14

Ekran czaruje, zdjęcia “jak z lustrzanki”, ale odblokujecie go tylko pinem. Samsung Galaxy A50 – recenzja

Zastanawialiście się kiedyś na jakich smartfonach najbardziej zarabia Samsung i czy na pewno są to te wszystkie Galaxy S i Note, którymi tak się ekscytujemy? Średnia półka koreańskiego producenta ma się w naszym kraju podobno bardzo dobrze. I trudno się temu dziwić, to są po prostu dobre, solidne telefony.

Po kilku latach z Samsungami Galaxy S, “przycebuliłem” i poszedłem w tańsze smartfony. Czy żałuję? Nie. Owszem pewnym rzeczom w OnePlus 6 ufam mniej (bluetooth, aparat), ale smartfon nadrabia to prędkością działania, która po grubo ponad pół roku wciąż mnie zachwyca. I napiszę to z pełną powagą – OP6 po takim czasie działa mi lepiej niż S6 i S7 Edge, choć do tego drugiego mam ogromny sentyment i bardzo się cieszę, że używałem go przez dwa lata. Chciałem jednak sprawdzić o co ten cały szum z chińskimi smartfonami i stać się jego posiadaczem.

Zobacz też: Samsung Galaxy S7 Edge – recenzja po dwóch latach używania

A piszę o tym dlatego, że wiele osób zapomina tańszych modelach smartfonów czołowych producentów. Ogromną popularnością cieszył się w naszym kraju Samsung Galaxy A7 2018. Nie był to smartfon idealny, nie był też najtańszy, ale odpowiednia promocja i fajne ceny u operatorów sprawiły, że wiele osób zdecydowało się właśnie na niego. Jestem więcej niż pewny, że tak samo będzie z Galaxy A50, nowym przedstawicielem średniej półki. W stosunku do konkurencji wydaje się trochę za drogi (przynajmniej na razie), kilka rzeczy mi w nim nie pasuje, ale jednak to solidny, dobrze działający smartfon ze świetnym ekranem i bardzo dobrymi aparatami. Ale po kolei.

Wygląda i wykonanie Samsunga Galaxy A50

Smartfon wygląda dobrze, może się podobać. Wykonanie wydaje się solidne i schludne. Kiedy jednak przyjrzymy się bliżej – zobaczymy, że zarówno plecki, jak i ramka wykonane są z plastiku. Nie ukrywam, że byłem tym trochę zaskoczony, jednak za te pieniądze można byłoby się spodziewać chociaż metalu łączącego szkło Gorilla Glass z plastikiem z tyłu. Trochę nie ufam plastikowym pleckom uważając, że bardzo szybko się porysują, tymczasem podczas testów nic takiego się nie stało, napawa to więc optymizmem, że jednak tworzywo sztuczne jest odpowiednio odporne i będzie nieźle trzymać. Nieźle wygląda też testowana przeze mnie niebieska wersja kolorystyczna.

Na prawej ściance długi przycisk głośności i przycisk power, na lewej slot na karty sim i karty pamięci. Dostajemy tu DualSima bez hydrydy, za co oczywiście duży plus. Na dole port ładowania USB typu C oraz złącze słuchawkowe jack 3,5 mm. I tu warto dodać, że Samsung Galaxy A50 gra na przewodowych słuchawkach naprawdę przyjemnie. Z tyłu minimalnie wystający moduł aparatów i dioda doświetlająca. Niestety Samsung Galaxy A50 nie jest wodoodporny, choć oczywiście nie zaszkodzi mu jakiś tam mały deszczyk. Nie można go też naładować bezprzewodowo.

Ekran Samsunga Galaxy A50

Szybko dochodzimy do jednego z najważniejszych atutów Samsunga Galaxy A50, czyli ekranu. To Super AMOLED, co nieźle kontrastuje z innymi smartfonami z tej półki cenowej w których spotykamy przede wszystkim wyświetlacze IPS. O tym, że sAMOLED-y są świetnymi ekranami nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Bardzo dobre odwzorowanie kolorów, jasność maksymalna i minimalna, świetne odwzorowanie czerni, kontrast i kąty widzenia. Fajnie na tej półce cenowej widzieć takie rzeczy, w końcu to na ekran a nie obudowę patrzymy najczęściej.

Wyświetlacz ma 6,4 cala, proporcje 19,5: 9, rozdzielczość 1080 na 2340 pikseli przy ich zagęszczeniu na poziomie 403 ppi. Stosunek ekranu do obudowy to natomiast 84,9% mamy tu więc typowego dla rynku bezramkowaca. Brakuje niestety symetrii w czarnych paskach naokoło ekranu i ten na dole jest zdecydowanie szerszy od pozostałych. Te boczne też nie są najwęższe, jednak nie psują wizualnego wrażenia i wpisują się w standard na tej półce cenowej. Na górze notch w kształcie łezki, którego da się oczywiście wyłączyć – wtedy jednak na górze ekranu dostajemy czarny pasek. Nie ma diody powiadomień, jest natomiast always on display czyli nie będzie dramatu jeśli chodzi o odczytywanie powiadomień.

Czytnik linii papilarnych w Samsung Galaxy A50

Od najlepszej do najgorszej cechy – niezła przejażdżka, prawda? Rozumiem, że Samsung chciał żeby klienci, którzy zdecydują się na zakup A50 poczuli trochę nowoczesności i nie byli w tyle za ludźmi ze smartfonami konkurencji, ale jeśli firma decyduje się na czytnik linii papilarnych w ekranie, to musi on dobrze działać. Tu niestety tak nie jest. Optyczny skaner odcisków palców pozostawia wiele do życzenia. Nie wiem na ile można to poprawić aktualizacjami (w przypadku Galaxy S10 aktualizacja oprogramowania przyspieszyła działanie czytnika), ale tak jak jest teraz, być zwyczajnie nie powinno. Skaner jest niedokładny, często lekkie zejście palcem z ikonki na ekranie sprawia, że telefon nie może odczytać palca. Trzeba go więc przyłożyć dokładnie, a do tego mocno i jeszcze na domiar złego trzymać długo żeby odczyt był prawidłowy. Najlepiej wcześniej wybudzić jeszcze ekran, bo czasem ciężko trafić w odpowiednie miejsce. Potem widzimy przydługą animację wody (która raz na jakiś czas potrafi przyciąć), czekamy i dopiero po chwili dostajemy się do telefonu. No nie, po prostu nie. Zaraz po wyciągnięciu z pudełka robiłem A50 zdjęcia do recenzji i wkurzałem się niemiłosiernie, bo kilka razy obiekt uciekł mi sprzed obiektywu zanim zdążyłem odblokować telefon. Na szczęście po chwili przypomniałem sobie, że podwójne kliknięcie przycisku power też uruchomi aparat i ominie czytnik. Tyle dobrego. Co ciekawe, czytnik czasem działa całkiem znośnie, więc nie wiem gdzie leży problem. Szkoda, bo drugim sposobem na odblokowanie ekranu jest skanowanie twarzy, tylko co to za skanowanie, skoro wykorzystuje się do tego tylko aparat z przodu. Średnio to bezpieczne, ale chociaż szybkie. Tak więc czytnik w ekranie zdecydowanie do poprawy.

Podzespoły i wydajność Samsunga Galaxy A50

Pod względem sprzętowym Galaxy A50 nie jest demonem prędkości.

Pod maską drzemie ośmiordzeniowy procesor Exynos 9610, wspiera go układ graficzny Mali G72 MP3, w mojej wersji również 4GB pamięci RAM. Mam tu 128GB pamięci na dane, którą można rozbudować kartami microSD o pojemności do 512 GB. Testy syntetyczne raczej nie zaskakują, co do wydajności mam raczej mieszane uczucia. Wierzę, że da się to zniwelować aktualizacjami, mam jednak wrażenie, że nakładka jest trochę za słabo zoptymalizowana co przekłada się na płynność działania. Są bowiem momenty kiedy Galaxy A50 działa bardzo dobrze niezależnie od tego czy uruchamia aplikacje, czy sięga do nich w pamięci. Są też jednak chwile kiedy zdarza mu się delikatnie przyciąć psując ogólne wrażenie z płynnego działania. Podsumowując jest dobrze, mogłoby być lepiej. Na plus na pewno sama nakładka Samsung One UI, z którą idzie się polubić.

Bateria ma pojemność 4000 mAh czyli bardzo solidnie. W zestawie mamy szybką ładowarkę 15Watów, która mogłaby jednak ładować sprzęt dłużej, trzeba bowiem poświęcić na to 2 godziny z haczykiem. Na jednym ładowaniu udawało mi się wyciągnąć ponad 8 godzin pracy co moim zdaniem jest wynikiem bardzo dobrym i nie ma szans na to by użytkownik rozsądnie korzystający ze smartfona rozładował go w jeden dzień. A sami wiecie, że w Samsungach czas pracy na jednym ładowaniu potrafi czasem rozczarować więc duży plus.

Aparaty w Samsung Galaxy A50

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony zdjęciami jakie robi Samsung Galaxy A50. Dużo daje tu oczywiście obecność szerokiego kąta, którego brakuje mi w moim smartfonie więc może po części to jego zasługa, jednak w dzień będziecie ze zdjęć zadowoleni.

Z tyłu dostaliśmy główny aparat z matrycą 25 Mpix i światłem f/1.7, 8 Megapikseli i światło f/2.2 jako szeroki kąt 123 stopnie oraz 5 Megapikseli ze światłem f/2.2 d rozmywania tła. Jeśli oczekujecie, że główny aparat będzie sztucznie podbijał kolory, to trochę Was zaskoczę, bo nic takiego się nie dzieje. Fotki są stonowane, więcej kolorów łapie natomiast szeroki kąt. Niestety ten aparat nie ma autofokusa, choć robiąc nim zdjęcia w szerszym kadrze niespecjalnie mi to przeszkadzało.




Life focus, czyli tryb z rozmyciem tła i wyciągnięciem głównego obiektu działa dobrze. W większości przypadków wycinanie pierwszego planu działa dobrze, a tło rozmywane jest rozsądnie i dokładnie. Powinniście być zadowoleni, choć tak jak w droższych smartfonach widać, że to nie jest bokeh znany z klasycznych obiektywów.



W nocy no cóż, to zależy od światła. Kiedy jest naprawdę ciemno oba aparaty radzą sobie słabo. Jeśli złapią jakieś źródło światła jest lepiej, choć automat nie zawsze potrafi wtedy nie przepalić jaśniejszego fragmentu. Pamiętajcie też żeby w słabszych warunkach oświetleniowych używać tylko głównego aparatu, szeroki kąt może sobie z zastanymi warunkami w ogóle nie poradzić. Przedni aparat do selfie fajny, dobrze wyłapuje szczegóły.


Bluetooth 5.0 NFC, duża bateria, świetny ekran to bez wątpienia zalety Samsunga Galaxy A50 i fajnie, że Samsung wprowadza elementy z wyższej półki do średniaka. Na minus na pewno materiały z których smartfon został wykonany, za te pieniądze oczekiwałem czegoś więcej niż wszechobecny plastik. No i niestety nie pochwalam czytnika linii papilarnych w ekranie, jeśli ma on tak działać, to lepiej było zostawić fizyczny skaner, wszyscy byliby szczęśliwsi. Reasumując to jednak solidny średniak, którego warto wziąć pod uwagę szukając smartfona w tej półce cenowej.

Niestety moim zdaniem Samsung trochę przestrzelił z ceną Galaxy A50 w oficjalnej dystrybucji i 1600 złotych to jednak trochę za dużo. Dlatego mam wrażenie, że sprzęt będzie się cieszył większą popularnością po pierwszych obniżkach lub w abonamentach. Jeśli jednak poszukacie w sieci, to wiele sklepów już oferuje go taniej i takie 1300 złotych za wersję z 128 GB pamięci wewnętrznej jest to już rozsądna cena.

Czy warto wziąć A50 pod uwagę szukając telefonu w cenie około 1500 złotych? Moim zdaniem tak.

Samsung Galaxy A50 – plusy

– świetny ekran Super AMOLED
– długi czas pracy na jednym ładowaniu
– aparaty (w tym szeroki kąt)
– jakość przewodowego audio na słuchawkach
– NFC

Samsung Galaxy A50 – minusy

– czytnik linii papilarnych w ekranie jest zbyt wolny i za mało dokładny
– sporadyczne spadki wydajności
– materiały, z których wykonano smartfona
– oficjalna premierowa cena