Microsoft

Jak dobrze, że w Windows 10 jest Internet Explorer. U mnie Edge wyleciał z hukiem

JS
Jakub Szczęsny

Człowiek, bloger, maszyna do pisania. Społeczny as...

132

Stało się. Przymierzałem się do tego faktu już jakiś czas. Nie mogę powiedzieć, by wersje tej przeglądarki satysfakcjonowały mnie w stu procentach i w programie Windows Insider, gdy Windows 10 był jeszcze "pieśnią przyszłości", podobnie i ta, która pojawiła się ostatecznie w Windows 10. Zdenerwowani...

Stało się. Przymierzałem się do tego faktu już jakiś czas. Nie mogę powiedzieć, by wersje tej przeglądarki satysfakcjonowały mnie w stu procentach i w programie Windows Insider, gdy Windows 10 był jeszcze "pieśnią przyszłości", podobnie i ta, która pojawiła się ostatecznie w Windows 10. Zdenerwowanie narastało i wreszcie uznałem, że to czas, by rozstać się z tą przeglądarką. Mnie ona do gustu nie przypadła. Niestety.

Edge bardziej irytuje, niż działa

Szybkość tej przeglądarki odbiła się szerokim echem w Internecie - można stwierdzić, że z otwieraniem stron radzi sobie ona podobnie dobrze, jak Internet Explorer. A ten poziom mnie już odpowiada. Muszę jednak stwierdzić, że ten poziom jest dla Edge osiągalny tylko wtedy, gdy pracujemy na jednej, dwóch kartach. Przy uruchomieniu ich większej liczby - nowa przeglądarka Microsoftu zmienia swoje oblicze i jakby... nie przypomina samej siebie. Uruchomienie 6-7 kart jednocześnie to jak proszenie się o to, by aplikacja zaczęła działać niestabilnie. Uznałem ostatecznie, że dość - nie mam nic przeciwko byciu "early adopterem", lubię sprawdzać zupełnie nowe rozwiązanie na wszelkich możliwych platformach, ale gdy w grę wchodzi mój komfort pracy z urządzeniem - nie lubię kompromisów. O ile Windows 10 w wersjach dla Insiderów sprawował się naprawdę świetnie, Edge pokazał się od tej gorszej strony. Tak nie miało być.

Notoryczne odświeżanie się stron, niespodziewane zamykanie kart, czy też w ogóle zaprzestanie pracy - to moje główne zarzuty względem nowej przeglądarki. Kwestia multiplatformowości mnie nie interesuje, a brak rozszerzeń wkrótce ma zostać "naprawiony" - a raczej uzupełniony przez Microsoft. Jednak za tym jakoś niespecjalnie tęsknię, Internet Explorer także był pod tym względem wybrakowany. Nie zdzierżę natomiast faktu, iż Edge nie dość, że nie rozumie się z Wordpressem, przez co sformatowanie tekstu jest utrudnione, to w dodatku lubi się wyłączyć podczas tego procesu. Gdybym tylko nie trzymał tekstu gdzieś na zewnątrz, zapewne straciłbym wyniki swojej pracy.

Edge wsysa baterię jak odkurzacz

Nie przeprowadzałem w tym kierunku testów syntetycznych z dwóch względów - po pierwsze ich nie lubię, a po drugie, moje własne spostrzeżenia lepiej oddają to, co myślę o danej aplikacji, czy sprzęcie. Microsoft Edge przy otwartej jednej, dwóch nawet kartach częściej kręci wentylatorami, niż Internet Explorer. Działa również zauważalnie wolniej. A ponadto, zjazd na baterii jest ogromny w przypadku nowej przeglądarki - ta potrafi drenować zmagazynowaną energię w akumulatorze dużo szybciej. Polecam sprawdzić ten fakt samemu. Różnica w zachowaniu się urządzenia powinna być ogromna. I co ważne - nie jest to tylko mój wymysł - większość osób pracujących z Windows 10 zgłasza mi takie sygnały. Edge nie jest dopracowaną przeglądarką - a jeżeli mówimy o jej obecności w systemie w wersji finalnej - wypada również powiedzieć, że nie jest dobrym produktem. Przynajmniej na razie.

Serio, Microsofcie? Trzeba powtarzać te same błędy kilka razy?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu