Felietony

5G jest potrzebne na wczoraj i wcale nie chodzi o szybkość

Tomasz Szwast
14

5G to technologia, której pełnego wdrożenia nie możemy się doczekać. Z różnych przyczyn aukcja dedykowanych dla niej częstotliwości wciąż się nie rozpoczęła, dlatego musimy polegać na LTE. Tymczasem jego możliwości zdają się wyczerpywać. Niektórzy już to czują.

Jestem jedną z tych osób, którym ciężko byłoby wyobrazić sobie funkcjonowanie bez internetu mobilnego. Nawet jeśli nie korzystam z telefonu i wcale nie mam zamiaru tego robić, dobrze jest wiedzieć, że mam taką możliwość. Internet mobilny potrzebny mi jest nie tylko do tego, by pozostać w kontakcie z rodziną i znajomymi, gdy nie ma mnie w domu, ale również do pracy. Nierzadko zdarza się, że nad jakimś materiałem pracuję z dala od biurka. Oczywiście to tylko kilka przykładowych zastosowań. O możliwości słuchania muzyki czy oglądania materiałów wideo podczas podróży komunikacją zbiorową nawet nie wspominam.

Czy gdyby pewnego dnia zabrakło możliwości korzystania z internetu poza domem, stałoby się coś złego? Pewnie nie. W niektórych przypadkach wręcz przeciwnie. Osoby, które obecnie spędzają zdecydowanie zbyt dużo czasu w sieci, mogłyby chwilę odetchnąć. O ile jednak wyłączenie internetu mobilnego nam nie grozi, tak możemy spotkać się z tym, że korzystanie z niego jest zauważalnie mniej komfortowe. Dzieje się tak dlatego, że z połączenia bezprzewodowego korzystamy coraz częściej, pobierając i wysyłając kolejne gigabajty danych. Niestety, istniejąca infrastruktura sieciowa ma swoje ograniczenia. W niektórych miejscach na tyle poważne, że użytkownicy już odczuwają problemy. Niestety, będzie tylko gorzej, a kłopoty z przepustowością sieci staną się jeszcze bardziej uciążliwe. Na szczęście istnieje na to skuteczne lekarstwo. Sęk w tym, że nie możemy się go doczekać.

Sieć 5G to przyszłość, która nadejdzie już wkrótce

5G jest potrzebne i to natychmiast. Sami odczuwacie to najlepiej

Do przygotowania niniejszej publikacji skłoniły mnie komentarze, jakie w ostatnim czasie przeczytałem pod niektórymi artykułami na łamach Antywebu. Szczególnie dużo uwag pojawiło się pod tekstem o planowanym wyłączeniu sieci 3G, w którym uzasadniałem, dlaczego operatorzy po prostu muszą to zrobić. Z Waszych komentarzy dowiedziałem się, że już teraz są w Polsce takie miejsca, gdzie sieć LTE zwyczajnie nie wyrabia. Jeden z komentujących optował za pozostawieniem sieci 3G argumentując to właśnie problemami z dostępnością sieci czwartej generacji. Zwrócił uwagę na to, że w jego lokalizacji sieć 4G jest notorycznie zapchana, a jedynym ratunkiem jest ręczne przełączenie się na jeszcze starszą generację. Wtedy połączenie sieciowe działa słabo, ale przynajmniej działa.

Do tej pory myślałem, że opisywane zjawisko to problem występujący wyłącznie w wybranych miejscach w Polsce. Mam tu na myśli przede wszystkim typowo biznesowe lokalizacje na terenie Warszawy, gdzie w ciągu dnia przebywa na małym obszarze tak wielu użytkowników, że o jakiejkolwiek stabilności sieci bezprzewodowej można zapomnieć. Doskonale pamiętam czasy, kiedy pracowałem w jednym z biurowców na Woli. Nie zdarzyło mi się, by około południa sieć operatora osiągnęła prędkość wyższą niż kilka megabitów na sekundę. Nie pomogła nawet zmiana operatora.

Zdawałem sobie jednak sprawę z tego, że to problem jednostkowy, wynikający ze specyfiki danej lokalizacji. Wysokie biurowce, złe warunki propagacyjne, zbyt wielu użytkowników to wszystko czynniki, za sprawą których sieć mobilna działa gorzej. Na szczęście zawsze można było skorzystać z WiFi, o ile w danym biurze taka sieć była dostępna.

Skoro jednak problem nie jest jednostkowy, znaczy to dobitnie, że czasy, kiedy technologia 4G LTE była w stanie sprostać naszym wymaganiom powoli przechodzą do historii. Przesyłamy coraz to więcej danych, a zatem potrzebujemy coraz to większej przepustowości sieci. To właśnie 5G może sprawić, że problem niewydolnej sieci nie urośnie do rangi wyjątkowo uciążliwego zjawiska.

Ograniczone możliwości obecnych technologii sprawiają, że trzeba postawić krok w przyszłość

Częstotliwości, z których nie można (jeszcze) korzystać

Zapewne nie wszyscy spośród naszych czytelników wiedzą, dlaczego tak bardzo nie mogę się doczekać 5G. Przecież w Polsce już teraz możemy korzystać z tego standardu sieci. Owszem, możemy, jednak obecnemu rozwiązaniu bardzo daleko do tego, które zostanie wdrożone jak tylko znikną przeszkody prawne. Współczesna sieć 5G nie jest bowiem budowana na częstotliwości docelowej, zarezerwowanej właśnie w tym celu. Spośród czterech operatorów infrastrukturalnych, tylko jeden dysponuje częstotliwością, na której mógł uruchomić 5G bez wpływu na starsze generacje. Pozostali wdrożyli sieć 5G na częstotliwości współdzielonej z 4G. Oznacza to, że obecnie posiadane częstotliwości, służące do rozgłaszania sieci w standardzie 4G LTE, wykorzystywane są również do obsługi nowych rozwiązań.

