53

Drogie kina, nie czas umierać. Nowy Bond nie trafi na VOD – to byłaby katastrofa

Od kilkunastu godzin branża filmowa pozostaje wstrząśnięta i zmieszana - nowy film o agencie 007 o mało nie trafił na usługę VOD. O prawa walczyli Netflix, Apple i Amazon, a stawka była naprawdę wysoka: około 600 milionów dolarów!

Coraz więcej filmów omija kina i trafia na VOD

I nie jest to oczywiście jedyna tak duża produkcja, która mogła ominąć kina i pojawiłaby się w serwisie z wideo na życzenie. Nie mówi się głośno o tym, jakie jeszcze tytuły były tematem rozmów, ale możemy śmiało zakładać, że każda z większych produkcji była brana pod uwagę.

To najdziwniejszy rok dla nas i dla Netfliksa. Tylko spójrzcie na ten wykres

Tym bardziej, że nie byłyby to odosobnione przypadki – „Greyhound” trafiło w ręce Apple, druga część „Księcia w Nowym Jorku” została zakupiona przez Amazon, a Disney samodzielnie dystrybuowało „Mulan” na własnej platformie Disney+. Netflix przejął prawa do „Procesu siódemki z Chicago”, a także „Wcielonego diabła” i można być pewnym, że w zanadrzu ma jeszcze kilka takich kart.

greyhound z tomem hanksem na apple tv+

Czy do takiego grona dołączą druga część „Cichego miejsca” albo „Top Gun: Maverick”? Jest to tak samo mało prawdopodobne, jak premiera online „Nie czas umierać”, ale gdy nowe przygody agenta Jej Królewskiej Mości są zagrożone debiutem z pominięciem kin, to każdy zaczyna bardziej uważnie słuchać.

Nowe filmy Marvela i Star Wars na VOD? Disney wątpi w kina i płyty

Kalkulacje MGM pokazują ile zamierzają zarobić na nowym Bondzie

Tym bardziej, że – jak donosiło Variety – studio MGM życzyło sobie za prawa do filmu aż 600 milionów dolarów. Z jednej strony jest to gigantyczna kwota w porównaniu do cen, jakie płaciły do tej pory za filmy (do 120 mln dolarów) serwisy streamingowe, ale przecież mamy do czynienia z Jamesem Bondem, ostatnim filmem Daniela Craiga i 25. produkcji z agentem 007.

Netflix, Amazon i Apple nie były gotowe tyle zapłacić za Jamesa Bonda

Co ciekawe, MGM przewidywało, że w normalnych warunkach film byłby w stanie wygenerować około 1 miliarda dolarów przychodu z biletów. Osiągnięcie takiego wyniku w perspektywie następnych kilkunastu miesięcy wydaje się nieosiągalne, a co więcej, nawet dotrzymanie terminu premiery zaplanowanej na kwiecień 2021 jest podawane w wątpliwość.

Znamy pierwsze nowości Netflix w listopadzie. Polskie hity i pewniaki Netfliksa

Według Deadline, żadna usługa VOD nie była chętna zapłacić za prawa do filmu więcej niż połowę nominalnej ceny, czyli około 300 mln dolarów. Istotną informacją jest ta dotycząca praw do dystrybucji międzynarodowej – te należą bowiem do Universala. Nie wiadomo, jak rozwiązana byłaby ta kwestia. Studia są w naprawdę trudnej sytuacji, bo zainwestowane w produkcje pieniądze się nie zwracają. Odsprzedaż praw do filmu jest sposobem na szybki zarobek, ale to krótkowzroczna strategia, bo na dłuższą metę przychody nie zrównają wydatków przy takich filmach.

„Nie czas umierać” pojawi się w kinach

nie czas umierać trafi do kin

MGM przyznało, że plotki dotyczące rozmów nt. sprzedaży praw do filmu były prawdziwe, ale jednocześnie potwierdziło, że film pojawi się w kinach w celu zachowania wrażeń kinowych dla widzów. Nic nie mogło mnie bardziej ucieszyć, niż taka zapowiedź, ponieważ na nowy film o Bondzie czekamy już na tyle długo, że odłożenie go na półkę na kolejne kilka(naście) miesięcy nie zrobi nam większej różnicy.

Ten film Netfliksa z DiCaprio musi się udać. Taka obsada to gwarantowany sukces

Oczywiście chciałbym, żeby film pojawił się jak najszybciej w kinach i uważam, że zwlekanie z premierami może przysporzyć kinom tyle kłopotów, że za jakiś czas potencjał takiego debiutu będzie o wiele mniejszy ze względu na ograniczoną liczbę operujących placówek, ale być może taki (czarny) scenariusz się nie sprawdzi i multipleksy zdołają przetrwać ta trudny okres. Wtedy, po powrocie do normalności, czeka nas prawdziwa filmowa uczta chyba każdego miesiąca z co najmniej jedną solidną nowością.

To jest prawdziwa rewolucja i może zmienić branżę na zawsze