Smartfony

Punktacja w AnTuTu nie czyni smartfona idealnym, Meizu musi się bardziej postarać. Pierwsze wrażenia z użytkowania Meizu 16S

PW
Paweł Winiarski
8

"Paweł, przyszedł Meizu 16S, jest śliczny i supermocny" - napisał do mnie Tomek, a ja zacząłem zacierać ręce. Polubiłem się z chińskimi smartfonami, choć mam w pamięci nagrywanie z Michałem recenzji Meizu 16th. Fajny sprzęt, słaby system. Bałem się więc, że w przypadku 16S będzie podobnie. I kiedy już myślałem, że podejdę do tego telefonu z perspektywy recenzji, brak finalnego oprogramowania wszystko zmienił. Ale po kolei.

Wygląd i wykonanie Meizu 16S

W zalewie telefonów z notchami w kształcie paska lub łezki bardzo lubię łapać w dłonie urządzenia ze sliderami. Zrodziła nam się nowa moda i jestem bardzo ciekawy jak się przyjmie. Pierwsze chwile z Samsungiem Galaxy A80 uważam za bardzo przyjemne i nie mogę się doczekać aż urządzenie trafi do mnie na testy. Świetnie wspominam również Xiaomi Mi Mix 3 ze sliderem, który może nie jest idealnie wygodny, ale nie każe patrzeć cały czas na notcha, co jest szczególnie istotne dla osób, które nie przepadają za robieniem zdjęć selfie.

Meizu 16S skupia wzrok przede wszystkim brakiem wcięcia w ekranie, tu przedni aparat umieszczono w prawym górnym rogu, choć mam wrażenie, że na wcześniejszych materiałach ten biały (w moim przypadku) pasek był jakiś smuklejszy. Zachwalano też symetrię przodu urządzenia i faktycznie - góra z dołem współgra, prawa strona z lewą również. Jednak ogólnej symetrii brak, boczne ramki są zdecydowanie smuklejsze i całość nie robi wcale tak dużego wrażenia jak się spodziewałem.

Ceramiczne plecki prezentują się świetnie, ze szkłem na ekranie łączy je aluminiowa, polerowana ramka. Przy bliższych oględzinach znika jednak wrażenie obcowania ze sprzętem z wysokiej półki. Czegoś brakuje w wykończeniu, takiego ostatniego szlifu. Konstrukcja wydaje się mieć małe szparki i faktycznie, udało mi się w nie wcisnąć kartkę papieru, a kiedy ją wyciągnąłem zauważyłem, że pozbyłem się też kilku paprochów, które najwyraźniej wpadły tam kiedy smartfon był w mojej kieszeni. Dość specyficznie rozwiązano tu tackę na kartę SIM, umieszczona jest bowiem obok złącza USB-C i maskownicy głośnika na dolnej części aluminiowej ramki. I tak, dobrze widzicie - nie ma złącza słuchawkowego jack 3,5mm.

Ekran Meizu 16S

Dostajemy AMOLED-a o przekątnej 6,15 cala i rozdzielczości 2244 na 1080 pikseli. I tu małe rozczarowanie. Najpierw zauważyłem, że kolory są sprane i nic nie mogę z tym zrobić w ustawieniach ekranu, a przecież AMOLED-y charakteryzują się nasyconymi barwami. Rzucało się to w oczy już na ikonach, jeszcze bardziej natomiast na moich własnych filmach na YouTube. Druga sprawa to jasność maksymalna, co zauważyłem robiąc telefonowi zdjęcia na zewnątrz. Za dużo nie widać, prawda? sAMOLED w Galaxy A50 poradził sobie z tym dużo lepiej.

Ekran to również optyczny czytnik odcisków palców i o ile jego konfiguracja przebiegła sprawnie, to z odblokowywaniem telefonu bywa różnie. Ze wskazaniem na źle, ale to chyba wina oprogramowania, bo są momenty kiedy tak bardzo to nie przeszkadza, natomiast czasami trafiał mnie zwyczajnie szlag, bo nie mogłem uruchomić sprzętu.

Aparaty w Meizu 16S

Matryca 48 Mpix w tylnym aparacie, do tego drugi do zoomu optycznego z matrycą 20 Mpix. Przykładowe zdjęcia w dzień prezentują się tak:

Oglądając fotki na ekranie smartfona podobała mi się kolorystyka i ostrość, czar prysł po zrzuceniu plików do komputera i zobaczeniu zdjęć na ekranie monitora.

Autofocus płatał co jakiś czas figle, głównie w nocy, jednak potrafił też nie dać rady w dzień.

W nocy wygląda to natomiast tak:

Smartfon bardzo chce rozjaśniać zdjęcia i wychodzi mu to często naprawdę kiepsko. Dodam, że to była dość ciemna scena.

Czy to jest poziom zdjęć robionych smartfonem za prawie 3 tysiące złotych? No chyba nie.

Przedni aparat z matrycą 20 Mpix lubi natomiast upiększać. I to bardzo. Dodam, że to tryb, który włącza się automatycznie. Szkoda tylko, że to upiększanie polega na jakimś kosmicznym rozmyciu. Masakra. No i gdzie jest ostrość na tym zdjęciu?

Tak wygląda natomiast selfie bez trybu upiększania.

Oj, coś nie wyszło z ostrością, a przecież trzymałem smartfona pewnie i nim nie trząsłem. To jeszcze raz:

Dodam jednak, że podczas jego robienia aparat cały czas gubił ustawienia jasności - prześwietlał kadr, potem go przyciemniał, znów rozświetlał nie mogąc poradzić sobie z zastanym otoczeniem. A po cyknięciu fotki sprzęt się...zawiesił.

No właśnie. Chciałbym napisać coś pozytywnego o aplikacji aparatu i o komforcie jej użytkowania, jednak to jest jakiś dramat! Wiem, że nie dostałem w telefonie testowym finalnego oprogramowania, jednak kiedy po zrobieniu dwóch-trzech zdjęć aparat łapie zwiechę i jedynym sposobem na jego uruchomienie jest restart całego telefonu to coś tu naprawdę poszło nie tak.

Meizu 16S ma więcej mocy niż będziecie potrzebować

Snapdragon 855, 6GBG pamięci RAM, 128GB pamięci na dane. Tu nie może być wątpliwości - syntetyczne testy pokażą świetne wyniki, Meizu 16S to prawdziwa rakieta.

Choć nadmienię, że producent wspominał w swoich materiałach o wyższym wyniku wskazując 374 190 punktów, jakie osiąga w AnTuTu Meizu 16S.

Skoro sprzęt wyciąga takie wyniki, nie ma opcji żeby działał źle. Tak sądzę, bo ponownie dał o sobie znać brak finalnego oprogramowania - co więcej, nie mogłem pobrać ze sklepu części aplikacji, takich, jak na przykład Netflix. Urządzeniu zdarzało się czasem "chrupnąć" przy większej liczbie uruchomionych aplikacji, jednak to na bank wina nieskończonego oprogramowania. Z drugiej strony autorska nakłądka Flyme połączona z Androidem 9 to nie jest coś, co mógłbym z czystym sumieniem polecić. O samym systemie wspominał też Michał w materiale wideo o Meizu 16th.

Specyfikacja Meizu 16S:

System: Android 9 Pie z nakładką Flyme OS,
Ekran: 6,15″, Full HD+ (2244×1080), AMOLED,
Procesor: Qualcomm Snapdragon 855 z Adreno 640,
Pamięć RAM: 6 GB RAM,
Pamięć wewnętrzna: 128 GB,
Aparat: 48 MP z OIS + 20 MP,
Bateria: 3600 mAh, szybkie ładowanie o mocy 24W,
Wyposażenie: czytnik linii papilarnych w ekranie, 4G, Wi-Fi 802.11a/b/g/n/ac, Bluetooth 5.0, GPS + GLONASS + BDS, USB typu C (port ładowania i audio), NFC.

Generalnie jednak telefon działał sprawnie i jeśli oczekujecie topowej wydajności, a nie chcecie inwestować w dużo droższe flagowce, ten aspekt na pewno Was ucieszy.

Meizu musi się bardziej postarać

Meizu 16S na polskim rynku pojawi się pod koniec drugiego kwartału 2019 r., a jego cena wyniesie w granicach 2500-3000 zł.

- czytam w informacji przesłanej przez producenta.

To za dużo, przy takiej cenie względem oferowanych możliwości Meizu 16S nie ma szans na polskim rynku. Przedział cenowy 2500-3000 zł to kopalnia kapitalnych telefonów z minimalnymi wręcz wadami i za 1000 złotych mniej kupicie lepsze urządzenia. Dużo tańszy, roczny OnePlus 6, którego wciąż kupiłem robi lepsze zdjęcia, działa tak samo jeśli nie lepiej, nie odstaje też wyglądem, a wydaje się dużo lepiej wykonany. W takiej cenie Meizu 16S będzie miał bardzo ciężką przeprawę w naszym kraju, szczególnie że to marka wciąż szerzej nieznana.

Mnie ten sprzęt nie porwał i nie ukrywam, że jestem nim rozczarowany. Ale duża w tym "zasługa" nieskończonego oprogramowania, które nie zostawiło dobrych wspomnień. Zobaczymy jak wypadnie finalna wersja smartfona, choć wciąż będę na nią patrzył przez pryzmat za wysokiej ceny.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu