Telewizja

Matt LeBlanc, czyli Joey z Przyjaciół prowadzącym Top Gear. To nie jest tak śmieszne, jak się wydaje

MS
Maciej Sikorski
36

Jeżeli ktoś nie kojarzy Joey'a, bohatera Przyjaciół, to musiał właśnie uciec z długiej niewoli, w której był całkowicie odcięty od świata zewnętrznego. Szóstka bohaterów amerykańskiego serialu (+Janice) przeszła do historii telewizji, stała się symbolem kultury masowej. A Joey to jeden z filarów sukcesu serialu. Teraz aktor odgrywający tę rolę ma powrócić w innej legendzie tv, popularnym programie Top Gear. Żart? Nie, raczej dobrze przemyślany ruch.

Amazon zmiażdży BBC

Poruszaliśmy już na AW temat Top Geara, a wszystko za sprawą przejęcia byłych prowadzących przez korporację Amazon. Amerykanie rękami znanych Brytyjczyków chcą zrobić program, który będzie hitem o globalnym zasięgu. Zamierzają po prostu powtórzyć sukces widowiska produkowanego i emitowanego przez BBC. I nie zamierzają na tym oszczędzać - gdy zaczęły się pojawiać sumy, jakie gigant e-commerce planuje przeznaczyć na ten cel, wiele osób łapało się za głowę. Trójka prowadzących ma zarobić pieniądze, o których większość z nas może jedynie pomarzyć. Firma Jeffa Bezosa zagrała naprawdę ostro.

W związku z tym natychmiast zaczęły pojawiać się pytania: czy BBC zarżnęła kurę znoszącą złote jaja? Top Gear niby dalej będzie robiony, ale bez słynnej trójki prowadzących to już nie to samo. Jeżeli Amazon nie będzie oszczędzał, da Clarksonowi i spółce spore pole do popisu, to brytyjski program szybko straci na znaczeniu. Wszyscy wybiorą amerykańskie show, zagłosują na nie swoimi portfelami. Amazon zarobi, BBC dozna mocnego uderzenia po kieszeni, znowu zobaczymy, że czasy dla telewizji są ciężkie, bo źródła zysku odbiera jej Internet.

Ten scenariusz jest możliwy. Szybko może się okazać, że ludzie nie są przywiązani do marki "Top Gear", lecz do prowadzących, którzy ów show stworzyli. W całym tym planie jest jedno "ale". Widzowie Amazona to przede wszystkim Amerykanie. A Top Gear nie był/nie jest widowiskiem, które za Oceanem robiło furorę. Można założyć, że amerykańscy widzowie nie odliczają dni do startu nowego programu, nie ściskają nerwowo komórek zaglądając do kalendarza. A to jest dobra informacja dla BBC.

Amazon zmiażdży BBC

Poruszaliśmy już na AW temat Top Geara, a wszystko za sprawą przejęcia byłych prowadzących przez korporację Amazon. Amerykanie rękami znanych Brytyjczyków chcą zrobić program, który będzie hitem o globalnym zasięgu. Zamierzają po prostu powtórzyć sukces widowiska produkowanego i emitowanego przez BBC. I nie zamierzają na tym oszczędzać - gdy zaczęły się pojawiać sumy, jakie gigant e-commerce planuje przeznaczyć na ten cel, wiele osób łapało się za głowę. Trójka prowadzących ma zarobić pieniądze, o których większość z nas może jedynie pomarzyć. Firma Jeffa Bezosa zagrała naprawdę ostro.

W związku z tym natychmiast zaczęły pojawiać się pytania: czy BBC zarżnęła kurę znoszącą złote jaja? Top Gear niby dalej będzie robiony, ale bez słynnej trójki prowadzących to już nie to samo. Jeżeli Amazon nie będzie oszczędzał, da Clarksonowi i spółce spore pole do popisu, to brytyjski program szybko straci na znaczeniu. Wszyscy wybiorą amerykańskie show, zagłosują na nie swoimi portfelami. Amazon zarobi, BBC dozna mocnego uderzenia po kieszeni, znowu zobaczymy, że czasy dla telewizji są ciężkie, bo źródła zysku odbiera jej Internet.

Ten scenariusz jest możliwy. Szybko może się okazać, że ludzie nie są przywiązani do marki "Top Gear", lecz do prowadzących, którzy ów show stworzyli. W całym tym planie jest jedno "ale". Widzowie Amazona to przede wszystkim Amerykanie. A Top Gear nie był/nie jest widowiskiem, które za Oceanem robiło furorę. Można założyć, że amerykańscy widzowie nie odliczają dni do startu nowego programu, nie ściskają nerwowo komórek zaglądając do kalendarza. A to jest dobra informacja dla BBC.

Szalony pomysł? Możliwe, ale to ma sens

Przyznam, że gdy zobaczyłem tytuł informujący o tym, że nowym prowadzącym Top Gear będzie aktor znany z Przyjaciół, parsknąłem śmiechem. Stwierdziłem, że w BBC zwariowali albo chwytają się brzytwy. Ale po chwili namysłu i lekturze kilku artykułów zmieniłem zdanie - zagranie jest naprawdę ciekawe. A z pewnością przemyślane. BBC współpracuje już z aktorem (serial Episodes), pojawiał się on także jako gość w programie Top Gear. Pełnił nawet rolę współprowadzącego. To ponoć pasjonat motoryzacji, udowodnił, że potrafi prowadzić samochód. Ale nie to jest najważniejsze.

Istotny jest fakt, że Joey Matt LeBlanc to nadal bardzo rozpoznawalna postać. I, co podkreślają media, jego popularność jest zauważalna po obu stronach Atlantyku. W Europie Joey śmieszył i wzruszał, to samo, ale na jeszcze większą skalę, robił w USA. W Azji pewnie też go dobrze znają. Czy ktoś dzisiaj postawi dużą sumę na to, że amerykańscy widzowie szybko wybiorą trójkę Brytyjczyków, a nie "swojego", wesołka LeBlanca? Ja nie byłbym taki odważny.

Czy aktor poradzi sobie w roli gospodarza popularnego show? Trudno stwierdzić. Warto jednak podkreślić, że nie poprowadzi tego sam - już teraz wiadomo przecież, że będzie partnerował znanemu Brytyjczykowi. To Chris Evans ma grać pierwsze skrzypce, a LeBlanc w założeniu ma pewnie stanowić "dodatek", człowieka, który nie musi nic robić - wystarczy, że jest. W tym momencie już naprawdę nie śmieję się z decyzji BBC - zaintrygowała mnie. Jestem ciekaw nowego widowiska. Właściwie to dwóch widowisk. I ich zmagań.

Szalony pomysł? Możliwe, ale to ma sens

Przyznam, że gdy zobaczyłem tytuł informujący o tym, że nowym prowadzącym Top Gear będzie aktor znany z Przyjaciół, parsknąłem śmiechem. Stwierdziłem, że w BBC zwariowali albo chwytają się brzytwy. Ale po chwili namysłu i lekturze kilku artykułów zmieniłem zdanie - zagranie jest naprawdę ciekawe. A z pewnością przemyślane. BBC współpracuje już z aktorem (serial Episodes), pojawiał się on także jako gość w programie Top Gear. Pełnił nawet rolę współprowadzącego. To ponoć pasjonat motoryzacji, udowodnił, że potrafi prowadzić samochód. Ale nie to jest najważniejsze.

Amazon zmiażdży BBC

Poruszaliśmy już na AW temat Top Geara, a wszystko za sprawą przejęcia byłych prowadzących przez korporację Amazon. Amerykanie rękami znanych Brytyjczyków chcą zrobić program, który będzie hitem o globalnym zasięgu. Zamierzają po prostu powtórzyć sukces widowiska produkowanego i emitowanego przez BBC. I nie zamierzają na tym oszczędzać - gdy zaczęły się pojawiać sumy, jakie gigant e-commerce planuje przeznaczyć na ten cel, wiele osób łapało się za głowę. Trójka prowadzących ma zarobić pieniądze, o których większość z nas może jedynie pomarzyć. Firma Jeffa Bezosa zagrała naprawdę ostro.

