Moje przemyślenia

“Less Time More Money” - czyli po co komu inkubatory i akceleratory

PA
Paweł Aleksandruk
69

Mój ostatni tekst dotyczący Spin’u wywołał burzliwą dyskusję, między innymi dotyczącą sensu uczestniczenia w takich warsztatach. Będę się upierał przy tym, że sens jest i to dość duży. Zapewne potwierdzą to wszyscy, którzy biorą udział w takich szkoleniach, a także powinni się ze mną zgodzić Ci któr...

Mój ostatni tekst dotyczący Spin’u wywołał burzliwą dyskusję, między innymi dotyczącą sensu uczestniczenia w takich warsztatach. Będę się upierał przy tym, że sens jest i to dość duży. Zapewne potwierdzą to wszyscy, którzy biorą udział w takich szkoleniach, a także powinni się ze mną zgodzić Ci którzy już swój biznes mają, ale potrzebują doładowania akumulatorków.

Zgodzę się jednak ze stwierdzeniem, że w Polsce takie instytucje jeszcze raczkują i są poniekąd startupami same w sobie. Jednak zrzeszają w swoich szeregach osoby, które posiadają już jakieś, udokumentowane doświadczenie, czy to akademickie czy “hands on” w tematyce biznesowej.

Po pierwsze...

Biorąc udział w takich imprezach poznajemy ludzi, czyli jeszcze raz networking;). Są to ludzie z różnym doświadczeniem, dzięki czemu łatwo jest natrafić na kogoś, kto może stać się naszym co-founderem, mentorem, partnerem biznesowym, inwestorem, współtwórcą, angel inwestorem, czy choćby testerem naszego pomysłu. To bardzo ważne i słyszałem od każdego uczestnika, jak bardzo pomaga mu to w zrozumieniu tego “na czym polega biznes”, nie ważne czy skończył MBA, czy ma 3-5-15 biznesów, za każdym razem uczy się czegoś nowego. Również wielu ludzi, którzy już mają spore doświadczenie w biznesie, podzielą moje zdanie i twierdzą oni, że jakby mieli dziś zaczynać od początku, to na pewno udali by się do jakiegoś akceleratora i szukali by tam mentoringu nawet bardziej niż kasy.

Po drugie...

Kasa - tak właśnie. W takich miejscach można spotkać ludzi, którzy maja kapitał i można im “sprzedać” swój pomysł. Wspierają oni jednak nie tylko kasą, ale i mentoringiem. Poświęcają swój czas na “poprowadzenie Cię za rękę”. Tego nie da ani pożyczka w banku, ani żadna książka. Oczywiście zależy, na jaki rynek przeznaczony jest Twój biznes i jaki potencjał w nim drzemie, ale to jest właśnie miejsce, które ten potencjał ma szansę odkryć i wykorzystać.

Po ente...

Często myślisz nad swoim startupem i jesteś przekonany, że to strzał w dziesiątkę. Podczas takiego spotkania, jednak okazuje się, że nie przemyślałeś wielu aspektów i trzeba je zmienić. Wiele firm szczególnie za granicą, decyduje się dzięki takim spotkaniom na tak zwany “pivot” czyli odejście od pierwszego założenia, lub totalny zwrot w biznesie, bo nagle okazuje się, że ich pomysł nie jest tym co sobie obmyślili. Potencjał może być o wiele efektywniej wykorzystany w zupełnie inny sposób lub w innej niszy niż pierwotnie zakładali.

Kolejny krok...

Może się okazać, że istnieją już podobne pomysły i czasem warto połączyć siły, żeby wyszło z tego coś naprawdę dużego, zamiast dwóch konkurujących ze sobą małych i niedopracowanych produktów czy usług. Taka sytuacja miała miejsce na Spinie, gdzie jeden ze startupów dowiedział się, że nad “jego pomysłem” pracuje już ktoś inny. Z tego co wiem nawiązali oni współpracę i obecnie są na etapie łączenia dwóch pomysłów w jeden, co zapewni im prawdopodobnie zagarnięcie dużej części rynku i przekuje się na sukces dla obu partnerów niwelując przy tym nakład pracy, funduszy i w praktyce likwidując potencjalną konkurencję.

Testowanie złożenia...

Akceleratory, warsztaty i inkubatory to również świetny poligon do testów produktu. Często dzięki nim jesteś w stanie zaoszczędzić sporo kapitału na przeprowadzenie badań marketingowych, betatestów, czy innych testów produktu czy usługi. To studnia bez dna konstruktywnego feedbacku od ludzi z doświadczeniem biznesowym, oraz od potencjalnych klientów. Do dyspozycji uczestników oddawane są narzędzia i zasoby, które kosztują “grubą kasę”. Jeśli sami chcieliby oni pozyskać to wszystko, kosztowało by ich to wiele wysiłku oraz sporo zachodu nie licząc już nawet pieniędzy, a tu wszystko mają podane, poniekąd na tacy.

Koncept lean-startup

To wyrzucenie tradycyjnego biznes planu do kosza. Koncept ten opiera się głównie na testowaniu produktu, oraz wprowadzaniu modyfikacji jak najniższym kosztem już na etapie pomysłu. Najczęściej jest to prosta strona w internecie, do której kierowany jest ruch testujący zapotrzebowanie na dany produkt lub usługę. Taka metoda testowania nie jest kosztowna i służy jedynie do wybadania rynku, jeszcze przed rozpoczęciem prac nad projektem, co może znacznie obniżyć koszty. Przede wszystkim jest to jednak sygnał dla inwestorów, jeśli zainteresowanie pomysłem jest duże, zebrany jest pozytywny feedback, a zainteresowanie projektem rośnie i potencjalni użytkownicy nie mogą się już doczekać startu - to sukces takiego startupu jest niemal pewny.

Kopniak w d...

Często w inkubatory i akceleratory są jak “szkoła biznesu”, ale uczysz się na żywym organizmie - Twoim startupie. Mentorzy często “zadają Ci pracę domową” i wyznaczają “milestones”, czyli pomagają Ci w wyznaczaniu a następnie w realizacji obranych celów. To świetna metoda motywacyjna. Ja osobiście lepiej działam i motywuję się jeśli mogę z kimś porozmawiać o swoim pomyśle i ktoś utwierdzi mnie w tym, że nie robię czegoś bezsensownie, a jeśli tak się stanie, dostaję wskazówki jak to naprawić. To bardzo ważne, szczególnie przy pierwszym startupie - chyba inaczej nie da się tego nauczyć, albo nauka ta okazuje się bolesnym doświadczeniem.

Akceleratory ukierunkowują uczestników na szybki sukces lub błyskawiczna porażkę. Jeśli Twój pomysł nie chwyci szybko, należy go zmodernizować, lub wykonać pivot i zmienić strategię. Proces kontynuuje się do momentu w którym zaskoczy i okaże się, że “jest skazany na sukces”

Nie wszystko złoto...

Startup to jednak nie jest biznes dla każdego. Trzeba liczyć się z dużym prawdopodobieństwem porażki, czasami nie jednej ale kilku. To wymaga od przyszłych przedsiębiorców, żelaznych nerwów, każdy będzie wam powtarzał, że się wam nie uda i bombardował negatywnym feedbackiem. Nie ma co się zrażać, chyba że rzeczywiście ma on rację i doświadczenie w temacie, oczywiście;). Ja ciągle to słyszę, ale zmieniłem swoje podejście, nie walczę z tym, ale jeszcze bardziej mnie to motywuje do działania - do udowodnienia tym wszystkim “krzykaczom”, że to oni się mylą. Oczywiście nie wiem, czy mi się uda, ale zawsze to ciekawe doświadczenie i chyba już tak zostanie, że nigdy się nie poddam i ciągle będę próbował, jak nie jedno to drugie. Coś w końcu zaowocuje;).

Polskie realia...

Jak już wspomniałem, u nas musi zmienić się jedno - podejście inwestorów, akceleratorów i inkubatorów do pozyskiwania udziałów. Największą bolączką jest, jak dla mnie żądanie nieprzyzwoicie wysokich udziałów w startupie w momencie jego startu. Jeśli ktoś mówi o wspieraniu polskiej przedsiębiorczości to nie rozumie chyba zasady wsparcia - to nie kupno jednego chleba w sklepie, tylko raczej mąki od młynarza. Żądania dotyczące udziałów, prawie że większościowych ograniczają rozwój biznesu i możliwość pozyskania kolejnych inwestorów, którzy będą w stanie wynieść biznes jeszcze wyżej. Zwiększy to zyski, niezależnie od tego, czy będą mieli 10% czy 49%, bo rozkładając siły są w stanie tylko na tym wygrać, zmniejszając ryzyko niepowodzenia. Wręcz zaryzykowałbym stwierdzenie, że godząc się na 10% lub mniej mogą zyskać o wiele więcej niż przechwytując na starcie pakiet większościowy i tym samym blokując dalszy rozwój startupu już na etapie pomysłu.

Takie podejście rozumieją zagraniczne akceleratory i inkubatory jak również inwestorzy i VC, dlatego ten biznes kwitnie w USA, gdzie instytucje wspierające startupy w większości przypadków zadowalają się liczbą udziałów nie przekraczającą 10%. Skoro na rynkach zagranicznych jest tyle przykładów startupów odnoszących międzynarodowy sukces to chyba coś w tym musi być.

Niemniej jednak zgłoszenie startupu do akceleratora lub inkubatora, a także branie udziału w warsztatach starupowych daje wiele korzyści początkującym przedsiębiorcom a już na pewno otwiera przed nimi możliwości, których próżno szukać samemu. Nic nie jest nie możliwe i przy odpowiednim nakładzie czasu, kapitału i bez udziału inkubatorów jest możliwe osiągnięcie sukcesu biznesowego. Jednak z “pomocna dłonią” zaprawionych w boju mentorów szanse na sukces wzrastają błyskawicznie i biznes rozwija się dynamicznie. Przecież wszystkim, którzy się w niego angażują zależy na tym, aby przyniósł on zwrot z inwestycji i zaczął przynosić zyski. Nikt nie angażuje się w pomysł, który jest skazany na porażkę, a dzięki zasobom jakie oferują osiągnięcie sukcesu staje się bardziej prawdopodobne.

Startupy i przyszli przedsiębiorcy - róbcie swoje i korzystajcie z możliwości jakie się przed wami otwierają.

Foto:1, 2, 3, 4, 5, 6

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu