Felietony

Każdy musi mieć swojego iPhona. Czy Android ma kompleks Apple?

Mirosław Mazanec
37

Podstawowy model Xiaomi 13 będzie przypominał iPhona. Podobnie jak wiele urządzeń chińskich producentów. Skąd bierze się takie naśladownictwo i czy można mówić o kompleksie?

Seria Xiaomi 13 miała zadebiutować w Chinach w tym tygodniu. Na przeszkodzie stanęła jednak śmierć Jang Zemina, byłego sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Chin czyli przez wiele lat najważniejszej osoby w państwie. Z tego powodu odwołano wszystkie wydarzenia, także te technologiczne.

Testowanie rynku

Na razie nie wiadomo, kiedy firma będzie mogła pokazać swoje nowe urządzenia. Ale tak naprawdę z technicznego punktu widzenia wiadomo już o nich wszystko. Teoretycznie ważniejszy jest model Pro, ale jak dla mnie najciekawszy jest ten drugi. Do tej pory smartfony z tej linii – podstawowy i Pro – miały zawsze identyczny design. Tym razem będzie jednak inaczej. 13-ka ma prostą, kanciastą ramę i równe ramki z każdej strony płaskiego jak stół wyświetlacza (przynajmniej na renderach). Czyli będzie miała budowę niemal identyczną jak iPhone. Model Pro będzie już klasycznym Xiaomi z zaoblonym tyłem, cienką ramką i zakrzywionym na boki ekranem.

Muszę przyznać, że dla mnie takie wizualne zróżnicowanie tych dwóch smartfonów jest dość zaskakujące. Zastanawiam się, dlaczego firma nie poszła na całość i nie zdecydowała się na ujednolicenie wyglądu obu modeli. Być może chce zobaczyć jak taki wygląd przyjmą użytkownicy – jeśli entuzjastycznie, idę o zakład że obie 14-ki będą już utrzymane w tej stylistyce. Jeśli krytycznie – Xiaomi powróci do starych kształtów. Natomiast osobiście żałuję, że firmy nie stać na oryginalność i zamiast próbować wyznaczać trendy, stara się dołączyć do innych. W ten sposób nigdy nie będzie pierwsza.

Nikt nie jest święty

Oczywiście nie można ograniczać tej kwestii tylko do Xiaomi. Samsungi z linii S również porzuciły charakterystyczny design i przeszły na stronę Apple. I tego właśnie nie rozumiem.

Urządzenia Apple cieszą się wielką popularnością na całym świecie. Ale w Stanach nie mają takiego symbolu jak gdzie indziej. Nie są jakimś luksusem, są po prostu smartfonem, taki sam będzie miał sąsiad, jego znajomy i znajomy znajomego. Chyba, że któryś z nich będzie miał Samsunga. Inni producenci w zasadzie się nie liczą.

Co innego poza Stanami. Z powodu ceł czy polityki Appla nastawionej na jak największy zysk iPhony są drogie. Nie każdego na nie stać i nagle okazuje się, że smartfon może być wyznacznikiem społecznej pozycji. Oczywiście większość użytkowników docenia po prostu sam telefon i cały ekosystem, ale są też tacy którzy musza mieć iPhona, bo wypada. Głupie ale niestety prawdziwe.

Niesłychanie ciekawie wygląda to np. w Chinach, gdzie mnóstwo użytkowników ma dwa smartfony, a jednym z nich obowiązkowo musi być iPhone. Znów – jako synonim luksusu. Choć co jak co, ale na wybór smartfonów, także tych z najwyższej półki, Chińczycy narzekać nie mogą.

Tu właśnie należy chyba szukać genezy tego od czego zacząłem ten felieton. Podobieństwa Chińskich smartfonów do urządzeń Appla. Nie wszystkich ale jednak. Chyba u każdego producenta znajdziemy coś z płaskimi bokami i tyłem, co do złudzenia będzie przypominać produkt z Cupertino. Z czego może to wynikać?

Biznes, ale nie tylko

Po pierwsze chyba jednak wciąż z kompleksów. Choć kraj jest w tej chwili światową potęgą z którą muszą się liczyć wszyscy, to jednak startował z pozycji głównie taniej siły roboczej. Przez lata to się zmieniło, ale ludzie wciąż spoglądają z atencją w stronę zachodu, który cały czas jest synonimem luksusu. A przyzwyczajenie do „kopiowania” innych, czy też może po prostu korzystania z dobrych wzorców, jest bardzo mocno zakorzenione. Zwłaszcza, że sporo z tych urządzeń nie wychodzi na globalne rynki.

Po drugie – na pewno z chęci zysku. Bo skoro coś się sprzedaje, to czemu na tym nie skorzystać. Jasne inny system, inne działanie ale też i inna cena. Coś za coś, zawsze ktoś się skusi, w końcu nie każdego stać na iPhona, więc niech ma przynajmniej jego namiastkę.

Generalnie – czy to coś złego, że firmy chcą być jak lider rynku? Jeśli nie łamią prawa – oczywiście nie. Jeśli dzięki temu znajdą nabywców na swoje urządzenia – również wszystko jest OK. Jeśli przy tym starają się być innowacyjne i rozwijają inne linie – też nie ma problemu. Ja tyko żałuję, że zwycięża instynkt stadny a nie własna wizja.

Jestem bardzo ciekawy, co by się stało, gdyby Apple zrobiło woltę i zmieniło wygląd iPhonów. I gdyby stały się one np. podobne do Androidów sprzed 2, 3 lat. Czy wtedy producenci wróciliby do tego, co już robili? iPhony i tak by się sprzedały a oni mieliby niezły zgryz…

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

felieton