Gry

Netflix widzi przyszłość w grach wideo. Rodzi się konkurent Game Passa?

Kacper Cembrowski
12

Dyrektor operacyjny Netflixa podczas spotkania podsumowującego czwarty kwartał 2021 roku zabrał głos w sprawie przejęcia Activision Blizzard przez Microsoft. Kwestie wypowiadane przez “górę” Netflixa sugerują, że platforma coraz bardziej chce wchodzić na rynek gier wideo - rodzi się główny konkurent Game Passa?

Kwestia największego przejęcia w historii branży gier wideo, opiewającego na blisko 70 miliardów dolarów, robi wrażenie na wielu osobach, nawet tych, którzy stricte nie zajmują się grami. Greg Peters upatruje sukces i możliwość wykonania tej operacji dzięki usłudze Xbox Game Pass - a właściwie dzięki subskrypcyjnego tonu tego abonamentu.

Cóż, to było ekscytujące widzieć taką operację. I myślę, że do pewnego stopnia jest to potwierdzenie naszej pierwotnej tezy, że subskrypcja jest świetnym modelem łączenia konsumentów na całym świecie z grami i doświadczeniami, które gry za sobą niosą.

Netflix chwali Microsoft, tak jak kiedyś Microsoft chwalił Netflixa. Nie ma wątpliwości, że zatrudnienie Phila Spencera jako CEO Xboxa było jednym z najlepszych ruchów, który pomógł utrzymać się wielkiemu X na topie. Game Pass to jeden z pomysłów Spencera, który bez dwóch zdań okazał się strzałem w dziesiątkę. Natya Sadella, dyrektor generalny Microsoftu z 2017 roku nie krył się jednak z tym, że XGP był wzorowany na Netfliksie.

Powiedziałbym, że z perspektywy gier jedna z większych zmian, które nastąpiły w ciągu ostatnich to oczywiście żywiołowość sieci Xbox Live na komputerze i konsoli, a teraz coraz bardziej nawet na telefonach z powodu takich tytułów jak Minecraft. Kiedy już masz sieć, masz wiele różnych możliwości. W szczególności mamy teraz ofertę subskrypcji z Game Pass, która ma dobry, bardzo dobry wręcz początek, a naszym celem jest zasadniczo możliwość posiadania “Netflixa do gier”, abyśmy mogli mieć subskrypcje ze świetnymi tytułami, z których ludzie mogą korzystać na wszystkich urządzeń, na których grają.

Game Pass nadal jest głównym konikiem Xboxa i wszystko wskazuje na to, że wiele się w tej kwestii nie zmieni. Phil Spencer przyznał, że po sfinalizowaniu transakcji związanej z Activision Blizzard, jak najwięcej gier stworzonych przez te studia trafi do ich usługi. Firma założona przez Billa Gatesa przy okazji ogłoszenia swojego nowego zakupu, pochwaliła się również, że Game Pass przekroczył liczbę 25 milionów subskrybentów. Jest to niewątpliwie fenomenalny wynik, chociaż do Netflixa im trochę brakuje - platforma zajmująca się głównie filmami i serialami może poszczycić się ponad 222 milionami subskrybentów.

Stwierdzenie “zajmująca się głównie filmami i serialami” nie padło tu przypadkowo. Pod koniec zeszłego roku Netflix oficjalnie zaczął streamować gry - i chociaż na razie ograniczają się do mobilnych produkcji, które możemy sprawdzić na naszym smartfonie - to plany są wielkie. Greg Peters nie ukrywa, że mierzy wysoko.

Jesteśmy otwarci na uzyskanie licencji do dużych IP z rynku gier wideo, które ludzie rozpoznają. I myślę, że zobaczymy, to wydarzenie już w nadchodzącym roku. Patrzymy znów na [...] możliwość korzystania z franczyz lub dużych tytułów [...] które nas ekscytują i z którymi możemy faktycznie rozwijać interaktywne doświadczenia, które są z nimi powiązane. W tym również widzimy ogromną długoterminową, wieloletnią szansę.

Założyciel i dyrektor generalny Netflixa, Reed Hastings, doskonale zdaje sobie jednak sprawę z tego, że dotarcie do tego miejsca może potrwać. Jak sam przyznaje, uzyskanie licencji na streamowanie ogromnych tytułów nie będzie proste, ale jest to kierunek, w którym platforma chce iść.

Początkowo koncentrujemy się na grach mobilnych i są one definitywnie duże. Więc powiedziałbym, że kiedy gry mobilne są światowym liderem i jesteśmy jednymi z najlepszych producentów oraz podoba nam się to, gdzie jesteśmy dzisiaj [...] Musimy zadowolić naszych członków, mając absolutnie najlepszych w tej kategorii.

Netflix jakiś czas temu przejął Night School Studio, odpowiedzialne za produkcję Oxenfree. Jest to zatem początek wielkiej rewolucji serwisu z wielkim, czerwonym N? Trzeba przyznać, że przyszłość rynku streamingowego zapowiada się ciekawie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu