Google

Google Maps jednak nie były w stanie zastąpić u mnie Jakdojade.pl

29

Informacje o transporcie publicznym wybranych polskich miast w Google Maps są dostępne od dobrych kilku miesięcy. Ostatnio zaryzykowałem i postanowiłem całkowicie zrezygnować z dedykowanych do tego narzędzi. Nie wyszło. Już przy trzecim podejściu okazało się, że Google oferuje protezę tego, co świet...

Informacje o transporcie publicznym wybranych polskich miast w Google Maps są dostępne od dobrych kilku miesięcy. Ostatnio zaryzykowałem i postanowiłem całkowicie zrezygnować z dedykowanych do tego narzędzi. Nie wyszło. Już przy trzecim podejściu okazało się, że Google oferuje protezę tego, co świetnie rozwiązali rodzimi dostawcy.

Na rynku mamy kilka aplikacji dostarczających informacje o transporcie publicznym Najpopularniejsze z nich do chyba Jakdodaje.pl i Transportoid. Ja dotąd korzystałem intensywnie z pierwszej z nich. Warszawa (i inne duże miasta zapewne też) ma to do siebie, że transport publiczny jest tutaj bardzo rozbudowany i spamiętanie tras poszczególnych linii jest niemożliwe. Pomijam już fakt, że nierzadko dostanie się z punktu A do punktu B  wymaga kilku przesiadek. Jeżdżę zatem po mieście z aplikacją i się tego nie wstydzę.

Skoro Google Maps oferuje już taką funkcję, to jest to powód, żeby mieć jedną aplikację na telefonie mniej (a mam ich dziesiątki, co momentami przytłacza). Teoretycznie rozwiązaniu od Google'a niczego nie brakuje. Mamy informacje o odjazdach z poszczególnych przystankach, mamy je pokazane na mapach, informacje o potrzebie przejścia z jednego punktu do innego. Kompleksowe rozwiązanie, prawda?

Nie do końca. W niedzielę nie potrafiłem wrócić z Parku Ujazdowskiego, bo tramwaj, którym miałem wracać miał tymczasowo zmienioną trasę. Google już tego nie uwzględnił. Mało tego, często zdarza się tak, że jest kilka przystanków o tej samej nazwie. Weźmy chociażby przystanek Centrum - jest ich chyba sześć, przy czym różnią się numerkiem oraz oczywiście liniami stamtąd odjeżdżającymi. W Google Maps nie mamy takiej informacji - jest jedynie nazwa. Teoretycznie zlokalizowanie go na mapie nie powinno być trudne, ale Androidy mają to do siebie, że bardzo często kompas zaczyna w nich wariować (też tak macie? U mnie na każdym testowym telefonie po jakimś czasie kompas działa po prostu źle) i szybkie dotarcie do konkretnego przystanku w sytuacji, gdy dzieli je od siebie kilkanaście metrów nie jest wcale proste.

Może tutaj działać też siła przyzwyczajenia - w końcu zamiast użerać się z Google Maps, od razu zacząłem ściągać swoją starą aplikację. Jakdojade.pl jest produktem od samego początku tworzonym pod kątem określonego zastosowania i spisuje się po prostu lepiej. Dane są szybciej aktualizowane, informacje precyzyjne, a w dodatku mamy też do dyspozycji kilka szczegółowych ustawień trasy, czego w Google Maps nie uświadczymy. Wiem, to problemy pierwszego świata.  Chcę jednak tutaj pokazać, że nie wszystko od gigantów jest idealne i często nie doceniamy rodzimy rozwiązań. Idealizujemy Netfliksa, Dropboksa i inne, a tymczasem jesteśmy ślepi na to, co powstaje pod naszym nosem od dłuższego czasu. Nie bez powodu piszę w pierwszej osobie, bo my na Antywebie miewamy podobnie. Okazuje się, że czasem warto zdjąć te klapki z oczu, a nic chyba nie weryfikuje tego tak skutecznie, jak praktyczne zastosowanie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Google