Google

Po wielu perypetiach nowa wersja mobilnej aplikacji Google+ wreszcie wylądowała

2

Nie spodziewajcie się jednak rewolucji, bo jej tutaj nie znajdziecie. Co zatem nowego ma do zaoferowania aktualizacja? Dużo, bo niemalże wszystko to, co zapowiadano na Google I/O w zeszłym tygodniu.  Nie obeszło się jednak bez niespodzianek, bo tuż po wydaniu, nową wersję Google+ mogli zainstalow...

Nie spodziewajcie się jednak rewolucji, bo jej tutaj nie znajdziecie. Co zatem nowego ma do zaoferowania aktualizacja? Dużo, bo niemalże wszystko to, co zapowiadano na Google I/O w zeszłym tygodniu. 

Nie obeszło się jednak bez niespodzianek, bo tuż po wydaniu, nową wersję Google+ mogli zainstalować jedynie użytkownicy smartfonów z Androidem 2.2 Froyo i 2.3 Gingerbread. Kuriozalne? Cóż, to raczej wynik drobnego błędu, który się wkradł podczas dodawania nowej wersji do Google Play. Wpadkę szybko naprawiono, choć pewien niesmak pozostał.

Na szczęście wprowadzone nowości go wynagradzają. Na blogu Google+  Bradley Horowitz , wiceprezes ds. Produktu, Google+ poinformował, że nowa wersja Google+ dla Androida jest 42 nowinką prócz tych 41, które w swojej platformie społecznościowej kalifornijska firma wprowadziła w ostatnim czasie.

Mocno skupiono się na zdjęciach. Aplikacja, podobnie jak desktopowa wersja serwisu, otrzymała funkcję automatycznej poprawy zdjęć. Działa ona w sposób bardzo podobny, ale przede wszystkim jest rzeczywiście skuteczna i zaoszczędza czas. Prócz tego, Google+ przesyła fotografie automatycznie do sieci (co już akurat nowością nie jest), a także pozwala je edytować. W tym celu wykorzystano część narzędzi z aplikacji Snapseed. Jest tego tutaj dość dużo - począwszy od filtrów i szczegółowych ustawień, a na elementarnych funkcjach, jak kadrowanie czy kontrola kontrastu i nasycenia. Oczywiście wszystko to wykonamy w ramach aplikacji Google+.

Google+ pozwala też na udostępnianie naszej lokalizacji kręgom. W nowej wersji znacznie usprawniono tę funkcję, Pojawiła się sekcja "Lokalizacje", w której znajdziemy informacje o położeniu naszych znajomych, co ma ułatwiać m.in. spotkania. Brzmi to fajnie. W praktyce nowe rozwiązanie polega na wyświetleniu mapy ze znacznikami osób, które udostępniają swoją lokalizację.

Nowa wersja aplikacji obsługuje teraz też hashtagi, dzięki którym możemy przeglądać strumienie sprofilowane pod kątem danej tematyki. Hashtagi znajdziemy w prawym górnym rogu tabliczek z postami. Na konferencji prezentowano też nowe algorytmy, które będą automatycznie dodawały hashtagi do zdjęć z charakterystycznymi elementami (np #paris do zdjęcia Wieży Eiffla). Na razie nie widziałem działania tego rozwiązania w praktyce, więc trudno mi powiedzieć, czy rzeczywiście działa.

Czego zabrakło? Właściwie nie tyle zabrakło, co ciągle jest obecne - ikonka chatu w launcherze, która przecież miała zniknąć wraz z wprowadzeniem Hangoutów. Google tłumaczy, że to kwestia czasu, kiedy się jej pozbędzie. Problemem ma być tutaj historia rozmów użytkowników, która jest eksportowana do Hangoutów. Gdy tylko inżynierowie firmy się z tym uporają, otrzymamy nową aktualizację. Trzymamy za słowo.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu