Felietony

Celebryci, którzy promują NFT. Kogoś tu głowa nie boli?

JS
Jakub Szczęsny
6

W temacie NFT jest sporo niedomówień i to moim skromnym zdaniem jest największy problem. Technologia, jeszcze niedojrzała, problemem sama w sobie nie jest - żadna nie jest, dopóki nie wypaczą jej ludzie. Wskazując na celebrytów, którzy promują NFT ze szkodą dla tego tworu, chcę powiedzieć już na samym początku. To nie zmierza w dobrym kierunku i nie dziwię się pełnym sprzeciwu wypowiedziom zainteresowanych.

12 stycznia napisałem dla Was, Drodzy Czytelnicy wpis, w którym zwróciłem uwagę na to, w jaki sposób zrobił się ściek w środowisku NFT. Brak jednoznacznych wypowiedzi promujących NFT, enigmatyczność w przekazie (kto wie, ten będzie wiedział?) oraz dziwny jedynie z pozoru dobór influencerów spowodowały, że zainteresowani tematem są jeszcze bardziej "podjarani", a potencjalni odbiorcy NFT, którzy wiedzą mało - jednak są niezdecydowani - czują, że coś im tu nie gra. Dlatego pojawiają się informacje o tym, że NFT to być może scam, że można szybko stracić, że to zabawka dla bogaczy.

Na naszym polskim podwórku, w NFT weszli między innymi tacy twardzi zawodnicy jak Krzysztof Gonciarz, czy Dorota Rabczewska (Doda). W przypadku tego pierwszego - słuchajcie. Ja się nie dziwię. Krzysztof jest znany w światku technologicznym był związany z jego jedną z istotniejszych odnóg, jakim jest dziennikarstwo growe (GryOnline / TVGry). Jest zatem kimś kojarzonym tutaj i wybór akurat jego - jako jednego z najbardziej innowacyjnych przedstawicieli tego starszego pokolenia youtuberów - jest całkiem dobrze ugruntowany. Doda, która w ramach NFT sprzedaje kawałki swojego ciała (tak, ciała) - to również ciekawy przypadek. Tak wygląda monetyzowanie swojej popularności, a ludzie którzy mają pieniądze - inwestują w popularność tych osób mając zaledwie "paragon" potwierdzający cyfrową własność, bo przecież nikt nie kupi płata skóry na podudziu Dody i nie przyjedzie do niej z żądaniem wydania własności. To tak nie działa.

NFT na Antyweb - sprawdź te teksty:

Warto wskazać na to, w jaki sposób NFT może zostać wykorzystane. Spójrzcie, Drodzy Państwo. Oto nieruchomość wystawiona na sprzedaż jako NFT:

Ivan Malpica wystawił na sprzedaż udziały w nieruchomości, która znajduje się w Saint Louis w stanie Missouri. Ogłoszono, że NFT będzie pozwalał na pobieranie udziałów z miesięcznego zysku, który wynosił w marcu 2021 około 1200 dolarów miesięcznie. Rok wcześniej, nieruchomość była warta 138 tysięcy. I to jest przyszłość NFT, choć niestety technologia jest bardzo niedoskonała oraz generalnie - niedojrzała. Transakcje będą oparte na bezpiecznej infrastrukturze i nikt nie podmieni Twojego tokenu, nikt nie przejmie Twojego prawa do własności. Nastąpi uproszczenie systemu weryfikacji i nadawania własności - wszystko będzie działać się za pomocą pryncypiów NFT, do których należy blockchain, który generalnie nadaje istotny faktor bezpieczeństwa. Przynajmniej na razie.

Zarzuty odnośnie NFT są niestety takie, że NFT dosłownie przepala ogromne ilości energii. Mówi się jednak o tym, że może być powodem dla którego oszczędzimy lasy - z drewna przecież też pozyskujemy energię, a papier to domena obecnie stosowanych dokumentów. Nie jestem pewien tych wyliczeń i na razie bardzo ostrożnie do tego podchodzę. Pewne jest to, że jedna transakcja odnosząca się do NFT może przepalać spore ilości energii. "Wybicie", stokenizowanie NFT kosztuje nieco mniej niż 100 dolarów, natomiast operacje na konkretnym NFT mogą kosztować mniej - jeśli chodzi o koszt energii rzecz jasna. Jednak jest mnóstwo niewiele wartych NFT, które zużywają dziennie przecież nawet 2,5 razy więcej energii niż typowe gospodarstwo domowe.

Messi, Bieber, Fallon

Ten osytatni, celebryta z Tonight Show (Jimmy Fallon), podzielił się na Twitterze wizerunkiem "znudzonej małpy" (Bored Ape). NFT kupił za 225 000 dolarów i wraz ze zmianą zdjęcia profilowego na Twitterze, upublicznieniem tego wizerunku nie poszły jednak próby wytłumaczenia - dlaczego.

Messi? Cóż, Messi to przez wielu ludzi człowiek, który jest najlepszym piłkarzem na Ziemi. Obecnie to i tak Lewandowski, więc wątpliwości wyjaśniam. Sprzedaż NFT na podstawie dzieł autorstwa BossLogic związanych z Messim w pierwszym dniu wyniosła ok. 3,4 mln dolarów. Sporo, prawda?

No i Justin Bieber, trochę znienawidzony celebryta, który stał się sławny za szybko, nie poradził sobie z tym - pił, ćpał a teraz przeszedł nawrócenie. Kolekcja miśków autorstwa Gianpiero była promowana nie tylko przez Biebera, ale również Snoop Dogga i Hollanda.

Co łączy tych wszystkich ludzi? Niestety to, że nikt nie wyjaśnił tego, czym jest NFT. Dlaczego weszli w NFT - ot, pokazali oni swój status (i dobrze, mogą to robić), że mają pieniądze, mają wpływ, mają możliwości. I mają swoje prestiżowe NFT, które może osiągać zawrotne kwoty.

Promocja tychże dzieł cyfrowych nie pociągnęła za sobą edukacji w zakresie tokenów, których podrobić się nie da. Nikt nie wspomniał o tym, jakie NFT przy okazji okrzepnięcia technologii może mieć realne zastosowania. Nikt nie pokusił się o to, by powiedzieć: z NFT jest tak i tak, będzie tak i tak. Tego zabrakło. A sądzę, że tego oczekują ludzie - że ktoś z tych nośnych person powie: "Ej, wiecie co? NFT jest fajne, bo zmieni świat tak i tak...". Choćby to było nawet kłamstwo. Nie wiem, jak skończy się historia tej technologii i nie mam na jej temat klarownego zdania. Celebryci jednak powinni zrobić odrobinę więcej.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu