16

Nowy flagowiec Lenovo

Zdaje sobie sprawę, że w mobilnym świecie rządzą tylko wielkie marki. Czasem jednak warto przyjrzeć się temu co do zaoferowania mają inni producenci niż Samsung czy Apple. Nowy flagowiec Lenovo Vibe Z2 Pro na papierze wygląda imponująco. Na Antywebie rzadko piszę o nowych smartfonach, ponieważ doniesienia o nowych flagowcach nie interesują mnie na tyle, aby […]

Zdaje sobie sprawę, że w mobilnym świecie rządzą tylko wielkie marki. Czasem jednak warto przyjrzeć się temu co do zaoferowania mają inni producenci niż Samsung czy Apple. Nowy flagowiec Lenovo Vibe Z2 Pro na papierze wygląda imponująco.

Na Antywebie rzadko piszę o nowych smartfonach, ponieważ doniesienia o nowych flagowcach nie interesują mnie na tyle, aby zaprzątać nimi swoją głowę. W dużej mierze moja obojętność do tego tematu wynika z marketingowego bełkotu, które uprawiają największe marki wmawiając nam, że szykują kolejną rewolucję. W gruncie rzeczy jest to tylko kontynuacja produkcji sprzętu, który wygenerować ma miliardowe obroty. Nie ufam największym producentom, bowiem czasem mam wrażenie, że próbują z nas zrobić jeleni, wmawiając nam, że pulsometr czy czytnik linii papilarnych to opcje, które są nam niezbędne w telefonie. Z tego co sam zauważyłem, użytkownicy o tych funkcjach zapominają równie szybko, co politycy o swoich obietnicach. Wiadomo, że marketing w dzisiejszych czasach potrafi być niezwykle kosztowny, co w efekcie odbija się to na cenie końcowej telefonu. Dlatego właśnie w dużej mierze kibicuje kopciuszkom mobilnych sprzętów, takim jak OnePlus, którzy po prostu skupiają się na wyprodukowaniu jak najlepszego sprzętu za jak najmniejszą cenę.

Do tego grona na pewno można zaliczyć telefon chińskiego Lenovo. Gdy popatrzymy na ich najnowsze dzieło, to trzeba otwarcie powiedzieć, że w momencie debiutu będzie to jeden z najmocniejszych smartfonów na rynku. Vibe Z2 Pro będzie wyposażony w 6 calowy wyświetlacz o rozdzielczości 2,560×1,440. Telefon będzie napędzany 4 rdzeniowym procesorem Snapdragon 801 i 3GB RAM-u. Do tego na pokładzie znajdzie się 16 megapikselowy aparat z optyczną stabilizacją obrazu. Całość będzie pracowała na Androidzie 4.4.

Na pierwszy rzut oka widać, że tak mocne podzespoły będą potrzebowały silnej baterii. Na szczęście Lenovo i pod tym względem bardzo się postarało i postanowiło wyposażyć telefon w  4,000mAh. Warto pamiętać, że Note 3, który znakomicie radzi sobie z zarządzaniem energią posiada 3,200mAh.

Jednak tym co zrobiło na mnie największe wrażenie to jakość zastosowanych materiałów. Obudowa telefonu wykonana będzie ze szczotkowanego metalu, materiału o który fani marki Galaxy nie mogą doprosić się od czasu SG S3. Telefon dostępny ma być w trzech kolorach: czarnym, złotym i tytanowym.

Telefon wybitnie przypadł mi do gustu. Jestem w stanie nawet zaakceptować 6 calowy wyświetlacz, dzięki niemu wreszcie będziemy mogli docenić jakość 2k na wyświetlaczu smartfona. Jedyny minus, który rzuca się w oczy to brak możliwość rozszerzenia pamięci telefonu o kartę micro SD, jednak 32GB wbudowanej pamięci to naprawdę dużo.

Premiera telefonu już we wrześniu, wtedy zapewne poznamy również jego cenę. Miejmy nadzieję, że produkt finalny będzie wyglądał równie dobrze, jak na prezentacji Lenovo. Jeżeli tak będzie, a do tego cena zostanie ustalona na odpowiednim poziom, wówczas będzie to poważny kandydat na moją następną słuchawkę.

Źródło: Engadget