Infrastruktura, którą dysponują operatorzy, pozwala na dynamiczne przydzielanie zasobów w zależności od zapotrzebowania w konkretnym momencie. Nie jest to jednak rozwiązanie idealne, a wręcz przeciwnie. To tymczasowe wyjście z sytuacji, by jak najszybciej zaoferować klientom łączność 5G. Gdy tylko właściwe częstotliwości zostaną rozdysponowane, zapewne wszyscy operatorzy tak przekonfigurują swoją sieć, by optymalnie wykorzystać nowe zasoby.

Zanim jednak do tego dojdzie upłynie jeszcze trochę czasu. Musimy uzbroić się w cierpliwość i obserwować kolejne poczynania instytucji rządowych. Chyba wszyscy, a zwłaszcza operatorzy i użytkownicy, którzy chętnie i często korzystają z sieci mobilnej chcieliby, żeby stało się to jak najszybciej.

5G pięknie wygląda w reklamach. Czy w rzeczywistości też takie będzie?

Z czym, na ten moment, najczęściej kojarzy nam się sieć 5G? Abstrahując od tego, co robią przeciwnicy nowych technologii, przede wszystkim z kolejnymi reklamami. W materiałach publikowanych czy to przez operatorów, czy przez producentów smartfonów, czy dostawców infrastruktury sieciowej widzimy sieć 5G jako coś, co zmieni świat na lepsze. Czy w rzeczywistości będzie to aż tak spektakularne osiągnięcie? Jestem tu nieco sceptyczny, choć z pewnością będzie to wyraźny krok do przodu.

W kampaniach reklamowych 5G widzieliśmy już takie innowacje jak wirtualna rzeczywistość, rozdzielczość 8K czy choćby możliwość zdalnego sterowania robotami, na czele z tymi służącymi do przeprowadzania operacji na ludziach. Owszem, to wszystko wygląda wspaniale i bardzo efektownie, jednak można to sprowadzić do jednego, wspólnego mianownika. Tym mianownikiem jest właśnie przepustowość.

Dzięki 5G unikniemy przeciążenia sieci

Co to oznacza dla przeciętnego użytkownika smartfona, komputera czy tabletu? Chociażby to, że nie odczuje na sobie tego, że ruch sieciowy dynamicznie rośnie, a za pośrednictwem infrastruktury operatorów przesyłane jest coraz więcej danych. Gdyby nie postęp technologiczny, pewnego dnia doszlibyśmy do momentu, w którym to sieć będzie działać dokładnie tak, jak dziś dzieje się to w najbardziej zatłoczonych miejscach. W takich warunkach nie ma mowy o komfortowym słuchaniu muzyki czy oglądaniu filmów. Rozmowy wideo też nie działają najlepiej. Przeglądanie poczty elektronicznej, komunikatorów internetowych i lekkich stron internetowych to wszystko, na co możemy sobie pozwolić, gdy sieć jest przeładowana. Oznacza to, że po wdrożeniu 5G będzie dokładnie tak, jak dotychczas. Mimo przesyłania znacznie większej ilości danych.

Czy warto kupować smartfony z 5G już teraz?

Skoro wdrożenie 5G na docelowych częstotliwościach jest tak istotne, czy warto już teraz zainwestować w odpowiedni smartfon? W przypadku urządzeń z wyższej półki cenowej ten dylemat praktycznie nie występuje. Właściwie wszyscy producenci poza Huawei oferują w tym segmencie smartfony ze wsparciem dla 5G. Nieco gorzej jest w przypadku średniej półki cenowej, zwłaszcza w segmencie urządzeń za mniej niż 1500 złotych. Niestety wciąż możemy spotkać się z sytuacją, gdy sieć 5G uważana jest za technologię, do której trzeba dodatkowo dopłacić. Nadal znajdziemy w cennikach operatorów urządzenia takie jak wprowadzone niedawno T Phone'y, gdzie specyfikacja techniczna mocno kuleje, ale wsparcie dla sieci 5G jest.

Co robić w takiej sytuacji? Perspektywa powszechnych problemów z przepustowością 4G jest raczej odległa, dlatego mimo wszystko nie przyznałbym 5G najwyższego priorytetu. Jeżeli jeden z interesujących nas smartfonów ma łączność 5G, ale pozostała specyfikacja nas satysfakcjonuje, będzie to właściwy wybór. Nieco inaczej w sytuacji, gdy dane urządzenie, poza siecią nowej generacji, nie oferuje niczego szczególnego. Wówczas lepszą decyzją będzie postawienie na urządzenie bez wsparcia 5G, za to z mocniejszą specyfikacją techniczną w pozostałych aspektach. Późniejsza zmiana telefonu z tej półki cenowej będzie zresztą zdecydowanie mniej kosztowna, niż w przypadku flagowca.

Na sam koniec pytanie do czytelników, którzy już teraz posiadają smartfony z 5G i odpowiednie taryfy u operatorów. Czy odczuliście jakąkolwiek różnicę, odkąd na ekranach Waszych urządzeń pojawiła się ikonka 5G? Ja odnoszę wrażenie, że nie zawsze działa to tak, jak powinno. Czasem uda mi się zaobserwować,  że choć telefon sygnalizuje łączność 5G, w rzeczywistości połączenie z internetem nie funkcjonuje. O osiągach ciężko się wypowiadać, ponieważ przy tej konfiguracji sieci ciężko spodziewać się złotych gór.

Sieć 5G to przyszłość, której nadejście sprawi, że nie będziemy narażeni na ewentualne problemy z przepustowością. Oby jak najszybciej.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu