Felietony

Meta (Facebook) ma dylemat z pandemią. I to taki, który mnie irytuje

JS
Jakub Szczęsny
3

Wolność słowa nie jest szmatą (taką do podłogi, więc nie używam jej ultra-pejoratywnego znaczenia), którą można wytrzeć dosłownie wszystko i mówić, że to jest w porządku. Wolność słowa to odpowiedzialność za swoje słowa i szerzenie za jej pomocą prawdy, opinii popartej istotnymi faktami. Dezinformacja - również ta "pandemiczna" jest jednym z większych problemów Facebooka (Meta). I ten ma dylemat, którego nie rozumiem.

Jeżeli ktoś mówi, że w pandemiach są mikroczipy, a my jesteśmy "energią kosmicznych, starożytnych bóstw" - coś tu jest nie tak... przede wszystkim z tym człowiekiem. Wokół szczepionek narosło mnóstwo mitów i nieprawdziwych stwierdzeń. I teraz powiem coś kontrowersyjnego. Coś, co niektórym się nie spodoba. Grupy interesu, które miały za zadanie promować działania prozdrowotne, czyli wakcynację: przyswojenie odporności w sposób pomijający potencjalnie niebezpieczne zarażenie... po prostu skopały sprawę. Tak nie powinno być, absolutnie. Szczepienia promowano w sposób zwyczajnie zły - straszenie ludzi niewiele dało: tylko utwierdziło w przekonaniu przeciwników, że coś jest nie tak. I że ktoś ma interes w tym, byśmy się zaszczepili i być może stali się nawet ofiarami depopulacji.

Przyjąłem wszystkie dawki należnych mi szczepionek. Dlaczego? Bo powinienem był na pewno: mimo, że COVID-19 przebyłem. Jako astmatyk i osoba z niedoborem A1AT (choroba genetyczna niszcząca w bardzo drastyczny sposób płuca) musiałem to zrobić, bo każde zarażenie się z wytworzeniem pełnych objawów może doprowadzić do gwałtownej desaturacji i... wysłać mnie na tamten świat. Więc wolałem tego uniknąć.

Meta zastanawia się, czy obecne metody walki z dezinformacją szczepionkową są "odpowiednie"

Meta rozważa, że aktualna polityka jest "w porządku" i czy powinna być kontynuowana. Jak na razie, Facebook usuwa lub bardzo mocno "ukrywa" wszelkie treści uderzające w skuteczność szczepionek. Monitoruje również grupy, które organizują się tam chociażby w kwestii rozsiewania dezinformacji dalej. Widząc jednak to, co dzieje się na Facebooku m. in. na profilu STOP NOP Justyny Sochy... sądzę, że te działania są niewystarczające. Pamiętam cały czas incydent, w ramach którego Pani Justyna Socha (prezeska STOP NOP) użyła personaliów zmarłego chłopaka, który wcale nie odszedł z powodu przyjęcia szczepionki. Powód był zupełnie inny. Rodzina prosiła ją bezskutecznie o zlikwidowanie tego posta. Dopiero po interwencji redakcji Antyweb, Facebook samodzielnie wyrzucił kłamliwą treść (którą próbowano promować zbiórkę, co jest jeszcze bardziej bestialskie) oraz nałożył czasowego bana na profil Sochy.

Nick Clegg, dyrektor Facebooka ds. globalnych wypowiedział się na temat aktualnej polityki Meta odnośnie dezinformacji. Może być tak, że ona będzie obecna w ich serwisach, jednak będzie etykietowana. To... właściwie nic nie da. Dezinformacja powinna być bezlitośnie usuwana: po to, aby ludzie na nią nie trafiali. Ludzie są słabymi weryfikatorami takich treści. Nawet "łatka" dezinformacji może nie powstrzymać ich przed uskutecznieniem myślenia, które będzie działać ze szkodą dla społeczeństwa.

Zwracamy się z prośbą o opinię doradczą do Rady Nadzoru na temat tego, czy obecne środki Meta do zajęcia się dezinformacją COVID-19 w ramach naszej polityki szkodliwej dezinformacji zdrowotnej nadal są odpowiednie, czy też powinniśmy zająć się tą dezinformacją za pomocą innych środków, takich jak etykietowanie lub degradowanie jej bezpośrednio lub za pośrednictwem naszego programu sprawdzania faktów przez osoby trzecie - Nick Clegg / oficjalne oświadczenie dla mediów

Meta więc stoi przed pytaniem: "Czy w czasach, w których istnieją oczywiste oficjalne źródła informacji, firmy technologiczne powinny mieć mniejszy obowiązek ograniczania rozprzestrzeniania dezinformacji?". Absolutnie nie. Meta ponosi odpowiedzialność za postawy ludzi w konkretnych rzeczach. Dla ogromu internautów, to właśnie Facebook jest bardzo istotnym źródłem informacji o świecie. To indukuje obowiązek dbania o to, by ośrodki dezinformacyjne nie były w stanie działać w ramach ich platform. Tym bardziej, że istnieje wiele dowodó na to, że profile które wcześniej rozsiewały fejki na temat szczepionek... teraz szczują na Ukraińców i gloryfikują Rosję lub rozwadniają odpowiedzialność Federacji Rosyjskiej za sytuację na Ukrainie.

Co dalej?

Mam nadzieję, że Meta nie zmieni swojego podejścia w tym zakresie. Jako największy dostawca treści używanych przez użytkowników na całym świecie, ponosi ogromną odpowiedzialność za to, co się tam znajduje. Dezinformacja jest niesamowicie groźną bronią i poluzowywanie ograniczeń jest nieprawidłową drogą. No, ale widzę że Meta (Facebook) być może widzi problem dotyczący chociażby dotykający zaangażowania w platformie społecznościowej. Rugając użytkowników za rozsiewanie fejków dotyczących wakcynacji, choroby COVID-19... pozbawia się sporego ruchu u siebie. A ruch ten generuje pieniądze.

Powtarzam raz jeszcze. Wolność słowa nie jest szmatą, którą można wytrzeć każdy szlam. To coś, co trzeba szanować i pielęgnować. Natomiast rozprawianie się z dezinformacją wcale nie jest ograniczeniem wolności słowa. Liczy się istotny interes społeczny - a ten wymaga prawidłowego i zgodnego z aktualną wiedzą naukową podejścia.

A teraz mnie zlinczujcie...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu