18

Jeden format, by rządzić wszystkimi – giganci wspólnie tworzą „lepszy” Internet

Internet staje przed poważnymi wyzwaniami wynikającymi z ograniczeń infrastruktury i należy pochylić się nie tylko nad problemem rosnącej ilości sprzętów zdatnych do podłączenia dzięki temu medium, ale i trzeba zwrócić uwagę na coraz większe potrzeby użytkowników. Dajmy na to treści wideo przesyłane strumieniowo – te są dostarczane w coraz wyższych rozdzielczościach – to zaś warunkuje […]

Internet staje przed poważnymi wyzwaniami wynikającymi z ograniczeń infrastruktury i należy pochylić się nie tylko nad problemem rosnącej ilości sprzętów zdatnych do podłączenia dzięki temu medium, ale i trzeba zwrócić uwagę na coraz większe potrzeby użytkowników. Dajmy na to treści wideo przesyłane strumieniowo – te są dostarczane w coraz wyższych rozdzielczościach – to zaś warunkuje oczywiście większy apetyt na możliwości łącz.

Pewnym rozwiązaniem jest rozwijany przez Google format WebM – oparty na zasadach open-source ma być alternatywą dla oklepanego H.264. Pierwotnie, ten korzystał z kodeka wideo VP8, Google jednak wystartował z VP9, który redukował o połowę ilość przesyłanych danych z utrzymaniem tej samej jakości transmisji. Obecnie VP9 wykorzystywany jest w serwisie YouTube, gdzie wideo nagrane w 4K korzysta właśnie z tego kodeka – dzięki temu użytkownicy szybciej mogą pobrać treści, a i YouTube nie będzie cierpieć z powodu zapychających się łącz. Format goni format – nie tak dawno jeszcze zachwycano się Full HD, teraz mamy już 4K, a nic nie wskazuje na to, by pęk ku wyższym rozdzielczościom miał się skończyć.

youtube

Do grona przeglądarek wspierających standard Google dołącza Microsoft Edge – średnio udana według mnie przeglądarka Microsoftu, która na razie – umówmy się nie jest jeszcze w pełni dokończona. Brakuje przede wszystkim obsługi rozszerzeń i to w opinii niektórych na razie tę propozycję dyskwalifikuje. Nie wspominam tutaj już o słabej stabilności przeglądarki, co skłoniło mnie do jej porzucenia na rzecz Internet Explorera. Microsoft zapowiedział pojawienie się WebM w Edge dla zapewnienia lepszej kompatybilności z treściami w serwisach kontentowych oferujących wideo – ruch absolutnie zrozumiały. Gigant nie chce doprowadzić do sytuacji, w której posądzony zostanie po raz kolejny o niewspieranie ważnych dla Internetu standardów.

Dla mnie jednak, Microsoft Edge dopóki nie zostanie „naprawiony”, jest nieużywalny. Przy włączeniu więcej niż 5 kart przeglądarka robi się niestabilna i nierzadko powodowała, że efekty mojej pracy musiałem wprowadzać od nowa (np. do WordPressa). Wsparcie dla WebM to naturalny ruch, ale ja czekam na coś więcej od Microsoftu – skoro były obietnice lepszej przeglądarki, to niech zostaną one wypełnione – choćby z przyzwoitości.