25

Nowy Waze ładniejszy i wygodniejszy, ale wolę Mapy Google

Od kilku dni w App Store dostępna jest nowa, oznaczona numerkiem 4 wersja aplikacji Waze. Przypomnę, że została ona przejęta przez Google dwa lata temu, ale od tamtego czasu nie doczekaliśmy się żadnych poważniejszych ruchów z nią związanych. Aż do tej aktualizacji. Co ciekawe, najpierw zawitała ona w wydaniu na iOS. Użytkownicy Androida będą musieli […]

Od kilku dni w App Store dostępna jest nowa, oznaczona numerkiem 4 wersja aplikacji Waze. Przypomnę, że została ona przejęta przez Google dwa lata temu, ale od tamtego czasu nie doczekaliśmy się żadnych poważniejszych ruchów z nią związanych. Aż do tej aktualizacji. Co ciekawe, najpierw zawitała ona w wydaniu na iOS. Użytkownicy Androida będą musieli jeszcze zaczekać.

Czym charakteryzuje się dziś dobra aplikacja nawigacyjna? Do pewnego momentu wystarczyło, by wytyczana została właściwa trasa i bez dodatkowych przygód udawało nam się dotrzeć na miejsce. A bywało różnie, bo przecież wyprowadzeni, w najbardziej optymistycznym wariancie, w pole kierowcy zgłaszali naprawdę ciekawe historie związane z nawigacjami. Dziś jest już znacznie lepiej, a podobnie jak w innych obszarach rynku technologicznego, również i w tej kategorii usług poczyniliśmy spory krok naprzód.

waze2

Dzięki temu można nie tylko nakreślić najlepszą trasę, ale na bieżąco być informowanym o niebezpieczeństwach, kontrolach drogowych, cenach paliwa i korkach. Na tym przedostatnim aspekcie skupiała się w swoich początkach aplikacja Waze – omijanie korków i wzajemne informowanie się o nich przez kierowców było i jest podstawą aplikacji. Teraz jest ona znacznie atrakcyjniejsza wizualnie, a od wyruszenia w drogę dzieli nas mniej tapnięć niż wcześniej. Oprócz tego warto wspomnieć o kwestiach społecznościowych, które zamiast zachęcić mnie do korzystania z aplikacji, tak naprawdę mnie do niej zniechęciły.

Doskonale zdaję sobie sprawę z inwazji Google na moją prywatność, ale prawdę mówiąc dzieje się to przecież za moją zgodą. W razie potrzeby wyłączenie historii lokalizacji i usług lokalizacji nie jest żadnym problemem. Mam też pełną kontrolę nad tymi wszystkimi informacjami na przykład poprzez przeglądarkę internetową, gdzie mogę wyczyścić całą historię. Podczas pierwszej przygody z Waze zostało wymuszone na mnie założenie konta, wpisanie numeru telefonu komórkowego, podanie imienia i nazwiska, a nawet dodanie zdjęcia profilowego.

waze.ios

Nie spodobało mi się to, więc wypełniłem pola fałszywymi danymi – w późniejszym czasie będę mógł je przecieć zmienić. Rozumiem, że Waze polega na społeczności i to dodawane przez takich kierowców jak ja informacje stanowią o sile usługi, ale zmuszanie mnie do utworzenia pełnego profilu negatywnie mnie zaskoczyło. Po drugie: w ustawieniach profilu możemy co prawda „ukryć się” przed innymi użytkownikami, nawet znajomymi z aplikacji, ale przy powtórnym otwarciu Waze znów staniemy się widoczni.

Poza tym w Waze nie za bardzo jest się do czego przyczepić. Oznaczenia o wszelakich zdarzeniach są czytelne, dodawanie informacji o nich wygodne, a i interfejs niezwykle miły dla oka. Zdziwił mnie dość długi czas „łapania” sygnału GPS przez aplikację, podczas gdy Mapy Google określiły moje położenia zaraz po uruchomieniu. Nie bez znaczenia jest też baza lokalizacji Google, którą „podpiera się” Waze. Pod moim wpisem dotyczącym zasad gromadzenia informacji na temat częstotliwości ruchu na polskich drogach przez Google pojawiło się sporo komentarzy polecających Waze. Rozumiem dlaczego ta aplikacja tak bardzo spodobała się kierowcom, ale nie mogę się pogodzić z tam natarczywymi próbami wyciągnięcia informacji na mój temat i dzieleniem się nimi z innymi uczestnikami ruchu.