meizu 16th
11

Meizu 16th byłby prawie idealnym tańszym flagowcem, ale na razie psuje go system – recenzja

Meizu już w swojej pierwsze próbie przygotowania flagowca z prawdziwego zdarzenia nawiązuje godną walkę z OnePlusami i Xiaomi. Pod pewnymi względami wypada nawet lepiej! Żeby się o tym przekonać, będziecie jednak musieli przełknąć brak NFC i słabą nakładkę na Androida.

Meizu 16th to moim zdaniem jeden z ciekawszych flagowców jakie trafiły do sklepów w 2018 roku. Oferuje właściwie najmocniejsze możliwe podzespoły, zaskakująco dobry aparat, a do tego kilka funkcji ukochanych przez wielu użytkowników, które ostatnio odchodziły w niepamięć – ot, chociażby mini-jacka i ekran z małymi ramkami, ale bez wcięcia. Dodatkowy bajer stanowią na pewno czytnik linii papilarnych w ekranie i dobre głośniki stereo. Dzięki tym plusom nieco łatwiej przymknąć oko na typowy dla „Chińczyków” brak NFC.

Dla Meizu, skupionego do tej pory na eksperymentach i produkcji średniaków, 16th okazał się zaskakująco udanym podejściem do stworzenia flagowca. Choć i tak spędzonego z nim czasu nie będę wspominał w pełni pozytywnie, i gdybym miał wybierać telefon dla siebie, postawiłbym pewnie na OnePlusa 6T. 16th ma jednak szansę na to, by dać początek nowej, świetnej serii urządzeń. Dlaczego? Rzućcie okiem na wideorecenzję powyżej.