Internet

Kolejne oblicze crowdfundingu - skarbonki bez dna

TP
Tomasz Popielarczyk
3

Twórcy serwisu crwodfundingowego Indiegogo chcą zaproponować internautom zupełnie nowy model funkcjonowania o nazwie "Forever Funding". Jak już się pewnie domyślacie byłyby to projekty oraz inicjatywy, których finansowanie nie byłoby ograniczone żadną datą. Internauci mogliby wpłacać zatem pieniądze...

Twórcy serwisu crwodfundingowego Indiegogo chcą zaproponować internautom zupełnie nowy model funkcjonowania o nazwie "Forever Funding". Jak już się pewnie domyślacie byłyby to projekty oraz inicjatywy, których finansowanie nie byłoby ograniczone żadną datą. Internauci mogliby wpłacać zatem pieniądze bez końca i tym samym zapewniać twórcom ciągłość działalności. Czy to aby już nie jeden krok za daleko?

Forever Funding nie jest żadnym planem na daleką przyszłość, bo serwis chce uruchomić tę funkcję już w ciągu kilku najbliższych dni. Miałoby to rozwiązanie znacząco odróżniające Indiegogo od głównego konkurenta w tej kategorii, a więc Kickstartera. Kiedy ten ostatni służyłby finansowaniu różnego rodzaju pomysłów, gadżetów i wynalazków, twócy pierwszego chcieliby się otworzyć na te projekty, których koszty trudno określić przed realizacją, a także na działalności, które wymagają stałego przypływu gotówki.

Dotąd działalność Indiegogo na tym polu nie była jakoś szczególnie oryginalna i wpisywała się w klasyczny model crowdfundingu. Projekt musiał przekroczyć wyznaczony próg przed upływem określonego limitu czasu (Fixed Funding). Jednocześnie jednak funkcjonował model nieco odmienny - Flexible Funding. Polegał on na tym, że twórcy otrzymywali zebraną przez internautów sumę nawet w sytuacji, gdy nie udało się osiagnąć wyznaczonego celu, jednak wówczas rosła prowizja, jaką pobierał serwis (ze standardowych 4 proc. do 9 proc.)

O technicznej stronie Forever Funding aktualnie wiadomo stosunkowo niewiele. Na pewno model ten nie będzie w żaden sposób ograniczony czasowo, a więc wpłaty będą mogły być dokonywane na bieżąco. Niewykluczone, że serwis będzie je wypłacał twórcom raz w miesiącu po potrąceniu pewnego procentu. Jak wysoka będzie to suma? Nie wiadomo. Trudno również stwierdzyć, czy taki model działalności spotka się z zainteresowaniem internautów.

Crowdfunding bowiem coraz częściej pokazuje swoje ciemne oblicze w gronie dziesiątek z powodzeniem zrealizowanych projektów pojawiają się czarne owieczki i nieprzyjemne sytuacje. Owszem, to w dalszym ciągu fenomen, który pozwala wskrzeszać kultowe marki (przykładów nie trzeba daleko szukać: Secret Service czy Magia i Miecz), a także realizować szalone pomysły. Część z nich odnosi potem komercyjny sukces, a część zostaje zapomniana. Część z Was pewnie pamięta launcher Chameleon, który miał zrewolujonizować to, w jaki sposób korzystamy z tabletów. Cel wyznaczony na 30 tys. dol. udało się przebić dwukrotnie. Ostatecznie jednak suma 66 tys. dolarów wystarczyła jedynie na wypuszczenie kilku aktualizacji. Niedopracowany program tymczasem lewituje w odmętach Google Play i straszy przypadkowych przechodniów.

Jestem dość sceptycznie nastawiony do pomysłu nieskończonych płatności. W ten sposób narodzą się skarbonki bez dna, w które internauci będą naiwnie ładować pieniądze. Choć tutaj nasuwa się pytanie - czy faktycznie będą. O ile bowiem dotychczasowy model zakładał otrzymanie pewnych korzyści w zamian za udzielenie wsparcia w stosunkowo krótkim czasie, to nieskończone finansowanie odwlekałoby pewnie je również w nieskończoność. Poczekajmy jednak z osądami na prezentację ostatecznego kształtu usługi.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu