5

Nowe filmy Marvela i Star Wars na VOD? Disney wątpi w kina i płyty

Disney nie wierzy w powrót kin i przekreśla przyszłość nośników fizycznych? Tak można odebrać ostatnią zmianę w strategii firmy, która stawia wszystko na streaming i VOD.

Disney musi ratować swój biznes – kina i nośniki fizyczne skazane na pożarcie?

Niektórzy (Netflix) od samego początku swojego istnienia opierali na takim modelu swoją strategię działania, inni dopiero go przyjmują, by.. przetrwać. Disney było zmuszone zmienić działającą przez dekady taktykę, ponieważ jedne z najważniejszych źródeł dochodów wysychają – parki rozrywki i kina wokół globu nie funkcjonują, a to na nich konglomerat był w stanie zarabiać miliardy dolarów. Wprowadzane do kin hity generowały ogromne przychody, podobnie jak sprzedawanie związanych z nimi gadżetów czy zabawek. Uruchomienie Disney+ miało uzupełnić ofertę firmy o nowe źródło przychodu i stworzyć szansę bezpośredniej konkurencji z obecnymi od lat na tym rynku usługami.

Takie udogodnienia w kinach powinny być od dawna. Startuje My Cinema City

Kina mają naprawdę pod górkę

Pandemia spowodowała, że Disney (podobnie jak inni wielcy gracze branży filmowej) mierzy się z wyzwaniem, które do niedawna pozostawało w sferze gdybań. Do tej pory mówiło się, że epidemia przyspieszy proces marginalizacji znaczenia kin, ale w obecnej chwili jesteśmy świadkami sytuacji, w której możemy oglądać ich prawdziwy koniec. W Polsce na salach kinowych można zapełnić tylko 25% miejsc, ale w wielu krajach świata, a przede wszystkim w USA, większość multipleksów pozostaje zamknięta. Niedawno gruchnęła informacja o planach zamknięcia kilku tysięcy kin należących do Cineworld (w Polsce do firmy należy Cinema City, ale nas ten fakt nie dotyczy). To przepotężny cios dla studiów i dystrybutorów, którzy żyli nadzieją na powrót do względnej normalności już jesienią. Tymczasem odwołane zostały wszystkie najważniejsze premiery, w tym nowy Bond „Nie czas umierać”, „Diuna” Warner Bros. czy produkcje Marvela.

Premiera „Mulan” na Disney+ pokazała, że firma jest gotowa na nowe czasy

Disney próbowało już hybrydowego modelu dystrybucji przy premierze „Mulan” – film trafił na Disney+ za dodatkową opłatą w krajach, gdzie platforma VOD jest dostępna, zaś w innych (tam gdzie kina funkcjonują) można go było zobaczyć na dużym ekranie. Sumarycznie przychody z wypożyczeń oraz biletów nie zbliżyły się zapewne do pułapu, który udałoby się osiągnąć gdyby nie pandemia, ale Disney miało być zadowolone z wyników. Analogicznie sytuacja wyglądała w przypadku premiery „Trolle 2”, gdy Universal udostępnił film online zamiast wprowadzać go do kin.

Brutalna rzeź w Barbarzyńcach na zwiastunie serialu Netflix

Disney postawi wszystko na dystrybucję online?

Teraz w Disney ma nastąpić reorganizacja, która spowoduje, że firma będzie pracować nad nowościami z myślą o debiutach online w usłudze Disney+. Większość środków ma być lokowana w inwestycje, które przełożą się na treści, które będą emitowane na kanałach TV Disney’a oraz będą debiutowały w Internecie. Reakcja giełdy na Wall Strett była natychmiastowa – Disney zanotowało skok wartości akcji o 6%, co pokazuje, że udziałowcy są przekonani w słuszność reorganizacji.

Uwzględniając to, co dzieje się z wielkimi produkcjami pokroju „Tenet”, „Diuna” czy właśnie nowe filmy Marvela, które nie przynoszą oczekiwanych zysków w spodziewanym momencie, trudno się dziwić reakcji firmy oraz udziałowców. Wszystko oczywiście zależy od panującej na świecie sytuacji w przyszłym roku, ale czy faktycznie aż tak bardzo zdziwiłaby nas premiera nowego filmu z MCU, np. „Czarnej wdowy” w ramach płatnej sekcji na Disney+? Nie sądzę, by było to już tak dużą niespodzianką, tym bardziej, że na przestrzeni następnych miesięcy platforma pojawi się w kolejnych nowych krajach.

Opóźnienia (gotowych) filmów to bzdura. Oni naprawdę wierzą, że będziecie oglądać je w kinach?!

Nie będę jednak ukrywał, że są to dość smutne informacje, ponieważ jeszcze kilka miesięcy temu zmiana, w efekcie której kina czy nośniki fizyczne powoli traciły na znaczeniu i wartości, była dość naturalna, ale przy większej ilości czasu na dostosowanie się do nowych realiów, mogły lepiej zadbać o swoją przyszłość. Pandemia sprawiła, że wszystko nabrało tempa i w takich okolicznościach może to spowodować totalną marginalizację ich roli na rynku.

Źródło: Techcrunch