48

Ruszyły testy beta Chameleona, świetnego launchera dla Androida. Wreszcie jakiś powiew świeżości!

Jakiś czas temu na Kickstarterze pojawił się niesamowity projekt launchera dedykowanego tabletom z Androidem. Projekt miał w sobie to, czego nie mogły zaoferować inne rozwiązania tego typu i sprawiał, że aż się chciało dotykać ekranu urządzenia. Wszyscy komentowali pomysł, wołając – tak powinien wyglądać Android. I stało się – Chameleon wylądował w Google Play, skąd […]

Jakiś czas temu na Kickstarterze pojawił się niesamowity projekt launchera dedykowanego tabletom z Androidem. Projekt miał w sobie to, czego nie mogły zaoferować inne rozwiązania tego typu i sprawiał, że aż się chciało dotykać ekranu urządzenia. Wszyscy komentowali pomysł, wołając – tak powinien wyglądać Android. I stało się – Chameleon wylądował w Google Play, skąd mogą go pobrać wszyscy, którzy wsparli projekt na Kickstarterze.

O aplikacji swego czasu pisał już u nas Michał Majchrzycki. Projekt wówczas był jeszcze jedynie pomysłem zaprezentowanym na Kickstarterze. W krótki czasie odniósł jednak bardzo spektakularny sukces. Celem twórców było uzbieranie 30 tys. Internauci dali im jednak aż 66 tys. Na co przeznaczono te pieniądze i z jakim efektem?

Udostępniony w Google Play Chameleon Launcher jest dopiero wczesną wersją beta, która ukazuje zaledwie cząstkę tego, co przewidzieli twórcy. Aplikacja działa zatem dość niestabilnie. Nie zawarto w niej też wszystkich funkcji i rozwiązań, o których mowa była na Kickstarterze. Niemniej już teraz jest to produkt godny uwagi i bardzo oryginalny. Choć trzeba też zaznaczyć, że w finalnej wersji będziemy musieli już za niego zapłacić, co trochę utrudni rywalizację ze sprawdzonymi Apex Launcher czy Nova Launcher.


Chameleon zdecydowanie różni się od innych launcherów dla Androida ICS. Efekt pracy programistów możecie zobaczyć na powyższym wideo, które przygotował serwis PocketNow. Aplikacja posiada własne, przewijane widżety. Wśród z nich znajdziemy m.in. wyświetlanie kanałów RSS, pogodę, serwisy społecznościowe, e-mail itp. Trzeba przyznać, że już teraz prezentują się bardzo ciekawie. Przy dolnej krawędzi znajdziemy dock, do którego można mocować ikony podręcznych aplikacji. Po bokach umieszczono przyciski szuflady aplikacji i przełączania ekranów. O całości można powiedzieć wiele, ale z pewnością nie to, że jest banalna i wtórna. Daje się tutaj we znaki pewien powiew świeżości, co dobrze wróży.

Jednym z głównych atutów urządzenia ma być możliwość zmiany ekranów startowych w zależności od położenia użytkownika oraz pory dnia. W rezultacie możemy pod odblokowaniu urządzenia widzieć inną zawartość przy porannej kawie i inną podczas przerwy śniadaniowej w pracy. Nie jest to może nadzwyczaj oryginalne rozwiązanie (kilka podobnych aplikacji widziałem już w sklepie Play), ale  po odpowiednim rozwinięciu może się okazać bardzo praktyczne.

Widać, że launcher widżetami stoi. Jeżeli komuś nie przypadają one do gustu i jest zwolennikiem szybkiego dostępu do ikon aplikacji, raczej nie znajdzie w aplikacji niczego dla siebie. Wszyscy pozostali jednak z pewnością docenią bardzo praktycznie i efektywnie zagospodarowane miejsce na ekranie urządzenia. Oczywiście nie da się ukryć, że Chameleon najlepiej sprawdzi się na tabletach, choć mogą go też wypróbować posiadacze smartfonów z lodową kanapką. Jednak dla nich twórcy planują przygotowanie specjalnej wersji dedykowanej mniejszym wyświetlaczom.

Niestety nie było mi dane przetestować aplikacji na swoim PowerTabie MID06, bo mają do niej dostęp tylko uczestnicy zamkniętych testów beta. Z drugiej strony, nawet gdybym był jednym z nich, nic by to mi nie dało. Chameleon wymaga bowiem rozdzielczości 1280 x 800 pikseli, a mój tablet ma „jedynie” 1024 x 600. Jestem jednak bardzo ciekawy końcowego efektu, jaki uda się osiągnąć twórcom. A myślę, że nie jako jedyny oczekuję czegoś wielkiego, bo 66 tys. dolarów to kwota za którą można zrealizować bardzo zaawansowany projekt mobilny. Czy Chameleon nim będzie? Na chwilę obecną wszystko wygląda bardzo obiecująco i ambitnie, choć przed programistami jeszcze masa pracy. Świadczy o tym chociażby średnia ocen w Google Play, wynosząca zaledwie 3,5 (choć niewykluczone, że ten ogrom jedynek w znacznej mierze pochodzi od osób, którym launcher w ogóle się nie uruchomił – tak jak w moim przypadku).