Gry

Microsoft wieszczy przyszłość gier w chmurze, wręcz współczuje Sony i Nintendo

KP
Kamil Pieczonka
29

Branża gier przez wiele lat nie była postrzegana jako godny konkurent przemysłu muzycznego czy filmowego w kwestii rozrywki. W ostatnich latach bardzo się to jednak zmieniło i obecnie to właśnie gry są podstawą przemysłu rozrywkowego. Teraz Microsoft wieszczy, że czeka nas kolejna rewolucja, która ma mieć miejsce w chmurze.

Branża gier święci tryumfy

Rekordowe notowania CD Projektu na polskiej giełdzie to nie przypadek. Reuters szacuje, że w 2019 roku cała branża gier wygenerowała ponad 152 mld USD przychodu, podczas gdy w kinach na całym świecie wydano na bilety nieco ponad 42 mld USD. Oczywiście należałoby do tego doliczyć jeszcze wydatki na różnego rodzaju serwisy VOD i streamingowe, ale mimo wszystko gry stają się kluczowym segmentem dla branży rozrywkowej. I nie chodzi tu wcale tylko o stereotypowego gracza, siedzącego przed konsolą czy komputerem, ale również, a może przede wszystkim o okazyjnych miłośników Candy Crush ;-). W sumie według różnych statystyk zebrałoby się z tego 2,5 mld ludzi, czyli mniej więcej 1/3 populacji całej planety.

Technologiczni giganci już kilka lat temu zauważyli rynek gier i powoli przygotowują się do rywalizacji z firmami, które są tam już od dłuższego czasu. Najlepszym przykładem jest Google Stadia, serwis, który pozwala nam grać w szereg typowo konsolowych/komputerowych gier na dowolnym urządzeniu, począwszy od komputera, przez telewizor, a na smartfonie skończywszy. Co prawda tzw. hardkorowi gracze starania Google oceniają tylko uśmiechem politowania, ale badania wskazują, że wielu osobom nieco większe opóźnienia nie przeszkadzają. Łatwość korzystania i szybkość uruchomienia gry sprawia, że po Google Stadia będzie sięgać coraz więcej osób, szczególnie gdy w tym roku ruszy darmowa wersja serwisu. Firma planuje ponadto w tym roku dodać ponad 100 nowych gier na swojej platformie i może stać się istotną konkurencją dla takich firm jak Microsoft, Sony czy Nintendo.

Phil Spencer podziela zdanie Google

W wypowiedzi udzielonej serwisowi Protocol podobne zdanie ma szef działu gier w Microsofcie i człowiek odpowiedzialny za dział Xbox, czyli Phil Spencer. Według niego przyszłość gier jest w chmurze i Xbox wcale nie jest w tej układance najważniejszy. W przyszłości platforma przestanie mieć znaczenie, a będzie się liczył dostęp do rozgrywki w każdym miejscu i w każdym czasie. Microsoft już od kilku lat pracuje nad swoją technologią streamingu gier, która będzie również dostępna w Xbox Series X i uważa, że w ostatecznym rozrachunku to może być ważniejsze. Z tego powodu pomimo dużego szacunku do Sony i Nintendo, Spencer uważa, że jego japońscy konkurenci są na straconej pozycji. Przy okazji wspomniał, że jest otwarty na współprace jeśli te dwie firmy chciałyby skorzystać z platformy Microsoft Azure w celu wprowadzenie streamingu do swoich urządzeń.

Microsoft w tym właśnie upatruje swojej szansy, bo poza nim podobne możliwości techniczne ma jeszcze tylko Google, Amazon i może Facebook, reszta firm nie inwestowała do tej pory takich środków w infrastrukturę, aby teraz szybko to nadrobić. Czy tak będzie faktycznie, to się jeszcze okaże, ale trudno odmówić Spencerowi racji. Streaming wideo całkowicie zmienił branże filmową, dzisiaj o płytach DVD i Blu-ray nikt już nie myśli, a rekordy popularności bije Netflix i Disney+. Czy to samo czeka branżę gier?

Nie zapominajmy jeszcze o Apple

Dlaczego o Apple skoro ta firma nie zajmuje się tworzeniem gier? Ano ze względu na platformę iOS. Obecnie 80% przychodów przychodów w sklepie App Store pochodzi właśnie ze sprzedaży gier lub dodatków do nich. Przekłada się to na przychody rzędu 10 mld USD rocznie, bo Apple zabiera deweloperom aż 30% tego co płacą im użytkownicy. I pomimo tego, że samo nie tworzy żadnych gier to i tak zarabia na nich więcej niż firmy związane stricte z branżą gier. Wyprzedza je tylko Tencent, Sony i Microsoft.

Wygląda na to, że gigant wreszcie zauważył branżę gier, o czym świadczyć może wprowadzenie do oferty usługi Apple Arcade, która oferuje ponad 100 gier bez mikrotransakcji za 24,99 PLN miesięcznie. Nie jest to pewnie jeszcze w pełni konkurencyjna usługa, ale można się spodziewać, że na 100 grach się nie skończy, ale trzeba pamiętać, że Apple dysponuje ogromną bazą aktywnych urządzeń, smartfonów, tabletów, komputerów i przystawek do TV. Na każdym z nich można grać w dowolnej chwili i firma w tym musi upatrywać swojej szansy.

Podsumowując, cała branża będzie teraz skupiać na poszerzeniu bazy swoich klientów, chodzi o to aby zachęcić jak największą liczbę ludzi do grania i wydawania swoich pieniędzy. Pewnie nie odbije się to na hardkorowych graczach, którzy nadal będą dostawać głośne tytuły na PC/konsole, ale muszą liczyć się z tym, że nie będą najważniejsi. Jak jestem skłonny uwierzyć, że to streaming będzie przyszłością, skoro ostatnio taką usługę wprowadziła nawet NVIDIA, która przecież zarabia na sprzedaży kart graficznych.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: