38

Ekrany LG gwarancją krótkiego czasu pracy? Koreańczycy znowu zawiedli

ekrany lg
Ekrany LG są szeroko stosowane w branży elektroniki użytkowej. Wydawało się, że firma wyszła już na prostą i nie zawiedzie po raz kolejny jakością swoich podzespołów, ale znowu coś poszło nie tak.

Ekrany LG, a wrodzone wady

Niby LG jest bardzo doświadczone w projektowaniu oraz produkcji wyświetlaczy. Mogą pochwalić się długim doświadczeniem, świetnym zapleczem technicznym oraz wieloma udanymi produktami, czego najlepszym dowodem pozostają bardzo dobre wyniki finansowe działu za nie odpowiedzialnego. Niestety, ostatnio problemy nie opuszczają ich na krok.

Chyba najlepiej znana sprawa z ostatnich miesięcy to ekran w Huawei Mate 20 Pro, który ma widoczną zieloną poświatę oraz tendencję do szybkiego wypalania się (Gluegate). Zresztą to najgłośniejsza afera końcówki roku. W zeszłym roku popisali się natomiast 6-calowym ekranem P-OLED, a mogliśmy go ujrzeć w takich modelach, jak Google Pixel 2 XL czy LG V30. Tu natomiast oferował jedynie niezłą jakość obrazu. Nierównomierne świecenie, delikatne poświaty oraz bycie znacznie gorszym od produktów innych firm nie dawały wielkiego kredytu zaufania względem LG. Zresztą z takimi wyświetlaczami mieli problemy od samego początku. Zastanawiam się, jakim cudem Samsung poradził sobie z takim zadaniem i to o wiele wcześniej. Inna sprawa, że u nich z kolei na początku wiele osób skarżyło się na przedwczesne wypalenie, a w Galaxy S8 niektóre sztuki chorowały na zieloną poświatę.

Zaskakujące zużycie energii

Logicznym byłoby stwierdzenie, że z roku na rok firmy powinny tworzyć podzespoły, które będą potrzebować coraz mniej energii. Według ostatnich testów Anandtech, LG G7 ThinQ zużywa niepokojąco dużo przy minimalnym podświetleniu ekranu. Potrzebuje on wówczas 563 mW. W przypadku G6 było to 347 mW, a większość modeli oferuje tu wyniki z przedziału 300 – 400. Co ciekawsze, przy jasności 200 nitów, ta różnica nieco zanika – nowy model uzyskuje wynik 830, a nie 717, jak poprzednik. Dopiero przy wysokich poziomach podświetlenia, flagowiec LG z 2018 roku daje radę wyjść na prowadzenie. Zdaniem Anandtech, to jeden z najgorszych telefonów pod tym względem na przestrzeni ostatnich pięciu lat.

Podobny problem dotyka także LG V40 ThinQ z ekranem OLED. Zresztą bardzo łatwo porównać tu Huawei Mate 20 z Mate 20 Pro, gdzie ten pierwszy jest w stanie uzyskać lepsze czasy pracy, choć tu nie wiadomo dokładnie, jak duży wpływ ma wyższa rozdzielczość. Nie da się tylko ukryć, że LG ma sporo do odrobienia w 2019 roku.

źródło: Phone Arena