57

Uwierzycie? Najbardziej kultowy telefon komórkowy skończył 16 lat

Są takie rzeczy, które można uznać za kultowe. I do nich właśnie należy Nokia 3310 - popularna "cegła", "telefon z wężem", urządzenie, które gdy w Polsce rozpoczynał się boom na wszelkie komórki każdy chciał mieć. I ja taki miałem, ba. Mam go do dzisiaj - leży w szufladzie, a ja niekoniecznie chcę się go pozbyć. Powiem więcej - ma dla mnie wartość sentymentalną.

W porównaniu do możliwości dzisiejszych urządzeń mobilnych, Nokia 3310 jest niesamowicie biedna. Pozwala na dzwonienie, SMS-owanie, ustawianie przypomnień, budzików i granie w bardzo proste (aczkolwiek wtedy wciągające) gry. Niewiele? Niewiele. Ale w okresie jej świetności, więcej człowiek nie potrzebował. Telefon komórkowy służył głównie do rozmów i wymieniania wiadomości w drogich abonamentach, gdzie nikt nie wspominał o darmowych pakietach minut / SMS-ów. A jeżeli były, to dzisiaj brzmią bardziej jak żart, niż poważna oferta.

Ale, w 2000 roku i nieco później, był to jeden z bardziej rozchwytywanych telefonów na świecie. Sprzedano go w liczbie 126 milionów egzemplarzy, co i dla nas wydaje się być niesamowitym wynikiem. Jednak absolutny rekord należy do wydanej nieco później 1100, która wykręciła 250 milionów, czyli niemal dwa razy więcej. Niemniej jednak, wynik bardziej rozpoznawalnego modelu Nokii jest bardzo, ale to bardzo dobry.

Nokia 3310 oprócz naturalnego okresu rozkwitu tuż po wprowadzeniu jej na rynek, miała okresy renesansu. Głównie za sprawą społeczności internetowej, która zauważyła w niej „urządzenie pancerne”. I o ile rzeczywiście – trwałość Nokii 3310 była całkiem spora (tak, upuszczałem telefony), to jednak nie można powiedzieć, że dorównuje pod tym względem radzieckim czołgom. W żartach ukazywano ją jako świetny substytut kamizelki kuloodpornej, niszczyciela płyt chodnikowych, czy też świetną broń w walce z zombie. W swoich czasach była jednak sprzętem przeciętnym, jeżeli chodzi o trwałość. Dzisiejsze urządzenia mobilne z uwagi na skomplikowane budowy, potrzebę upchania wszystkiego na małej przestrzeni z trwałością mają pewne problemy. Tymi nie przejmował się nikt na początku nowego tysiąclecia.

Telefon Nokii stał się pewnym symbolem – długiej pracy na baterii, korzeni tego, co nazywamy telefonią komórkową. Wtedy tego typu urządzenia służyły tylko do kilku rzeczy i każdy był z tego zadowolony. Dzisiaj sentyment do takich urządzeń jest czasami nieco przesadzony, choć i ja czasami z tęsknotą w oczach rozmyślam o wszystkich starszych urządzeniach, które miałem przyjemność posiadać. Nokia 3310, Siemens SL45, Sony Ericsson T630i… kiedyś było sporo ciekawiej, jeżeli chodzi o komórki. Dzisiaj walimy głową w mur i odbywa się festiwal wtórności. Ale czy dzisiaj jest lepiej? Znacznie. Ewolucja telefonów sprowadziła je do roli kieszonkowych asystentów, minikomputerów, prywatnych okien na wirtualny świat.

A skoro mamy do czynienia z symbolem – nie dziwmy się, że wokół urządzenia tworzy się sentymentalną otoczkę. Nie chce mi się wierzyć, że którykolwiek obecny na rynku telefon będzie wzbudzać takie emocje, jak kończące dziś 16 lat urządzenie. Dlaczego tak jest? Nie ma na to jednego wytłumaczenia. Najbardziej prawdopodobne jest to, że dla wielu był to pierwszy telefon w życiu, w dodatku wtedy, gdy komórki dopiero rozpoczynały swój poważny marsz po serca klientów. A jak już je zdobyły, tak nie chcą ich puścić.

Wszystkiego najlepszego, 3310!

Grafika: 1