Spotify

Konrad, znacznie lepszą wiadomością jest 500 mln, które Spotify zebrało na walkę z Apple Music

TP
Tomasz Popielarczyk
13

Spotify dziś pochwaliło się znaczącym zwiększeniem liczby swoich użytkowników. Jak pisał Konrad, w ciągu roku udało się podwoić liczbę płacących, których dziś jest łącznie 20 mln. To jednak nie jest najlepsza wiadomość dnia w kontekście tego, co dzieje się ze szwedzkim serwisem. Znacznie mocniej...

Spotify dziś pochwaliło się znaczącym zwiększeniem liczby swoich użytkowników. Jak pisał Konrad, w ciągu roku udało się podwoić liczbę płacących, których dziś jest łącznie 20 mln. To jednak nie jest najlepsza wiadomość dnia w kontekście tego, co dzieje się ze szwedzkim serwisem.

Znacznie mocniej na wyobraźnię działają miliony, jakie firma zgromadziła na koncie w ramach ostatniej rudny finansowania. A, jak donosi Wall Street Journal, jest to kwota rzędu 526 mln dol. Pieniądze zbierano od kwietnia (wówczas planowano zebranie "tylko" 400 mln dol.), a cały proces zakończył się w miniony wtorek. W finansowaniu uczestniczyły głównie duże fundusze, ale znalazł się tutaj również operator komórkowy TeliaSonera. Daje to wycenę całej platformy na poziomie 8,53 mld dol. Dla porównania jeszcze we wrześniu wartość Spotify wynosiła 5 mld dol. Tymczasem konkurencyjna Pandora ze swoimi 80 mln użytkowników jest wyceniana zaledwie na 3,5 mld dol.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że pieniądze te mają służyć rywalizacji z Apple Music. Koncern z Cupertino może pokazał przeciętną usługę bez innowacji, ale ma pieniądze i bazę użytkowników iTunes na starcie. Te dwa elementy pozwolą mu prowadzić może nie efektowną ale bardzo skuteczną batalię. Słowem, te 100 mln płacących subskrybentów do końca roku wcale nie jest liczbą oderwaną od rzeczywistości. Sęk w tym, że nie będą to raczej ludzie, którzy dla Apple Music porzucą Spotify, bo nie mają moim zdaniem po co. No, chyba, że kogoś przekonuje integracja z usługą streamingu muzyki na poziomie systemu operacyjnego. Atutem może być tutaj również baza utworów. Ta w Spotify liczy 30 mln pozycji. Apple Music ma do dyspozycji całą bazę iTunes, a więc ok. 37 mln. Zawsze to jakaś przewaga.

Spotify ma 75 mln użytkowników, z czego 20 mln płaci. To ciągle za mało, żeby zarabiać i trudno się dziwić. Aż 70 proc. przychodów Spotify wędruje na konto artystów i wytwórni. Od początku istnienia serwisu dało to niebagatelne 3 mld dolarów. Spotify ciągle zatem musi szukać sposobu na zwiększenie liczby płacących użytkowników. Jak widać, inwestorzy wierzą, że w końcu znajdzie (trend jest sprzyjający, bo stosunek płacących do niepłacących wzrósł z 25 do 26,6 proc.). Łącznie w kolejnych rundach finansowania serwis zgromadził ponad miliard dolarów.

Tymczasem w segmencie tym robi się tłoczno i trzeba agresywnie walczyć o klienta. Ten ma już do dyspozycji przynajmniej 6 dużych usług: Spotify, Deezer, Google Play Music, Tidal, Rdio i Apple Music. Pomijam tutaj mocno ograniczone geograficznie Pandorę czy Xbox Music. A tymczasem, porównując dziś aplikacje Tidala i Spotify zauważyłem, że różnice między nimi nie są wcale aż tak znaczące, jakby się mogło wydawać. Wiele kwestii rozwiązano w niemal identyczny sposób. Walka ceną w tym segmencie jest bez sensu, zważywszy na fakt, że konieczne jest zwiększenie zysków (a właściwie w ogóle wygenerowanie jakichkolwiek). Te 500 mln jest zatem dla Spotify szczególnie ważnym wydarzeniem, a dla użytkowników dobrą wiadomością, bo oznacza, że ich ulubiona usługa będzie jeszcze lepsza.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu