Felietony

Jak to jak z tym Microsoft Defenderem? W końcu jest najlepszy czy najgroszy?

Krzysztof Rojek
46

Microsoft Defender przeszedł długą drogę, od bycia wyśmiewanym do faktycznie dobrego programu antywirusowego. Jak dobrego?

Być może starsi użytkownicy pecetów pamiętają czasy, gdy wystarczyło podłączyć się do sieci na dosłownie kilka sekund bez włączonego oprogramowania antywirusowego, by na komputer pobrało się niebezpieczne oprogramowanie. Dlatego też był to moment, w którym oprogramowanie antywirusowe święciło triumfy. Niestety - ze względu na moc ówczesnych komputerów postrzegane ono też było jako jeden z najbardziej wymagających programów, potrafiący sprawić by przy pełnym skanowaniu system zamulił do tego poziomu, że wręcz ciężko się go używało, nie mówiąc np. o graniu. Od tamtego momentu minęło sporo czasu i dziś wygląda to już zupełnie inaczej. Po pierwsze - programy antywirusowe nie wpływają dziś nawet w minimalnie tak znaczącym stopniu na wydajność komputerów, a co więcej - nawet jeżeli nie mamy wykupionego żadnego oprogramowania nie oznacza to, że nie jesteśmy chronieni. Nad naszym bezpieczeństwem czuwa bowiem stworzone przez Microsoft oprogramowanie antywirusowe - Microsoft Defender.

No właśnie. Microsoft Defender - czy warto go używać?

Wiadomo, że jakiekolwiek zabezpieczenie jest zdecydowanie lepsze, niż jego całkowity brak, więc jeżeli alternatywą ma być kompletne wyłączenie usługi Antywirusowej, to korzystanie z Windows Defendera jest wręcz koniecznością. Natomiast, jako, że na rynku mamy wiele alternatyw, zarówno płatnych jak i darmowych, warto się zastanowić, czy wciąż Defenter jest w tym wypadku najlepszą opcją. I tu pojawia się problem ponieważ... nie wiadomo. Badania skuteczności programów antywirusowych mają bowiem jeden podstawowy problem, a mianowicie - nic z nich nie wynika. W jednym z ostatnich, o jakich pisaliśmy na Antywebie, Defender spisał się tragicznie, zajmując jedno z ostatnich miejsc. Jednocześnie jednak, w testach przeprowadzonych przez tę samą firmę Microsoft Defender rok wcześniej zajął... topową pozycję, deklasując konkurencję.

To wprawia w mocne zakłopotanie, ponieważ, zależnie, kiedy spojrzymy na takie zestawienie, Defender jest albo na jego szczycie, albo na jego szarym końcu. Jednocześnie, widzimy, że w takich zestawieniach brylują inne bezpłatne antywirusy, jak chociażby Avast Free. Nie wiem jak Wam, ale mi ciężko uwierzyć, że w teście na wykrywanie zagrożeń pokonał on takie marki jak ESET, Kaspersky czy BitDefender. Jednocześnie jednak, widać też, że płatne programy w dużej mierze rozwijają dziś dodatkowe funkcje, jak chociażby skanowanie systemu pod kątem luk bezpieczeństwa, ochrony poczty oraz usług jak VPN, bezpiecznych płatności oraz wtyczek do przeglądarki, czyli czegoś, czego Microsoft nie oferuje. Trzeba też pamiętać, że w takich testach oceny zaniża się dosyć drastycznie, a to, ile zagrożeń wykrywają programy antywirusowe, oscyluje w okolicach 99,8 -99,9 proc.

Co to oznacza? Dla mnie to, że jeżeli odpowiednio skonfigurujemy Windows Defendera, to może on być dobrym programem antywirusowym, zapewniając jednak tylko podstawową ochronę. Jeżeli natomiast zależy nam na tym, by uchronić się także przed innymi zagrożeniami oraz, na przykład, trackerami w sieci ( w tym trackerami samego Microsoftu), warto moim zdaniem postawić na płatne oprogramowanie. Dawno już minęły czasy, kiedy antywirusy zwalczały się nawzajem i Defender bardzo dobrze współpracuje z każdym z topowych antywirusów.

Korzystacie z Microsoft Defendera?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu