6

Milion linków zgłoszonych do usunięcia z Google. Nowe prawo unijnne jest szalenie popularne

Decyzja UE zmuszeniu Google’a do zapewnienia internautom możliwości wnioskowania o usuwanie linków z wyszukiwarki okazała się najwyraźniej strzałem w dziesiątkę. Od maja 2014 roku w sumie już 282 tys. osób zgłosiło ponad milion wyników wyszukiwania. Skala jest zatem ogromna. Z danych, które publikuje sam Google wynika, że w odpowiedzi na 282 tys. zgłoszeń, w których wskazali na ponad […]

Decyzja UE zmuszeniu Google’a do zapewnienia internautom możliwości wnioskowania o usuwanie linków z wyszukiwarki okazała się najwyraźniej strzałem w dziesiątkę. Od maja 2014 roku w sumie już 282 tys. osób zgłosiło ponad milion wyników wyszukiwania. Skala jest zatem ogromna.

Z danych, które publikuje sam Google wynika, że w odpowiedzi na 282 tys. zgłoszeń, w których wskazali na ponad milion linków, Google usunął większość, bo aż 602 tys. Kto jest na tym polu najbardziej aktywny? Okazuje się, że Francuzi. Tylko w ciągu 13 minionych miesięcy wskazali oni 197 tys. linków do usunięcia. Na drugim miejscu znajdują się Brytyjczycy – w 35,4 tys. zgłoszeniach wskazano na 138,6 tys, linków. Co istotne, w przypadku mieszkańców Wysp są one znacznie częściej rozpatrywane pozytywnie. Google usunął 62 proc. spośród wskazanych przez nich linków. Dla porównania u Francuzów było to 52 proc. W przypadku Polski wygląda to następująco:

2015-07-13_135144

Z jakich stron najczęściej usuwane są linki? Prym wiedzie Facebook. Są to na ogół kompromitujące zdjęcia i posty. Drugie miejsce zajmuje tutaj platforma Profile Engine, a trzecie YouTube. Warto jednak zauważyć, że prawo unijne było również wykorzystywane przez osoby oskarżone o terroryzm lub przestępstwa seksualne. Daily Mail przytacza tutaj linki do swoich artykułów, które były usuwane z Google’a. Jeden z nich dotyczył głośnych przestępstw Josepha Fritza z maja 2009, a inny 61-letniego Ronalda Castree, pedofila, który uprowadził i zamordował 11-letnią dziewczynkę. Ale to skrajne przykłady. Do Google trafiają również wnioski od ofiar oraz osób, które padły ofiarą internetowej przemocy. W takich przypadkach wydaje się to bardziej niż uzasadnione.

2015-07-13_135213

Google początkowo był bardzo przeciwny wprowadzeniu nowych zasad funkcjonowania. Dziś jednak nie ma wyjścia. Popularność „prawa do bycia zapomnianym” okazała się ogromna. Co ciekawe, wywołało to dyskusję nad rozszerzeniem tego obowiązku na cały świat, zaczynając od największego rynku Google’a, a więc USA. Szczególnie intensywnie wspierają ten pomysł organizacje zajmujące się ochroną prywatności internautów. Nie da się ukryć, że ciągle pozostaje to kwestia bardzo kontrowersyjna zarówno dla samego Google’a jak i serwisów informacyjnych, które regularnie skarżą się na usuwanie linków i szerzenie w ten sposób dezinformacji w społeczeństwie. I faktycznie coś w tym może być, nawet mimo, że treści z internetu nie znikają całkowicie, a są jedynie usuwane z wyników wyszukiwania.