12

Wyrzucili mnie z biura do domu. Jak sobie radzę z pracą zdalną?

Przez lata pracy miałem okazję siedzieć w biurze, "na zdalnej" i mieszać oba tryby. Nauczyłem się dwóch rzeczy. Home office nie jest tak idealny jak się może wydawać, a także, że praca z domu wymaga od nas wiele wysiłku, aby była wydajna. Przedstawiam najważniejsze dla mnie elementy na które zawsze zwracam uwagę w domowym biurze.

Jeżdżąc po mieście czy chodząc po ulicach mam coraz silniejsze wrażenie, że temat koronawirusa mamy za sobą. Prawda jest taka, że to bzdura. My po prostu się z jego istnieniem pogodziliśmy i mamy dość ciągłego siedzenia w domach.

Nie zmienia to faktu, że nawyki związane z pracą dla wielu z nas uległy długotrwałej lub wręcz całkowitej zmianie. Oczywiście ma to związek z przeniesieniem ciężaru z office na home office.

Przyznam szczerze, że początkowo chciałem utworzyć coś na wzór poradnika tego jak pracować zdalnie, jednak znajdziecie tego od groma w internetach i nie ma co tego powielać. Po drugie, to co dobre dla mnie nie musi być dobre dla was, dlatego to raczej nie ma sensu. Mimo wszystko, uważam temat za ważny i postanowiłem, że nie odłożę go na półkę. Skupię się jednak na tym co istotne dla mnie i na co zwracam uwagę po latach pracy zdalnej licząc, że Wy podzielicie się w komentarzach swoimi spostrzeżeniami. Być może zainspiruje mnie to do zmiany swoich nawyków!

Miejsce pracy

Nie będę odkrywczy, że samo miejsce pracy jest kluczowe. Mam ten przywilej, że posiadam osobne pomieszczenie, w którym mogę się zamknąć i skupić wyłącznie na pracy. Jest to nieocenione w chwilach wymagających pełnej koncentracji na jednym temacie lub podczas wideokonferencji. Jednak nie zawsze tak było. To nie dramat, bo każdy problem da się obejść.

Zdjęcie: Dillon Shook

Zdjęcie: Dillon Shook

Kwestie skupienia spokojnie da się ogarnąć stosując odpowiednie słuchawki. Solidne „nauszniki” z aktywną redukcją hałasu potrafią być nieocenione i są dużo tańsze niż nowe mieszkanie z dodatkowym pokojem ;)

Zostaje aspekt wideokonferencji i rzeczy dziejących się w tle w sytuacji, gdy domownicy są razem z nami. Tu patent sprzedał mi mój dobry kolega – a raczej pokazał rozwiązanie, które jest prymitywnie proste i stosunkowo tanie. Domowy green screen. Ustawiamy taki za plecami, narzucamy fajne tło i niczym się nie martwimy. Przydatne też w sytuacji, gdy nie chciało nam się sprzątać, a za 5 minut mamy calla z szefem.

Po co tyle przygotowań? Z dwóch powodów. Po pierwsze z szacunku dla naszych kolegów i koleżanek. Osobiście uważam, że praca zdalna zawsze dotyka wszystkich – tych w domu i tych siedzących np. w biurze. Warunki panujące u nas nie powinny przeszkadzać innym podczas wspólnej pracy. Po drugie, żeby się tym wszystkim nie martwić. Chwila skupienia, świadomość, że współpracownicy nie będą podglądać nam domu czy tego co się tam dzieje jest bardzo pomocna.

Stać czy siedzieć?

Odpowiedź oczywista do bólu – i stać i siedzieć. Bardzo lubię pracować przy komputerze na stojąco. Nie dorobiłem się jeszcze biurka z prawdziwego zdarzenia, ale mam w domu idealne do tego miejsce więc średnio 2-3 godzinny dziennie spędzam z komputerem w pozycji pionowej. Czy ma to pozytywny efekt zdrowotny? Szczerze wątpię, ale na pewno działa to dobrze na moją głowę. Na koniec dnia nie mam tego nieprzyjemnego wrażenia, że oto znów przesiedziałem cały dzień. Mała rzecz, a cieszy. Każdy powinien tego spróbować w miarę swoich możliwości.

Ile byśmy nie stali siedzieć też trzeba. O biurku, rozmiarze czy kształcie rozmawiać nie będę. To bardzo prywatna sprawa. Fotel to samo. Jedyne czym chcę się tu podzielić to zakupem jakiego dokonałem 3 lata i z jakiego jestem bardzo zadowolony. Fotel z siatkowym oparciem. Idealnie dostosowuje się do moich pleców, a przede wszystkim mogą one oddychać w gorące dni, których coraz więcej u nas. Kolosalna różnica!

Nawyki

W przypadku pracy z biura nie dbałem tak bardzo o nawyki związane z moją pracą. Generowały się one samoistnie podczas kontaktu z innymi ludźmi. Pozwalały zachować zdrowy balans między życiem prywatnym, a zawodowym.

Zdjęcie: Norbert Levajsics

[/okladka] Zdjęcie: Norbert Levajsics

Kiedy wiem, że przez długi czas będę pracował zdalnie dbam o zachowanie pewnych rytuałów:

  • „wyjście do pracy” o podobnej godzinie
  • Nie pracuje w piżamie – ubieram się normalnie jakbym wychodził do biura. Uprzedzając pytania – tak, dotyczy to też koszul ;)
  • Lunch i posiłki o tych samych godzinach
  • Przerwy są kluczowe. W biurze przerwa na kawę czy plotki dają nam ten niezbędny czasem oddech podczas codziennego biegu. Potrzebujemy go również w domu. Nie wiem jak u was, ale dla mnie praca w pełni zdalna wiąże się często z dużo większym stresem niż biurowa, dlatego dla mnie to bardzo ważny element.
  • KONTAKT KONTAKT KONTAKT z ludźmi. Nie jestem typem towarzyskiej bestii, nie otacza mnie tłum ludzi, więc można by pomyśleć, że praca w samotności nie stanowi dla mnie problemu. Prawda jest jednak zupełnie inna. Jak każdy potrzebny mi kontakt z ludźmi i bardzo dużo uwagi przykuwam do tego, aby go utrzymać.

Na koniec chyba rzecz najważniejsza, ale i najtrudniejsza dla mnie. Koniec pracy to koniec pracy. Trzeba wyrobić sobie nawyk „wyjścia z biura”, a ten – w moim wypadku – jest najtrudniejszy.

Otoczenie

Bardzo dbam o otoczenie mojego miejsca pracy i nie mam na myśli tutaj dbania o porządek i czy idealnie poukładane karteczki. Ci co mnie znają wiedzą, że moje biurko często przypomina pobojowisko. Jednak jest kilka rzeczy, na które zawsze, ale to zawsze zwracam uwagę.

Zacznę od czegoś teoretycznie absurdalnie nieistotnego. Roślinka. Moje każde miejsce pracy czy to w domy czy w biurze jest „wyposażone” w roślinę. Nie wiem jak, nie wiem dlaczego, ale pomaga mi się to skupić. Pewnie da się to poprzeć naukowo, ale nie interesuje mnie to

Po drugie umiejscowienie sprzętu. To rzecz, o którą dbam bardzo. Każdy kluczowy przedmiot musi być na wyciągnięcie ręki i z reguły w tym samym miejscu. Eliminuje to kwestie związane z szukaniem czy nawet zastanawianiem się, gdzie one są. Dlaczego? Bo to niepotrzebny stres i strata czasu, a tego nikt nie lubi.

Papier i długopis – zużywam niezliczone ilości papieru na spisywanie pomysłów, ulotnych myśli, rysowanie map i powiązań między nimi. Dopiero kiedy widzę, że ma to sens przenoszę takie notatki do cyfrowych odpowiedników w chmurze.

To by było na tyle jeśli chodzi o kluczowe aspekty mojej pracy zdalnej. A wy jak urządzacie sobie miejsce pracy? Na co zwracacie szczególną uwagę? Macie jakiś sprawdzony patent, który pomaga wam skupić się w domowym biurze?