198

Wygrał rozsądek – zmieniłem telefon na OnePlus 6 i uważam, że to była świetna decyzja

Choć moja karta SIM często ląduje w testowanych smartfonach, to mogę bez cienia wątpliwości mówić o swoim daily driverze - czyli telefonie, którego używam prywatnie. Po kilku latach z serią Galaxy S od Samsunga zdecydowałem się na zmianę i zainwestowałem we wciąż egzotycznego na naszym rynku OnePlusa, a dokładnie model OnePlus 6.

Samsunga Galaxy S7 Edge, czyli mój ostatni telefon będę wspominał bardzo ciepło, podobnie jak jego poprzednika – Galaxy S6. Jedynym minusem była bateria, w obu modelach dość szybko traciła na żywotności i taki na przykład S7 Edge po dwóch latach nie dawał rady wytrzymać na jednym ładowaniu nawet do wczesnego wieczora. Ciągłe noszenie ze sobą powerbanka nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy i za to miałem do obu telefonów największy żal. Ostatnio zaczęło też już delikatnie brakować mocy, więc w głowie pojawił się pomysł na zmianę, przesiadkę na coś nowszego. Po kilku wspólnych latach z Samsungiem uważam jednak, że to fantastyczne sprzęty, na których mogłem polegać, a zdjęcia nimi wykonane będę oglądał jeszcze przez długie lata.

Gdzie kupić OnePlus 6?

Nie ukrywam, że wahałem się czy nie skorzystać z fajnej promocji na Samsunga Galaxy S9+. Niedawno dostępny był w atrakcyjnej cenie, 1000 złotych taniej, w dodatku przy korzystnej dla mnie opcji odkupienia starego telefonu zrobiłbym naprawdę udany interes. Przemówił jednak duch zmiany i ostatecznie kolejna S-ka nie była w ogóle brana pod uwagę, zacząłem więc zerkać w stronę iPhona. Problem w tym, że brałem pod uwagę jedynie model 8 Plus, a te wciąż są drogie. Moim zdaniem za drogie jeśli spojrzeć na to, co ostatnio wydarzyło  się na rynku mobile. Inwestowanie w wizualny antyk nie wydawało mi się specjalnie dobrym wyborem, a iPhone X kosztuje tyle, że mój wewnętrzny sknera nigdy by mi tego nie wybaczył. “Za takie pieniądze kupiłem kiedyś nowego Retina Macbook Pro 13″ – mówił, co ostatecznie skreśliło iPhona z listy zakupów. Jako ciekawostkę dodam, że odwiedziłem nawet oficjalnych polskich resellerów Apple i jakież było moje rozczarowanie, gdy na miejscu nie mogłem kupić urządzenia. No jest, ale trzeba zamówić, prawie rok po premierze. To samo usłyszałem w Media Markt, które szczyciło się swoją applowską wysepką. Smartfony leżą na ekspozycji, nie można ich kupić. Sprytnie.

OnePlus 6

Był jednak jeszcze jeden mocny kandydat na mojego nowego daily drivera i po zapoznaniu się z recenzjami, byłem pewien, że padnie na OnePlusa 6. Koniecznie w wersji z 8 GB pamięci RAM i 128 GB pamięci wewnętrznej. Wskoczyłem na ceneo – w X-Komie znalazłem sprzęt za 3099 zł (dziś można go dostać za 2999 zł). Sporo. Zajrzałem do oficjalnego sklepu OnePlusa i do dziś nie rozumiem skąd taka różnica w cenie. Swój egzemplarz, wraz z oficjalnym etui (bumper) kupiłem za 2600 zł z haczykiem, przy czym miałem kod zniżkowy od znajomego, ale dopłaciłem do szybszej przesyłki DHL Express. Co ciekawe nie było warto – albo sklep, albo DHL pomieszali adres, zamiast nr bloku wpisali numer mieszkania, kurier pojechał dwa razy nie tam gdzie trzeba, nie zadzwonił, za drugim razem nie zapoznał się z poprawionym adresem (przypadkiem się o tym dowiedziałem), a pani na infolinii rozłożyła ręce i nie mogła mi pomóc. Więc tak, jeśli macie możliwość skorzystania z innego kuriera, omijajcie DHL szerokim łukiem.

Jeśli zdecydujecie się kupić OnePlusa 6 8GB/128GB w oficjalnym sklepie OnePlus, zapłacicie 569 euro, czyli około 2500 zł. Podstawa przesyłka jest darmowa, nie ma żadnych dodatkowych opłat czy podatków. Mało? Jak za taki sprzęt, bardzo mało.

Pierwszy tydzień z OnePlus 6

Miałem w rękach wiele flagowców – i tych mocniejszych, i tych słabszych. Jeśli chodzi o wydajność, przez ostatnie lata ogromne wrażenie zrobiły na mnie jedynie dwa telefony. Pierwszy Pixel i …OnePlus 6. Ja wiem, że to Android i za jakiś czas się trochę zapcha, ale na chwilę obecną prędkość działania tego urządzenia poraża. Snapdragon 845, 8GB pamięci RAM i leciutki OxygenOS to kapitalne połączenie, które udowadnia, że nie tylko Apple potrafi zrobić niesamowicie działające urządzenie. W ostatnim czasie ani wyciągnięty z pudełka Note 8, S9+, S8+, S7Edge czy S6 nie działały tak dobrze.

Bateria to jedynie 3300mAh, jednak rozsądna dystrybucja energii (jak i brak wyświetlacza z wypasioną rozdzielczością) sprawia, że odłączając telefon od ładowarki o 7 rano, używając go normalnie (ale w cyklach mieszanych LTE/WiFi, ze słuchawkami BT, z jasnością ekranu ustawioną do połowy) w okolicach godziny 1-2 w nocy wkaźnik pokazuje około 30-35%. Jest dobrze, mogę OnePlusowi zaufać. Zobaczymy jak będzie za granicą, choć będąc abonentem Play raczej nie sądzę by zagraniczny roaming wiele w temacie działania na jednym ładowaniu zmienił.

OnePlus 6

Aparat w zupełności mi wystarcza, choć widzę że odstaje od S9+ i Huawei P20 Pro. Ale jak na OnePlusa jest naprawdę dobrze – zdawałem sobie sprawę, że zdjęcia będą pewnym kompromisem wynikającym z ceny. Czy było warto? Póki co uważam, że tak – nie udaję fotografa i nie biegam z wywieszonym językiem robiąc zdjęcia każdemu fajnemu widoczkowi.

Na minus na pewno obsługa słuchawek bezprzewodowych – OnePlus 6 ma przy takim trybie wyłączony korektor i chcąc zmienić brzmienie dźwięku, muszę pobrać zewnętrzną aplikację. Temat na forach OnePlusa znany, ale nie widziałem by miało się to w najbliższym czasie zmienić. Skoro o dźwięku mowa, umieszczony na dole głośnik jest przeciętny, w dodatku bardzo łatwo go przykryć dłonią – co na przykład przy graniu w Asphalt 9 bywa problematyczne. Ale jak ten tytuł na OnePlus 6 działa…miazga.

Nie ukrywam też, że mocno liczę na świetne popremierowe wsparcie OnePlusa 6 – szczególnie jeśli chodzi o Android Pie, który ma ukazać się również na starszych modelach producenta.

OnePlus 6

Lubię notcha i podoba mi się je go rozmiam w tym urządzeniu. Dolna belka nie jest za gruba, więc całość prezentuje się bardzo ładnie. Samemu ekranowi też trudno cokolwiek zarzucić, póki co zostawiłem folię ochronną – to tak w kwestii zamieszczonych w tekście zdjęć.

Jestem natomiast pełen podziwu jak przy takiej cenie OnePlus wykonał swoje nowe urządzenie. Trzymając telefon w dłoni czuć produkt premium, wszystko jest u świetnie spasowane. To samo z oficjalnym etui, gdzie wycięcia i przyciski idealnie nakładają się na urządzenie.

Można powiedzieć, że zacząłem długoterminowe testy OnePlus 6 i wrócę jeszcze do Was z odpowiednim materiałem, w którym postaram się wypunktować wszystkie mocne i słabe strony smartfona – dam też znać jak będzie sobie radził po dłuższym czasie. Póki co jednak uważam, że to bardzo dobry zakup i idealny wręcz stosunek ceny do jakości. Owszem, trzeba iść na kompromisy, ale półtora tysiąca w kieszeni to bardzo mocny argument by rozważyć zakup OnePlus 6. Moim zdaniem pozostali producenci będą musieli coś zrobić, bo jeśli za takie pieniądze można kupić telefon, który depcze po piętach ich flagowcom, to któregoś dnia coraz więcej osób stwierdzić, że nie ma sensu płacić więcej, skoro można zapłacić mniej i cieszyć się nie tylko pełnoprawnym high-endem, ale również sporo zaoszczędzić.