W związku z tym natychmiast zaczęły pojawiać się pytania: czy BBC zarżnęła kurę znoszącą złote jaja? Top Gear niby dalej będzie robiony, ale bez słynnej trójki prowadzących to już nie to samo. Jeżeli Amazon nie będzie oszczędzał, da Clarksonowi i spółce spore pole do popisu, to brytyjski program szybko straci na znaczeniu. Wszyscy wybiorą amerykańskie show, zagłosują na nie swoimi portfelami. Amazon zarobi, BBC dozna mocnego uderzenia po kieszeni, znowu zobaczymy, że czasy dla telewizji są ciężkie, bo źródła zysku odbiera jej Internet.

Ten scenariusz jest możliwy. Szybko może się okazać, że ludzie nie są przywiązani do marki "Top Gear", lecz do prowadzących, którzy ów show stworzyli. W całym tym planie jest jedno "ale". Widzowie Amazona to przede wszystkim Amerykanie. A Top Gear nie był/nie jest widowiskiem, które za Oceanem robiło furorę. Można założyć, że amerykańscy widzowie nie odliczają dni do startu nowego programu, nie ściskają nerwowo komórek zaglądając do kalendarza. A to jest dobra informacja dla BBC.

Szalony pomysł? Możliwe, ale to ma sens

Przyznam, że gdy zobaczyłem tytuł informujący o tym, że nowym prowadzącym Top Gear będzie aktor znany z Przyjaciół, parsknąłem śmiechem. Stwierdziłem, że w BBC zwariowali albo chwytają się brzytwy. Ale po chwili namysłu i lekturze kilku artykułów zmieniłem zdanie - zagranie jest naprawdę ciekawe. A z pewnością przemyślane. BBC współpracuje już z aktorem (serial Episodes), pojawiał się on także jako gość w programie Top Gear. Pełnił nawet rolę współprowadzącego. To ponoć pasjonat motoryzacji, udowodnił, że potrafi prowadzić samochód. Ale nie to jest najważniejsze.

Istotny jest fakt, że Joey Matt LeBlanc to nadal bardzo rozpoznawalna postać. I, co podkreślają media, jego popularność jest zauważalna po obu stronach Atlantyku. W Europie Joey śmieszył i wzruszał, to samo, ale na jeszcze większą skalę, robił w USA. W Azji pewnie też go dobrze znają. Czy ktoś dzisiaj postawi dużą sumę na to, że amerykańscy widzowie szybko wybiorą trójkę Brytyjczyków, a nie "swojego", wesołka LeBlanca? Ja nie byłbym taki odważny.

Czy aktor poradzi sobie w roli gospodarza popularnego show? Trudno stwierdzić. Warto jednak podkreślić, że nie poprowadzi tego sam - już teraz wiadomo przecież, że będzie partnerował znanemu Brytyjczykowi. To Chris Evans ma grać pierwsze skrzypce, a LeBlanc w założeniu ma pewnie stanowić "dodatek", człowieka, który nie musi nic robić - wystarczy, że jest. W tym momencie już naprawdę nie śmieję się z decyzji BBC - zaintrygowała mnie. Jestem ciekaw nowego widowiska. Właściwie to dwóch widowisk. I ich zmagań.

Istotny jest fakt, że Joey Matt LeBlanc to nadal bardzo rozpoznawalna postać. I, co podkreślają media, jego popularność jest zauważalna po obu stronach Atlantyku. W Europie Joey śmieszył i wzruszał, to samo, ale na jeszcze większą skalę, robił w USA. W Azji pewnie też go dobrze znają. Czy ktoś dzisiaj postawi dużą sumę na to, że amerykańscy widzowie szybko wybiorą trójkę Brytyjczyków, a nie "swojego", wesołka LeBlanca? Ja nie byłbym taki odważny.

Czy aktor poradzi sobie w roli gospodarza popularnego show? Trudno stwierdzić. Warto jednak podkreślić, że nie poprowadzi tego sam - już teraz wiadomo przecież, że będzie partnerował znanemu Brytyjczykowi. To Chris Evans ma grać pierwsze skrzypce, a LeBlanc w założeniu ma pewnie stanowić "dodatek", człowieka, który nie musi nic robić - wystarczy, że jest. W tym momencie już naprawdę nie śmieję się z decyzji BBC - zaintrygowała mnie. Jestem ciekaw nowego widowiska. Właściwie to dwóch widowisk. I ich zmagań.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

BBCAmazontop gear