Samsung

Oto nowe Samsungi Galaxy S6 i Galaxy S6 Edge. Wiemy o nich wszystko!

63

Być albo nie być Samsunga? Ostatnia deska ratunku? Decydujący produkt? Niektórzy chyba przypisują premierze Galaxy S6 zbyt wiele znaczeń. Nie ulega jednak wątpliwości, że właśnie zobaczyliśmy jednego z najważniejszych smartfonów tego roku. Co można o nim napisać? Przede wszystkim, że wygląda obłędni...

Być albo nie być Samsunga? Ostatnia deska ratunku? Decydujący produkt? Niektórzy chyba przypisują premierze Galaxy S6 zbyt wiele znaczeń. Nie ulega jednak wątpliwości, że właśnie zobaczyliśmy jednego z najważniejszych smartfonów tego roku. Co można o nim napisać? Przede wszystkim, że wygląda obłędnie!

Wzorem berlińskich targów IFA Samsung prezentuje dwa urządzenia: klasycznego Galaxy S6 oraz wersję Edge z zagiętym po bokach wyświetlaczem. Obie tradycyjnie wyposażono w wyświetlacze o rozdzielczości Quad HD (2560 x 1440 px). Daje to rekordowe zagęszczenie pikseli na poziomie 577 PPI. Ekrany są teoretycznie takie same - 5,1-calowe. W praktyce jednak Galaxy S6 Edge wydaje się oferować nieco mniejszą przestrzeń roboczą niż wersja klasyczna. Warto zauważyć, że krawędzie nie są tutaj tak mocno zagięte jak w modelu Galaxy Note 4 Edge. Mocno ogranicza to ich funkcjonalność.

Plastik odszedł w niepamięć

W nowych Galaxy S6 nie ma absolutnie żadnego plastiku Samsung najwyraźniej z tym skończył, na co wskazywały już poprzednie premiery. Smartfony składają się z trzech elementów: tafli szkła na przodzie, metalowej i nieco wypukłej ramki z przyciskami zasilania i głośności na krawędziach i głośniczkiem multimedialnym na spodzie oraz tafli szkła na tyle (tam również umieszczono oczywiście obiektyw aparatu, który jest mocno wypukły). Przód i tył zabezpieczono powłoką Gorilla Glass 4. Nie ma mowy zatem, żeby pojawiły się tutaj jakiekolwiek mikroryski - przynajmniej nieprędko.

Sam aparat nie doczekał się żadnych rewolucyjnych zmian. Mamy 16 Mpix i przysłonę f/1.9 z tyłu i 5 Mpix z przodu. Do tego należy dodać optyczną stabilizację obrazuu, fazowy autofocus i nowoczesny sensor Sony, ale to wszystko. Cóż, aparat już w S5 był bardzo dobry, więc producent nie miał tutaj zbyt dużego pola do udoskonaleń.

Nowe smartfony są nieznacznie cieńsze od poprzedniej generacji. Przełożyło się to na mniejsze baterie, które mają zaledwie 2600 mAh pojemności. Wcale nie musi to jednak oznaczać, że nowe Galaxy będą działać krótko. Samsung zastosował tutaj bowiem swoje autorskie chipy Exynos 7420 produkowane w litografii 14 nm (mają być nawet o 35 proc. bardziej efektywne w zarządzaniu energią). Składa się na nie 8 rdzeni: cztery energooszczędne i cztery nastawione na wydajność. Dopełnieniem tego wszystkiego są 3 GB pamięci RAM LPDDR4 oraz 32 GB pamięci wewnętrznej (w sprzedaży będą również wersje 64 GB i 128 GB).

Samsung musiał iść na pewne kompromisy, a więc w przeciwieństwie do smartfona Galaxy S5 nie znajdziemy tutaj slotu na kartę MicroSD. Zrezygnowano też z wymiennej baterii. Czy to duży problem? Nie, ale z pewnością znajdzie się grono użytkowników, dla których te czynniki były decydujące podczas wyboru nowego smartfona.

TouchWiz odszedł w niepamięć

Nowy Samsung Galaxy S6 to również nowe oprogramowanie. Koreańczycy postanowili zerwać z TouchWizem ociężałym i uchodzącym za wolnego (jakim de facto był). Nowa nakładka, choć wizualnie nie różni się aż tak bardzo, jest znacznie bardziej żwawa. Producent zapewnia, że wyrzucił wszystko do śmieci i zbudował ją od nowa, aby uzyskać jak najlepsze doświadczenia. To faktycznie daje się odczuć, bo system zasuwa aż miło. Oby po kilku miesiącach użytkowania było podobnie.

Nowy system to również mniej bloatware’u. Jedynym, na jaki się tutaj natknąłem jest właściwie teraz paczka od Google’a, która będzie przeszkadzała tym, którzy nie preferują usług kalifornijskiej firmy. Ciągle jest ten sam problem, co wszędzie - Gmail i zwykły klient poczty, Chrome i dodatkowa przeglądarka… Oprócz nich zostały tylko S Health i S Voice. Resztę albo wyrzucono, albo wbudowano w system tak, by nie rzucała się w oczy. To chyba nie do przeskoczenia w urządzeniach niebędących Nexusami. Najważniejsze jednak, że Samsung pozbył się tych wszystkich śmieci i postawił na prostotę oraz szybkość działania. To z pewnością zaprocentuje.

Wodoodporność też poszła… sobie

Samsung Galaxy S6 nie jest zgodny z normą IP67. Trudno powiedzieć, dlaczego z tego zrezygnowano. Zbyt wysokie koszty produkcji? Został na szczęście pulsometr i fazowy autofocus zostały na swoich miejscach, podobnie zresztą jak czytnik linii papilarnych. Ten ostatni działa teraz zupełnie inaczej - nie na przesunięcie a na dotknięcie. Powinno to rozwiązać wszystkie problemy z nim związane.

Oprócz tego Galaxy S6 wspiera ładowanie indukcyjne we wszystkich standardach, a to czyni go dość wszechstronnym na tym polu. Podobno za jakiś czas w sklepach mają pojawić się zestawy z dołączanymi ładowarkami bezprzewodowymi. Oprócz tego udoskonalono mechanizm szybkiego ładowania, co pozwala w 10 minut zyskać aż 4 godziny pracy. Nieźle!

Interesująco zapowiada się usługa Samsung Pay, która w USA zadebiutuje jeszcze w tym roku. Samsung najwyraźniej rzuca rękawicę Apple'owi, ale również będzie tutaj rywalizował z samym Google. Ten drugi ma przecież pokazać nową odsłonę swoich płatności na konferencji I/O. Będzie gorąco. Niestety nie u nas - jestem bardzo ciekawy kiedy (i czy kiedykolwiek) doczekamy się Samsung Pay nad Wisłą.

Został tylko Galaxy

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że to będzie najlepiej sprzedający się Galaxy S w historii. Samsung zrobił to dobrze - świetnie wykonał obudowę, wyeliminował dotychczasowe problemy i wprowadził udoskonalenia w miejscach, gdzie było to najbardziej potrzebne. Jednocześnie skonstruował nowego flagowca tak, by nie musieć się z nikim dzielić zyskami, opierając go na autorskich chipach.

Szczególnie interesujący w tym wszystkim jest model Edge. To pokłosie popularności Note’a Edge, który spotkał się z zainteresowaniem, które zaskoczyło samego producenta. Fabryki nie nadążały z produkcją zakrzywionych ekranów, a samo urządzenie stało się symbolem zmian w firmie. Galaxy S6 Edge jest kolejnym krokiem w tym kierunku i efektem “wow!”, którego Koreańczycy bardzo potrzebują. I choć sam zdecydowanie bardziej wolałbym wersję klasyczną, to jestem przekonany, że Edge zostanie ciepło przyjęty przez klientów.

Oba modele trafią do sprzedaży 10 kwietnia. Ceny podamy w najbliższym czasie, jak otrzymamy oficjalne informacje od Samsunga.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu