Nokia

Microsoft na nowo zdefiniował low-end. Oto Nokia 130

TP
Tomasz Popielarczyk
68

Dawno, dawno temu telefony komórkowe miały jeszcze klawiatury i wyświetlacze o przekątnej nieprzekraczającej 2 cali. No dobrze, może nie tak dawno. Dzięki Nokii (a właściwie chyba powinienem napisać Microsoftowi) ten coraz węższy fragment rynku mobilnego prędko jednak nie umrze.  I dobrze, bo nie...

Dawno, dawno temu telefony komórkowe miały jeszcze klawiatury i wyświetlacze o przekątnej nieprzekraczającej 2 cali. No dobrze, może nie tak dawno. Dzięki Nokii (a właściwie chyba powinienem napisać Microsoftowi) ten coraz węższy fragment rynku mobilnego prędko jednak nie umrze. 

I dobrze, bo nie każdy potrzebuje klatkującego Androida, kafelkowego Windowsa i innych mniej lub bardziej inteligentnych słuchawek z dostępem do miliona funkcji. Prostota, szczególnie w tej dolnej półce cenowej, jest mile widziana. I bynajmniej nie mam tutaj na myśli seniorów i dzieci. Znam bowiem dziesiątki przykładów, które potwierdzają regułę, że nie każdy smartfona potrzebuje (a wręcz nie każdy mieć go powinien).

Nowa Nokia oznaczona numerkiem 130 to urządzenie proste do bólu. To telefon, który może nam służyć jako odtwarzacz muzyki i radia FM - jest mały, a więc zmieści się w praktycznie każdej kieszeni. To również urządzenie, które nie rozładuje się nam po całym dniu pracy 1,8-calowy wyświetlacz potrzebuje na tyle mało energii, że całość może wytrzymać nawet 36 dni w trybie Single SIM (wg danych producenta). Przekłada się to na 16 godzin odtwarzania wideo (o ile odtwarzanie na 1,8-calowym ekranie ma jakiś sens, no ale taka możliwość istnieje). Wierzcie lub nie, ale zastosowane ogniwo ma aż 1020 mAh pojemności.

Nowa Nokia to również dwa sloty na karty SIM, moduł Bluetooth, złącze MicroUSB oraz gniazdo kart pamięci Micro SD obsługujące nośniki o pojemności sięgającej 32 GB. A wszystko to za śmiesznie niską cenę - 99 złotych. Sprzedaż ma ruszyć we wrześniu bieżącego roku.

Czy takich urządzeń potrzebuje rynek? Zdecydowanie i nie mam tutaj na myśli jedynie krajów rozwijających się. Nokia 130 z taką baterią (podkreślam TAKĄ baterią) i taką (TAKĄ!) ceną to idealny kandydat na zapasowy telefon, który można trzymać w szufladzie na czarną godzinę lub nosić w teczce, by nie utracić kontaktu ze światem, gdy rozładuje się nasz smartfon. To jednocześnie gadżet, który obsłuży każda osoba bez względu na wiek. Nokia kolejny raz udowadnia, że warto robić tego typu słuchawki. I nawet jeżeli nie przyniosą one takich zysków jak topowe Lumie (w końcu marża w tym segmencie jest już zdecydowanie niższa) to będą doskonałą wizytówką marki, a także świetnym preludium do rozpoczęcia przygody z telefonami. A kto raz zakupił Nokię ten na ogół nie będzie chciał potem żadnej innej marki (no, prawie...). Ta zasada jest ważnym elementem marketingu firmy, czemu dowodzi model 130.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu