcie założono wprowadzenie skali progresywnej z dwiema stawkami i progami podatkowymi:

0,8% od podstawy opodatkowania pomiędzy kwotą 17 mln zł i 170 mln zł
1,4% od nadwyżki podstawy opodatkowania ponad kwotę 170 mln zł.

Z podatku wyłączona zostanie m.in. sprzedaż gazu ziemnego, wody, węgla kamiennego, leków czy towarów zbywanych w ramach świadczenia usług gastronomicznych. Co ciekawe, projekt nie zawiera szczególnych rozwiązań dotyczących sprzedawców działających w ramach sieci handlowych, co ucieszy pewnie sporą część sprzedawców. Nie oznacza to oczywiście, że teraz wszyscy przyklasną propozycjom i podatek handlowy zostanie przyjęty z entuzjazmem. Duzi gracze, w ktorych opłata rzeczywiście może uderzyć, zamierzają działać:

– Jeśli projekt wejdzie w życie, to na pewno będziemy zgłaszać go do Komisji Europejskiej jako niedozwoloną pomoc publiczną. Przecież on sprawia, że 80 proc. podmiotów nie zapłaci podatku w ogóle. Przeniesiono więc cały ciężar tylko na wycinek rynku – mówi money.pl Andrzej Faliński z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, która zrzesza duże zagraniczne sieci handlowe.[źródło]

Czeka nas zatem przepychanka i to na kilku frontach, już teraz wspomina się o tym, że rykoszetem oberwą poddostawcy, na których mogą być wymuszane obniżki cen. Ale trudno przewidzieć, jak się to skończy – na efekty trzeba poczekać.

Podatek handlowy bez e-handlu

Na stronie MF znajdziemy następujący zapis:

Projekt nie przewiduje opodatkowania sprzedaży dokonywanej przez internet.

A zatem twórcy nowych przepisów odeszli od wcześniejszego pomysłu – najwyraźniej zrozumieli, że gra nie jest warta świeczki. Ten ruch będzie miał swoje konsekwencje i nie chodzi tylko o to, że e-sklepy dostają „bonus” w zmaganiach z tradycyjnym handlem – ten ostatni może zacząć kłaść większy nacisk na sprzedaż internetową, bo w ten sposób uniknie podatku.

Edyta Kochlewska na antenie Polskiego Radia 24 odniosła się również do wyłączenia z opodatkowania sprzedaży dokonywanej przez internet. To rozwiązanie może jej zdaniem przyczynić się do rozwoju e-commerce w Polsce.

– Może być tak, że duża część sprzedaży będzie dokonywana przez sieci właśnie przez internet. To może pobudzić e-commerce – przewidywała ekspertka.[źródło]

W tym kontekście ciekawie brzmią doniesienia dotyczące otwierania się Amazona na polskich sprzedawców:

Pięć europejskich sklepów (brytyjski, francuski, włoski, hiszpański i niemiecki) Amazona stoi dla polskich sprzedawców otworem. To efekt uruchomienia programu Marketplace w Polsce. Amerykański gigant ogłosił dziś dostępność narzędzi i instrumentów, które pozwolą sprzedawcom dystrybuować swoje produkty z wykorzystaniem infrastruktury i logistyki firmy. Z poziomu jednego konta każdy polski przedsiębiorca może uzyskać dostęp do milionów klientów. W jego ramach Amazon zapewnia nie tylko dostęp do panelu sprzedaży, ale do całego portfolio swoich usług oferowanych sprzedawcom. Warto dodać tutaj od razu, że już wcześniej przedsiębiorcy z Polski mogli sprzedawać w sklepach Amazona, ale dotąd nie była to funkcja oficjalnie dostępna, promowana i, co najważniejsze, przetłumaczona.[źródło]

Branża e-commerce do tej pory rozwijała się w Polsce dość dynamicznie, na czym korzystał np. Rafał Brzoska ze swoim Paczkomatowym biznesem. Ale teraz okoliczności powinny jeszcze bardziej sprzyjać zakupom w cyfrowym świecie. Podatek handlowy może skłonić firmy i klientów do korzystania z nowoczesnych narzędzi. Robi się ciekawie…