Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Po Godzinach

Jakie anime obejrzeć? Subiektywny przewodnik po filmach i seriach, które warto znać

Kamil Świtalski
43

Seriale animowane z Japonii cieszą się ogromną popularnością. Regularnie jednak powraca pytanie: jakie anime warto obejrzeć? Które anime są najlepsze? Wydaje mi się, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, która usatysfakcjonowałaby wszystkich. Oto jednak (subiektywny) wybór filmów i seriali anime, którym warto poświęcić odrobinę czasu. Od razu się przyznam, że przy swoim wyborze starałem się unikać długich serii — bo czas nie jest z gumy, więc prawdopodobnie mało kto pokusi się na kilkaset odcinków nawet najlepszych klasyków (Dragon Ball, Sailor Moon, One Piece) czy ukochanych przez publiczność nowości (Shokugeki no Souma czy My Hero Academia).

5 centymetrów na sekundę

Każdy kolejny film Makoto Shinkaia zapewnia ma status coraz większej gwiazdy — i to nie tylko lokalnie, w Japonii, ale na arenie międzynarodowej. Przepiękne kolorki i chwytające za serce opowieści które zostają z widzami na dłużej okraszone są fantastyczną muzyką i klimatem, którego próżno szukać gdzie indziej. Mimo że sam lubię niemal wszystkie jego projekty, to 5 centymetrów na sekundę. Poszarpany zestaw historii skupiających się na dwójce bohaterów, których obserwujemy na przestrzeni lat. Można napisać że ten film to po prostu romansidło. Jest tam romans, owszem, ale nie taki po prostu. Bo wszystko podawane jest widzowi subtelnie i bez zbędnej nachalności, która często towarzyszy tematowi w anime. Każda scena jest wyważona, każda kolejna historia nadaje całości coraz więcej sensu, A co najważniejsze: film jest wizualną ucztą, od której trudno oderwać wzrok!

Od razu też dodam, że jeżeli film przypadnie wam do gustu, to nie przechodźcie obojętnie obok innych produkcji w których maczał on palce: Hoshi no Koe, Kotonoha no niwa czy jednego z największych hitów 2016: Kimi no na wa.

Zobacz też: Najlepsze anime na Netflix. Sprawdź, które warto obejrzeć

Akira

Wizja post-apokaliptycznego Neo-Tokio, zdominowanego przez korupcję, terroryzm, protesty i brutalność oczarowała widzów kinowej adaptacji Akiry. Fabuła opowieści skupia się na walce między gangami motocyklowymi. W grę wchodzą niesamowite moce głównego bohatera, intrygi, wojskowe eksperymenty i brud. Wszędobylski syf i kurz, które piętrzą się po próbujących sięgnąć nieba, oświetlonych neonami, wieżowcach. Urzekający wizualnie majstersztyk, który po latach wciąż robi piorunujące wrażenie — i nie bez powodu ma stałe miejsce na każdej liście liczących się najlepszych filmów anime!

Cowboy Bebop

Jeżeli miałbym podać jedną serię, obok której nigdy nie potrafię przejść obojętnie — to właśnie Cowboy Bebop. Debiutująca w 1998 roku seria Watanabego Shin'iChiro, pełna niespodziewanych zwrotów akcji i trzymająca w napięciu... do samego końca. Przygody bohaterów z barwną przeszłością zamieszkujących na tytułowym statku Bebop to opowieść pełna popkulturowych odniesień, akcji, smutku i próby rozliczenia się z tym, co minione. Przedstawiona wizja świata w której lwia część mieszkańców Ziemi została zabita przez odłamki spadającego księżyca jest przerażająca i hipnotyzująca. Pomiędzy tym wszystkim jednak znalazło się tam sporo miejsca na wstawki humorystyczne, czasami dość abstrakcyjne, jednak cały czas spójne z konwencją, którą Watanabe przyjął w serii. Klasyk z solidną animacją i przepiękną ścieżką dźwiękową autorstwa Yōko Kanno. Jeżeli po serii telewizyjnej będziecie czuć niedosyt, śmiało sięgnijcie po film kinowy (Cowboy Bebop: Knockin' on Heaven's Door), który jest dodatkową historią z bajecznie dopracowaną animacją!

Zobacz też: Pierwsze anime, które obejrzę? Serial na Netflix oparty o pionierską grę

Erased

Głównym bohaterem opowieści jest Satoru Fujinuma, który posiada moc powrotu do przeszłości, dzięki czemu ma szansę zapobiegać tragicznym wydarzeniom. Jednak kiedy spotyka go osobista tragedia i jego matka zostaje brutalnie zamordowana — sprawy zaczynają się komplikować. Jego moc pozwala mu się cofnąć aż o 18 lat w przeszłość, do czasów wczesnej podstawówki. Czasów, w których jego trójka kolegów z klasy zostaje porwana i zamordowana. Satoru stawia sobie za cel ocalić równieśników i pokrzyżować plany seryjnemu mordercy. Fantastyczna opowieść z podróżami w czasie i budzącymi sympatię bohaterami, którą ogląda się jednym tchem!

https://www.youtube.com/watch?v=DwmxEAWjTQQ&t=32s

Ghost in the Shell

Ghost in the Shell to prawdopodobnie najpopularniejsze pełnometrażowe anime, jakie kiedykolwiek powstało. Dla wielu próbujących kilkanaście lat temu wkroczyć do tematu "na poważnie" — podstawowy wybór, bo bardzo łatwo dostępny. Na szczęście to jedna z produkcji najwyższej, światowej, klasy. Skąpana w cyberpunkowych klimatach historia o dowódczyni tajnej grupy Sekcji 9 — Motoko Kusanagi, zajmującej się walką z przestępczością przy wykorzystaniu do tego najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych. Jednak wszystko to jest tak naprawdę pretekstem do rozważań na temat skutków połączenia człowieka z maszyną. Poważna animacja, która zostawia nas z całym zestawem pytań bez odpowiedzi — a przy okazji nawet 23 lata po premierze pozostająca ucztą dla oka!

Mój sąsiad Totoro

Nie jestem wielkim fanem studia Ghibli, które zwykło określać się mianem japońskiego Disneya. Ba, przez większość ich klasycznych filmów nie przebrnąłem, albo wynudzony dooglądałem do końca. Mój sąsiad Totoro jest jednak chlubnym wyjątkiem wśród ich biblioteki, który uwielbiam od początku do końca. Za magiczny klimat, za wspaniałych bohaterów, za ponadczasową opowieść, za dziecięce marzenia, za przecudowne animacje, malownicze widoki, bliskość z naturą i ścieżkę dźwiękową która nigdy się nie nudzi. Prosta historia o rodzinie przeprowadzającej się do starego wiejskiego domu to film ponadczasowy, który prawdopodobnie widzowie w każdym wieku postrzegają zupełnie inaczej. Jestem jednak przekonany, że u każdego wzbudzi on pozytywne emocje, a nawet zachęci do powrotu... i to wielokrotnego!

Zobacz też: Adaptacja anime z prawdziwymi aktorami może wyjść świetnie. Recenzja Bleach na Netflix

Neon Genesis Evangelion

Czym byłaby lista najlepszych anime bez Neon Genesis Evangelion? Można się serii czepiać. Można mówić, że nie jest tak dobra, jak wszyscy opowiadają. Dla mnie jednak historia walk z atakującymi planetę Aniołami pozostaje jednak jedną z najważniejszych, jakie kiedykolwiek widziałem. Zaczyna się dość niewinnie, jako pełna akcji seria, w której grupa nastolatków pilotując ogromne roboty (tytułowe Evangeliony) przy wsparciu naukowców odpiera ataki. Po drodze jednak klimat opowieści się zmienia, dochodzą nowe wątki, a koniec to... prawdziwy rollercoaster emocjonalny.

Ranma 1/2 OAV

Rumiko Takahashi, autorka serii, to prawdziwa japońska celebrytka która na swoim koncie ma cały zestaw hitów. Ranma 1/2 to klasyczne anime, którego początki sięgają 1989 roku. Siedem sezonów telewizyjnych liczy sobie ponad 160 odcinków — i doskonale rozumiem, że większość to odpycha już na starcie. Dlatego na mojej liście najlepszych anime postanowiłem zaakceptować 12-odcinkową serię OAV, do której można podejść spokojnie nie znając całej reszty. Owszem, trochę smaczków nam wówczas ucieknie — jednak to właśnie tam czeka na nas to, co najlepsze. Dopieszczona animacja, krótkie — zamykające się w ramach jednego odcinka — historie, a przy tym nie zabrakło tego, co dla serii najważniejsze: humoru. Opowieść o skąpanych w tajemniczych źródłach bohaterach którzy pod wpływem zimnej wody zamieniają się w kogoś (i coś) zupełnie innego po tych wszystkich latach wciąż potrafi rozbawić do łez.

Rurōni Kenshin: Trust and Samurai X: Betrayal

Kenshin nie jest już obecnie tak popularny jak zwykł być przed laty (choć kto wie, może polscy widzowie nareszcie go docenią — seria telewizyjna w całości dostępna jest na platformie Netflix). I choć całość jest nieco długa i — miejscami — rozwleczona, to pierwsza seria OAV otwierająca historię bohatera może funkcjonować idealnie jako samodzielna historia. Cztery kilkudziesięciominutowe odcinki i opowieść, która wzrusza i trzyma w napięciu. Z zupełnie inną oprawą wizualną, bardziej dopracowaną animacją!

Zobacz teżNajlepsze anime na Netflix? Recenzja B: The Beginning

Samurai Champloo

Druga seria spod rąk Watanabego na liście, ale... no cóż: moim zdaniem jak najbardziej zasłużenie się tu znalazła. Samurajskie opowieści z rapem w tle to połączenie, którego nikt się nie spodziewał. Opowiada o trójcie bohaterów poszukującej... samuraja pachnącego słonecznikami. Brzmi naiwnie i dziwnie, ale niemal każdy z odcinków to zamknięta opowieść z morałem. Po raz kolejny mistrzowsko przeplatane są wątki humorystyczne i te znacznie poważniejsze. A wszystko to w rytmie rapu, z przepiękną animacją na pierwszym planie... no i bohaterami, którzy zapadają w pamięć na długo.

Serial Experiments Lain

Opowieść o Lain i świecie w którym przyszło jej żyć to prawdopodobnie najpoważniejsza propozycja z tej listy. Klasyczny cyberpunk, którego twórcy stawiają dużo pytań związanych ze społeczeństwem, z pamięcią i ludźmi w ogóle. Mroczna, miejscami nawet aż za bardzo, a kiedy wróciłem do niej po latach... w świecie Facebooka i innych sieci społecznościowych, całość wydaje się jeszcze bardziej przerażająca i aktualna. Jeżeli nie przeraża was ciężki klimat wypełniony elektroniką, samotnością i stawianiem pytań, na które twórcy nie dają jednoznacznej odpowiedzi: Serial Experiments Lain to tytuł idealny dla was!

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: